Kultura Poznań.pl

Sztuka

opublikowano:

Potrzebny Polak

- Poznaniak Tadeusz Wojciechowski był zapalonym fotoamatorem. Miał wielkie zamiłowanie do fotografii i wykonywał zdjęcia jeszcze przed II wojną światową - mówi Bohdan Bobrowski*, który przygotował wystawę Życie w okupowanym Poznaniu na fotografiach Tadeusza Wojciechowskiego. Wernisaż odbędzie się w niedzielę 28 listopada w Atelier Wimar przy ul. Św. Marcin.

. - grafika artykułu
fot. Tadeusz Wojciechowski

Jak doszło do odkrycia postaci Tadeusza Wojciechowskiego?

Stało się to za sprawą jego zięcia pana Marka Makieły, który już wcześniej współpracował z Maciejem Krajewskim z Atelier Wimar przy okazji innego projektu - fotografii z nieistniejących cmentarzy poznańskich. Pan Marek zdradził, że posiada negatywy teścia z okresu wojennego. Jak się pewnie domyślasz - w Macieju obudziło to niemałe zainteresowanie! Skontaktował się ze mną i spotkaliśmy się razem u Pana Marka w domu, by zobaczyć zbiór negatywów i porozmawiać. Wziąłem je do siebie i zacząłem skanować... To wszystko miało miejsce jeszcze w tym roku.

Kiedy zacząłeś oglądać te zdjęcia - jakie były Twoje pierwsze wrażenia?

Fotografuję analogowo - nie były więc to pierwsze negatywy, które miałem w rękach czy skanowałem. Gdy pierwszy raz po nie sięgnąłem chciałem wręcz klęknąć! Były to najstarsze negatywy małoobrazkowe, jakie widziałem w życiu.

Opowiedz o specyfice negatywów małoobrazkowych.

Film 35 mm został stworzony na potrzeby kinematografii. Na początku było wiele dość "fikuśnych" formatów kinowych. Wraz z rozwojem tej dziedziny sztuki, film 35 mm stał się w 1908 roku jej pierwszym standardem. Tuż przed I wojną światową Oskar Barnack, inżynier pracujący w Leitzu,  wpadł na pomysł zrobienia małego aparatu do testowania błony filmowej. Chciał sprawdzić jak się ona naświetla i czy zda egzamin w fotografii. Zbudował prototyp, z którym odwiedził kilka miejsc w Niemczech i pojechał do Stanów Zjednoczonych. Gdy wybuchła wojna, nie było jednak możliwości uruchomienia seryjnej produkcji tego aparatu. Barnackowi udało się to zrobić dopiero dobrych kilka lat po jej zakończeniu. Tak powstał aparat Leica, który momentalnie stał się hitem sprzedażowym. W międzyczasie nastąpił rozwój emulsji światłoczułych i wzrosła czułość filmów. Format 35 mm był o wiele mniejszy od popularnych wówczas błon formatów fotograficznych.

Zaczęły powstawać konkurencyjne aparaty. Jeden z nich został stworzony w firmie Augusta Nagela - doświadczonego inżyniera niemieckiego. Nagel borykał się z trudnościami finansowymi i został podkupiony przez Kodaka. Jego aparaty przeznaczone były dla bardziej zaawansowanych amatorów, stały się dość popularne w Niemczech. Tak więc w latach 20. format 35 mm dopiero się rozwijał, a w latach 30. rozpoczęła się jego szeroka ofensywa.

Z tego rodzaju medium mamy do czynienia. Tadeusz Wojciechowski korzystał z aparatu Kodak Retina i filmów produkcji niemieckiej. Model udało się nam ustalić z dużym prawdopodobieństwem na podstawie samych zdjęć, bo aparat Wojciechowskiego zaginął. Najważniejsze jednak, że zachowały się zdjęcia - chcemy je teraz pokazać.

Jak udało się ustalić model aparatu?

W zbiorze znalazłem ciekawy autoportret Tadeusza Wojciechowskiego. Stojąc przed lustrem sfotografował sam siebie i dzięki temu widać też jego aparat.

