Stojowski był cenionym pianistą i przyjacielem Ignacego Jana Paderewskiego. W Stanach Zjednoczonych rozchwytywano go jako nauczyciela fortepianu. Jego "Symfonię d-moll" wykonano w 1901 roku na inauguracji Filharmonii Warszawskiej, dzisiejszej Filharmonii Narodowej.
"Symfonia" powstała w 1898 roku i zdobyła pierwszą nagrodę na konkursie kompozytorskim im. I.J. Paderewskiego w Lipsku. Gdy w 1901 roku podczas inauguracji Filharmonii Warszawskiej zabrzmiała obok muzyki m.in. Moniuszki i Chopina, zyskała ciepłe, choć zdystansowane recenzje. Przyćmił ją zapewne występ supergwiazdy: nauczyciela i wieloletniego przyjaciela kompozytora, Ignacego Jana Paderewskiego. Jest to jednak utwór pociągający, wielobarwny i formalnie zdyscyplinowany. Może także zaskoczyć.
Przełom XIX i XX wieku był czasem muzycznych poszukiwań i ścierania się różnych nurtów: dojrzałego neoromantyzmu z eksperymentami nowatorów. "Symfonia" Stojowskiego jest przykładem łączenia różnych wpływów w duchu epoki. Muzyka dąży od mroku i heroizmu, pogrążonych w cieniu tonacji molowej, ku jasnemu, utrzymanemu w tonacji durowej finałowi zwiastującemu zwycięstwo, nadzieję lub nowy początek. W sposobie prowadzenia głównego muzycznego tematu oraz orkiestracji przebijają się wpływy francuskie. W warstwie instrumentalnej najłatwiej zauważyć je w części trzeciej, czyli "Scherzu". To najbardziej intrygująca, wyraźnie inna od pozostałych część "Symfonii"; pełna dynamicznych niespodzianek i suspensu. Opiera się na szybkich, migotliwych pasażach smyczków i instrumentów dętych drewnianych oraz powracających motywach w sekcji dętych blaszanych. "Scherzo" przywodzi na myśl brzmienie utworów francuskich mistrzów tego okresu, np. Paula Dukasa.
"Scherzo" jest również ozdobą zrealizowanego przez Filharmonię nagrania. W szybkich pasażach słychać biegłość muzyków orkiestry, a wewnętrzne napięcie narracji przyciąga uwagę i podsyca zainteresowanie dalszym ciągiem utworu. Pod batutą Łukasza Borowicza "Symfonia" ma formalną zwartość: emocje i kontrasty są wyraźne, ale nierozbuchane. Podporządkowane są ogólnej formie, dzięki czemu muzyczna opowieść toczy się wartko i spójnie. Wrażenie to wzmacnia wyraziste podkreślenie powracającego głównego motywu. Gra orkiestry wyróżnia się nie tylko techniczną i brzmieniową jakością, ale też swobodnym poruszaniem się w stylistyce utworu. Warto docenić również pracę reżyserów dźwięku. Nagranie brzmi ciepło, a proporcje między sekcjami orkiestry są zbalansowane.
Album Filharmonii zasługuje na docenienie i odsłuch nie tylko jako dokument polskiej symfoniki przełomu wieków, ale także jako duże osiągnięcie zespołu i dyrygenta. Warto posłuchać "Symfonii" kilkakrotnie. Z każdym kolejnym odtworzeniem utwór odsłania coraz więcej swoich tajemnic. Ich odkrywanie to wciągająca muzyczna przygoda.
Paweł Binek
- Zygmunt Stojowski, Symfonia d-moll op. 21
- wyd. Dux Recordings Producers
© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2026