Komunikaty

pagina

Aktualności

Pominąłeś menu

menu

To miejsca pospolite i magiczne jednocześnie. Odnajdźmy je w Poznaniu, poznajmy ich historię i dajmy się zachwycić!

fontanna - grafika artykułu
Fontanna Kronthala

Legendarne, pełne uroku, budzące fascynację. Znajdują się wszędzie tam, gdzie osiedlił się człowiek. Podobno niektóre spełniają życzenia. Inne posiadają niezwykłe historie. Są też takie, które stały się symbolami. Przy nich spotykamy się, odpoczywamy albo wyznajemy uczucia. Szum, plusk i światło słoneczne załamane lub odbite od płaskiej tafli, tworzą niezwykłą scenerię, której nie potrafimy się oprzeć. Fontanny i studnie. Miejsca pospolite i magiczne jednocześnie. Odnajdźmy je w Poznaniu, poznajmy ich historię i dajmy się zachwycić!

Cztery bóstwa Starego Rynku

Reprezentacyjne fontanny znajdowały się w Poznaniu prawdopodobnie od połowy XVI wieku. Wiemy z pewnością, że na początku kolejnego stulecia poznański Stary Rynek posiadał już cztery dekoracyjne studnie. Każda z nich ozdobiona była figurą przedstawiającą antycznego boga. Monumenty zniknęły dwa stulecia później, z wyjątkiem jednej, usytuowanej przed ratuszem.

Studnia Prozerpiny, bo o niej mowa, to dzieło niezwykłe. Stworzona została w połowie XVIII wieku przez Augustyna Schöpsa. Niezależna, przeznaczona do oglądania z wielu stron, zachwyca późnobarokową stylistyką. Centralna rzeźba, wyniesiona ponad krawędzie basenu, przedstawia scenę porwania Prozerpiny przez Plutona. Skręcone, pełne dynamizmu ciała postaci tworzą malowniczą strukturę unoszącą się jakby na strumieniach wody wypływających spod ich stóp.

Legenda dawnych wodotrysków odżyła na początku obecnego wieku, gdy na Starym Rynku stanęły trzy fontanny z przedstawieniami starożytnych bóstw. Stylizowane i budzące mieszane odczucia studnie Apollina, Neptuna i Marsa, szybko jednak wrosły w pejzaż starego miasta.

Raczyński i Priessnitz

Dynamicznie rozrastające się miasto XIX-wieczne potrzebowało wody. Władze Poznania nie dysponowały wystarczającymi funduszami, aby stworzyć nowoczesny wodociąg. Ostatecznie stało się to za sprawą Edwarda Raczyńskiego, który zainicjował poszukiwanie źródeł wody i ufundował pierwszą instalację.

Pojawienie się sieci wodociągowej upamiętniono dwiema fontannami. Pierwsza z nich miała stanąć na skrzyżowaniu ulic Fryderykowskiej i Wilhelmowskiej (dziś 23 Lutego i Aleje Marcinkowskiego), druga przy ulicy Długiej.

Rzeczywiście, na początku lat 40. XIX wieku, wzniesiono cokół, na którym umieszczono medalion z wizerunkiem pioniera nowoczesnego wodolecznictwa Wincentego Priessnitza. Miał znaleźć się tu także cytat z hymnu Pindara w języku greckim i polskim (wykonawca popełnił błąd w polskiej inskrypcji, która brzmi: Nic lepzego nad wodę). Na cokole nie stanęła jednak figura bogini Hygiei. Raczyński zamówił wprawdzie rzeźbę u świetnego artysty Alberta Wolfa, ta jednak ostatecznie stała się pomnikiem nagrobnym fundatora.

Na początku XX wieku Studnię Priessnitza ustawiono u wylotu ulicy Podgórnej. Nawiązując do pierwotnych planów Raczyńskiego, monument zwieńczono posągiem Hygiei według projektu Wolfa. Stając przed XIX-wiecznym pałacem Anderschów, studnia poświęcona greckiej bogini, nabrała nowych znaczeń i stałą się jednym z symboli miasta. W połowie lat 60. podjęto niefortunną decyzję o przeniesieniu jej przed Bibliotekę Raczyńskich, gdzie wciąż ginie w monumentalnej przestrzeni placu Wolności.

