theOGM i Yeti Bones od początku funkcjonują jak sabotażyści działający w poprzek scen, a przede wszystkim generycznych algorytmów. Są zbyt hip-hopowi dla gitarowej ortodoksji, zbyt brutalni dla rapowej playlisty środka, zbyt polityczni, by dać się sprowadzić do estetycznej prowokacji. W czym tkwi ich siła? W gniewie, bezkompromisowości i chaosie, który zaprowadzą do poznańskich 2progów, by promować swoją nową, trzecią już płytę "Tomorrow We Escape" (2025).
Kiedy niemal dekadę temu debiutowali albumem "United States of Horror" (2017), szybko stało się jasne, że ich muzyka będzie manifestem - surowym, gęstym, a często wręcz nieprzyjemnym. Ho99o9 (zwykle czytane jak słowo "horror") mówili językiem ulic New Jersey i systemowej przemocy, ale robili to w formie przypominającej otwartą ranę: brudną, pulsującą, pozbawioną filtrów i obrazoburczą, co doskonale widać już nawet na poziomie okładki, na której - na kanarkowym tle - widzimy ukrzyżowanego Chrystusa z głową niemowlaka. Płyta momentalnie zbudowała tożsamość projektu jako bytu żyjącego na styku horroru społecznego i koncertowego katharsis. Po kilku miesiącach od premiery było o nim głośno już w całych Stanach.
Eskalacja tej punk-rapowej przemocy, a co za tym idzie - również rosnąca popularność w Europie, trwała przez kolejne pięć lat, aż w końcu, po setkach koncertów, często w roli gwiazd wieczoru, theOGM i Yeti Bones zdecydowali się opublikować drugi materiał. "Skin" (2022) był momentem, w którym duet nauczył się operować kontrastem: brutalność przestała być jedyną osią, pojawiły się pęknięcia i chwile zawieszenia, tak charakterystyczne dla nu metalu nowej fali. Najdalej poszli jednak w ramach zeszłorocznego "Tomorrow We Escape" - płyty, na której są świadomi własnej siły, ale też własnych ograniczeń. Ho99o9 wciąż nie rezygnują z agresji, lecz modelują ją, dostosowując do różnych form opresji, o których mówią. Bo przecież nie wszystko da się rozwalić tym samym młotem.
Zwłaszcza środkowa część albumu to pokaz kompozycyjnej siły duetu. Dobrym przykładem jest tu "OK, I'm reloaded", mieszający trance'ową motorykę z rapowym jadem, w którym Yeti celnie punktuje informacyjny i emocjonalny szum współczesności, serwując słuchaczowi kontrolowany overload - zresztą nieostatni. Warto dodać, że w nim towarzyszą im najlepsi - Greg Puciato ze słynnego The Dillinger Escape Plan na "Tapeworm" podkręca hardcore'ową furię do granic wytrzymałości, tworząc jeden z najbardziej chwytliwych, a zarazem najbardziej agresywnych momentów w całej dyskografii Ho99o9, a gotycka diwa Chelsea Wolfe (!) na "Immortal" wnosi mrok innego rodzaju - eteryczny, niemal sakralny, który zderza się z nawoływaniem do wspólnoty i solidarności. "Incline" z udziałem Nova Twins, Pink Siifu i Yung Skrrt to z kolei flirt z rave'ową estetyką à la The Prodigy - buntowniczy, taneczny, ale podszyty polityczną wściekłością.
Jednak albumy albumami - to koncerty w przypadku szaleńców z Newmark są najważniejsze. Mniej występy, a bardziej rytuały rozładowania napięcia, w których pogo, rapowe call-and-response, industrialny hałas i punkowa bezczelność składają się na spektakl nieznający bezpiecznego dystansu. Najciekawsze w Ho99o9 wciąż pozostaje to, że ich muzyka wymyka się prostym kategoriom. To nie prostu do zaszufladkowania "rap metal", nie tylko "punk rap", nie "industrial hip-hop". To praktyka oporu, osadzona w doświadczeniu systemowej przemocy, rasizmu i klasowych podziałów. I co najważniejsze - mimo sukcesu i otwartych drzwi do mainstreamu, theOGM i Yeti Bones wciąż brzmią niebezpiecznie prawdziwie.
Sebastian Gabryel
- Ho99o9
- 16.02, g. 19
- 2progi
- bilety: 125 zł
© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2026