Kim był Tadeusz Wojciechowski?

Urodził się w Poznaniu 27 czerwca 1900 roku jako syn Wojciecha i Marii z domu Kusztelskiej. Ukończył tutaj Gimnazjum im. Marii Magdaleny, a potem, w 1927 roku, Wydział Prawno-Ekonomiczny Uniwersytetu Poznańskiego. Dostał wtedy dyplom magistra nauk ekonomiczno-politycznych. Co ciekawe, w czasie studiów był członkiem Korporacji Akademickiej "Lechia". Tuż po ich ukończeniu, w latach 1927-1929, pracował w Urzędzie Wojewódzkim w Poznaniu. Przez krótki czas był wicestarostą powiatu szamotulskiego. Później zdecydował, że zostanie urzędnikiem pocztowym. W latach 1930-1939 w Dyrekcji Okręgu Poczt i Telegrafów pracował na różnych stanowiskach. Zaczynał od praktykanta, aż został inspektorem okręgowym. Branży pocztowej trzymał się przez resztę swojego życia zawodowego.

Wojciechowski pracował w Poczcie Polskiej zarówno przed II wojną światową, jak i po niej. Podczas wojny został uznany za osobę użyteczną - "potrzebnego Polaka". Na piastowanym przez siebie stanowisku był jako fachowiec potrzebny w mieście i dlatego nie został wysiedlony z Poznania. W okresie okupacji niemieckiej Wojciechowski był zatrudniony jako pracownik biurowy w poznańskim Telegraphenbauamt. Takimi "potrzebnymi Polakami" były osoby na wielu szczeblach drabiny pracowniczej i reprezentujące różne zawody. Przykładem jest choćby pradziadek Macieja Moszyńskiego, który był majstrem drukarskim. To właśnie ten pradziadek miał kolekcję filmów, które teraz możemy oglądać w Atelier Wimar.

Co spotkało Tadeusza Wojciechowskiego w czasie wojny?

Trzeba pamiętać o tym, że podczas okupacji posiadanie aparatu przez Polaków było surowo zabronione. Gdy Tadeusz Wojciechowski był kawalerem i mieszkał z matką i siostrą, zostali wyrzuceni z pięknego mieszkania na Wildzie przy ulicy Strumykowej, które wielokrotnie fotografował na początku okupacji. Obecnie to ulica Sikorskiego. Od 1942 roku rodzina Wojciechowskich mieszkała w dość ciasnym i trochę byle jakim mieszkaniu - w suterenie kamienicy przy ulicy Wieniawskiego. Z tego czasu pochodzi kilka pięknych zdjęć - w tym to, które trafiło na plakat wystawy. Wojciechowski fotografował na filmie Agfa o czułości 40 ISO. Na wystawie będzie można zobaczyć artefakt - film z lat 60. Agfa Isopan F, który nie licząc kilku detali wygląda identycznie jak ten, którego używał nasz bohater. To bardzo ważny i kultowy film w historii fotografii, zwłaszcza amatorskiej. Przestał był produkowany dopiero w latach 70.

Co Wojciechowski robił po wojnie?

Dalej mieszkał w Poznaniu. Kontynuował pracę w branży pocztowo-telekomunikacyjnej w Wojewódzkim Urzędzie Łączności w Poznaniu jako inspektor-rewident. Ta funkcja sprawiła, że bardzo dużo podróżował po regionie Wielkopolski wizytując urzędy pocztowe. Na wyjazdy brał ze sobą aparat i dalej fotografował. Z tego okresu też zachowało się wiele interesujących zdjęć - w tym z powojennego Głogowa, który został zniszczony w 80%. Dzięki fotografiom Wojciechowskiemu możemy zobaczyć jak wyglądał proces odbudowy miasta.

Jak rodzina zapamiętała Tadeusza Wojciechowskiego?

Ze wspomnień wynika, że był zapalonym fotoamatorem. Miał wielkie zamiłowanie do fotografii i wykonywał zdjęcia jeszcze przed II wojną światową. Na wystawie zobaczymy tylko fragment zachowanych zbiorów Wojciechowskiego, które posiada jego rodzina.