Fontanna z ulicy Długiej stanęła pod murem szpitala Przemienienia Pańskiego. Ten malowniczy obiekt, w formie neogotyckiej kapliczki z figurą madonny wzorowanej na Madonnie Sykstyńskiej Rafaela, zniszczony został w czasie II wojny światowej. Razem z nią zniknął fragment poznańskiej opowieści pisanej wodą.

Felderhoff, Leder, Pfuhl czyli na marginesie

Dziś nieczynna, zapomniana i niemal niezauważalna fontanna znajdująca się na rozwidleniu alei Niepodległości i ulicy Towarowej, ponad sto lat temu okazała się wielką artystyczną przegraną. W pierwszych latach XX wieku, władze miasta zamówiły u berlińskiego rzeźbiarza Reinholda Felderhoffa pomnik dla Poznania. Artysta zaproponował fontannę z pełnoplastycznym przedstawieniem rzymskiego wojownika. Nie potrafiono znaleźć jednak odpowiedniej przestrzeni dla dzieła. Felderhoff stworzył nowy projekt monumentu i w 1909 roku, w obecnym miejscu, stanęła fontanna z brandenburskim żołnierzem. Figurę usunięto dziesięć lat później, pozostawiając kamienną cembrowinę.

W tym samym czasie poznański kupiec Gustaw Kronthal zamówił u Hugo Ledera projekt fontanny przeznaczonej na wciąż niezagospodarowany zbieg Alei i Fryderykowskiej. Leder, odnoszący sukcesy autor fontanny Szermierza z Wrocławia, zaproponował secesyjny basen z przedstawieniami chłopców siedzących na delfinach (ichtiologu, czy nie są to sumy?), balustradami i ławami. Całość doskonale wkomponowała się w przestrzeń tej części miasta, sprawiając wrażenie rozległej kaskady, którą wcale nie jest. To ciekawe dzieło sztuki nigdy nie doczekało się własnej nazwy. Najczęściej jest nazywana fontanną z delfinami. Nazwiska fundatora i twórcy czekają na przypomnienie.

Kiedy toczono spory o studnię Felderhoffa, a Leder projektował swoje dzieło, na obecnym placu Cyryla Ratajskiego, stała już od kilku lat - ze wszystkich chyba najbardziej monumentalna i artystycznie zaskakująca - fontanna Perseusza i Andromedy. Autorem pomnika, był Johannes Pfuhl. Stworzył on kompozycję, dynamiczną i malowniczą, która zatopiona w starannie zaprojektowanej zieleni, dawała niezwykłe efekty wizualne. Plac, z centralnie usytuowaną fontanną, był niemal barokowym zaskoczeniem. Pośród wysokich kamienic, ruchliwych ulic i gwarnych rynków, stanowił enklawę, jaką posiadało niemal każde duże europejskie miasto. Powojenna odbudowa na wiele dekad zmieniła oblicze tego miejsca. Wspaniała rzeźba Pfuhla nigdy nie powróciła na plac. Zrekonstruowana przez poznańskiego artystę Edwarda Haupta, stanęła przed palmiarnią i wciąż sprawia wrażenie czekającej na powrót do serca miasta.

Nowa mitologia

Legendarne wydają się być dziś powojenne fontanny palcu Wolności. Ich instalacja w tym miescu była pomysłem odważnym, ale jakże trafionym! Ostatnia rewitalizacja placu Wolności założyła usunięcie fontann.

Gdyby jednak zapytać mieszkańców Poznania o najbardziej znane wodne monumenty w mieście, z pewnością wymieniliby fontannę przed Teatrem Wielkim i Bamberkę. Obie są niekwestionowanymi symbolami miasta, obie też powstały w początkach XX wieku. Jedna niezmienna, druga wędrująca.

Wielki basen przed operą został zaprojektowany wraz z całą Dzielnicą Zamkową. Od stu lat powierzchnia wody odbija kamienne elementy jednego z najwspanialszych budynków miasta. Tym niezwykłym połączeniem architektury i efektów wywołanych przez wodę, mogłyby szczycić się najwspanialsze miasta naszego kontynentu.

Zupełnie inna jest studnia z figurą Bamberki. Niewielki pomnik wielkiej urody stał już w kilku miejscach. W obecnym znajduje się od połowy lat 70. ubiegłego wieku. Pierwotnie umieszczono go u wylotu ulicy Woźnej, przed domkami budniczymi. W tak eksponowanym miejscu, pośród pamiątek dawnych stuleci, fontanna Bamberki zdawała się pisać nową poznańską legendę, rownowżną niemal z mitologicznymi opowieściami.

Maciej Szymaniak