Kłopot polega na tym, że nasz bohater umarł w roku 1964, a dość późno się ożenił. W 1944 roku zawarł związek małżeński z Barbarą Dankowską. Miał z nią trzy córki: Ewę, Grażynę  i Renatę. Kontakt między nimi był raczej krótki. Gdy Wojciechowski zmarł jego córki były jeszcze nastolatkami. Ta sytuacja poczyniła w rodzinnej pamięci trochę szkód. Teraz postaramy się je choć trochę ponaprawiać. Prezentując fotografie, dopiszemy do nich różne informacje. Na tę chwilę nie wiemy, kim jest ponad połowa ludzi uwiecznionych na zdjęciach Wojciechowskiego. Tylko część - rodzina - jest dobrze znana. Reszta to koledzy z pracy czy mniej lub bardziej przypadkowi goście. Na fotografiach pojawiają się też osoby, które Wojciechowski znał tylko przelotnie. W wielu przypadkach już nie dowiemy się, kim byli, ale próbować warto. Jedyną metodą jest pokazać te zdjęcia ludziom i czekać na efekty.

Jakim kluczem kierowałeś się przy wyborze zdjęć?

Zdjęć Wojciechowskiego jest ponad 600. Ich selekcja była brutalna i trudna. Wybrałem ponad 200 fotografii, które zaprezentujemy na wystawie. Zbudowałem narrację, która naśladuje wycieczkę po okupacyjnym Poznaniu. Będziemy po nim podróżować wraz z Tadeuszem Wojciechowskim. Zdjęcie pogrupowałem geograficznie, jako że ich chronologia, pomimo poczynieniu wielu starań, jest wątpliwa - trudno było ustalić daty dzienne czy miesięczne. Tylko mniej więcej udało mi się określić kiedy powstawały poszczególne zdjęcia.

Czy rodzina Wojciechowskiego miała świadomość jak cenne posiada zbiory?

Pan Marek Makieła, absolwent Akademii Ekonomicznej, jest bardzo zaangażowany w lokalne działania, stowarzyszenia i towarzystwa. Ma spore zacięcie historyczne. Obecnie jest już na emeryturze. Jest w pełni świadom tego, jak wielki skarb posiada. Sam zresztą skanował te negatywy, ale w dość niskiej rozdzielczości, która nie nadawała się na cele wystawy.

Ja skanowałem je w dużo większej rozdzielczości, dzięki czemu dużo więcej na nich widać. Niektóre fotografie, które wydawały się nieczytelne i już bezpowrotnie stracone, udało mi się przy tym odzyskać. Choć są może technicznie niedoskonałe, niosą ze sobą ciekawe informacje.

Dlaczego Pan Marek Makieła do tej pory niczego nie zrobił z tym zbiorem zdjęć? Czy może już wcześniej próbował nim zainteresować jakieś osoby?

Zeskanowane fotografie wysyłał do krewnych, a także podrzucał pojedyncze kopie innym osobom. Nigdy jednak nie pokazywał ich w całości.

Rozmawiał Marek S. Bochniarz

*Bohdan Bobrowski - historyk i informatyk. Zajmuje się fotografią analogową i filmem analogowym. Wraz z Maciejem Moszyńskim prowadzi w Atelier Wimar Stowarzyszenia Łazęga Poznańska cykl projekcji na taśmach filmowych 16 mm. Latem 2020 roku odbyła się tu jego wystawa Powidoki. Zaprezentował na niej zdjęcia analogowe wykonane różnymi aparatami, korzystając w wielu przypadkach z już nieprodukowanych materiałów fotograficznych, w tym enerdowskiego negatywu ORWO NP55, czy przeterminowanego papieru polskiej firmy Foton.

  • wystawa Życie w okupowanym Poznaniu na fotografiach Tadeusza Wojciechowskiego
  • Atelier Wimar Stowarzyszenia Łazęga Poznańska
  • wernisaż  28.11, g. 16
  • wystawa czynna do 23.12
  • wstęp wolny

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2021