Kultura Poznań.pl

Sztuka

opublikowano:

Design namacalny i przysiadalny

- Po dużym remoncie otworzyłyśmy miejsce, w którym prezentujemy różne wzory i obiekty polskiego designu - mówi Monika Petryczko* - Działamy od 12 września, a mam wrażenie, jakby to trwało już od kilku miesięcy! - dodaje Andżelika Jabłońska **. Pracownia Vzory została otwarta w Poznaniu przy ul. Ślusarskiej 15 w trakcie 8. Poznań Design Festiwal.

. - grafika artykułu
fot. Pracownia Vzory

W jaki sposób "przyszedł" do Was design?

Andżelika Jabłońska.: Ukończyłam kulturoznawstwo oraz dyplomację kulturalną i publiczną, moje wykształcenie i późniejsza praca opierały się zatem na kontaktach ze specjalistami z różnych dziedzin sztuki i branż. Nauczyły mnie też funkcjonowania między światami sztuki, projektowania, nauki, a także biznesu. Poza tym, nadal cieszę się możliwością nieustannego uczestniczenia w pasjach innych ludzi, uczenia się czym się zajmują, wchodzenia w nowe przestrzenie projektowe i kulturowe.

Od 2009 roku poprzez Fundację Made in Art zrealizowaliśmy wiele projektów na styku różnych dyscyplin. Od 2013 roku dużo podróżowałam. Odwiedzałam i podglądałam festiwale oraz wydarzenia związane z designem w Polsce i na świecie. Wtedy takie miasta jak Łódź, Wrocław czy Warszawa miały swoje festiwale, a Poznań nadal nie do końca. Funkcjonowała już co prawda Arena Design - wydarzenie bardzo interesujące, ale o trochę innej formule. Wspólnie z grupą pasjonatów chciałam się dowiedzieć czegoś więcej i głębiej o projektowaniu i jego intencjach.

Właśnie temu służy Poznań Design Festiwal, który organizuję już od ośmiu lat. Każdorazowo towarzyszy nam inne hasło, które dotyczy projektowania zaangażowanego i krytycznego. Tematem tegorocznej edycji było "Zakorzenienie. Inspiracje tradycją". Jestem typem człowieka, który lubi się uczyć przez całe życie, a ten festiwal daje mi poczucie, że cały czas poznaję coś nowego. Jak już mówiłam wcześniej - szalenie interesujący jest zawsze moment spotkania z ludźmi, którzy prezentują swoje pomysły. To dla mnie bardzo inspirująca przestrzeń. To ta chwila, kiedy poznajesz i starasz się zrozumieć historie, z których wynika ich twórczość. Z kolei dyplomacja publiczna i kulturalna sprawiła, że miałam szansę prezentowania polskich projektantów, artystów i ich twórczości poza krajem.

Monika Petryczko: Myślę, że geneza mojego zainteresowania designem jest podwójna. Urodziłam się na ziemiach odzyskanych. Gdy się człowiek wychowuje w niekompletnych miejscach, małych miejscowościach, to nadaje przedmiotom więcej znaczenia. Przedmioty - czy będzie to skrzynka na listy, napis czy gazeta - mają swoje historie. Pojawia się wtedy ciekawość, dlaczego to wszystko jest po niemiecku, kto tutaj kiedyś mieszkał i był wcześniejszym właścicielem tych rzeczy, dlaczego mieszka się w kamienicy, która różni się od bloku cioci?

Później zainteresowałam się designem, gdy próbowałam stworzyć przestrzeń coworkingową w Szczecinie, w którym mieszkałam przez dwadzieścia lat. Było tam kilkunastu różnych rzemieślników i twórców. Jedni robili lampy z betonu, kolejni eksperymentowali z ceramiką, a jeszcze inni projektowali autorskie gitary, ucząc się wszystkiego od podstaw. Proces twórczy skierował mnie w stronę wyszukiwania i prezentowania ciekawego designu i przedmiotów.

Dlaczego założyłyście pracownię Vzory?

M.P.: Aby inspirować i edukować. Inspirować stałą ekspozycją i działaniami związanymi z designem i rzemiosłem, które będziemy podejmować w pracowni. A edukować też ekspozycją - w tym na przykład wyświetlanym u nas wideo-elementarzem designu autorstwa Agnieszki Nawrockiej z Czarna Mewa Studio.

Pracownia ma służyć spotkaniom i poznawaniu polskiego wzornictwa przemysłowego w sposób namacalny i przysiadalny. Przykład? Przeprowadzając dziś z nami wywiad siedzisz właśnie na krześle drucianym GRID55 projektu Czesława Knothe z "55 roku. Kawę podałyśmy Ci w filiżance z fabryki w Mirostowicach. Kiedyś wyroby tej fabryki były mało popularne i traktowane z przymrużeniem oka, a dziś robią się coraz cenniejsze. Można je zakupić na różnych portalach internetowych. A rogal marciński jesz na talerzu z Bolesławca, którego wzór specjalnie naniosła Magda Gazur. I tak właśnie w tych naszych Vzorach się kręci.

Jak znalazłyście miejsce na pracownię?

A.J.: Szukałyśmy miejsca dla siebie od dłuższego czasu, a paradoksalnie to miejsce odnalazło nas! Ten lokal stał pusty od jakiegoś czasu, choć przyciągał uwagę krzykliwymi kolorami chabrowych i turkusowych ścian. Wcześniej mieściło się tutaj biuro podróży. Śmiałyśmy się, że po tych latach naszych wędrówek po świecie wzornictwa, w końcu spotkałyśmy się z Moniką w dawnym biurze podróży, a same oferujemy poznaniakom wycieczki na egzotyczne wyspy designu! Choć metraż Vzorów jest niewielki, to udało nam się stworzyć tu dwie przestrzenie  Pierwsza służy do spotkań, jest także miejscem wystaw, edukacji i warsztatów. Druga to miejsce pracy, którego bardzo nam brakowało, szczególnie, że prowadzimy organizacje pozarządowe. Na razie otwieramy pracownię dla publiczności w poniedziałki, ale tych spotkań przez nasze pierwsze trzy tygodnie odbyło się sporo.

Jakie wydarzenia odbywają się we Vzorach?

M.P.: Dopiero co zorganizowałyśmy spotkanie z Michałem Majchrowiczem - ceramikiem z Gdańska, który ukrywa się pod pseudonimem Shadowland. Jest rzemieślnikiem wytwarzającym naczynia ręcznie, w sposób tradycyjny. Jego mistrzem i źródłem inspiracji jest Marek Cecuła. Opowiadał o ceramice - jej różnych wariacjach.

Na naszym line-upie do grudnia mamy zaplanowane jeszcze co najmniej cztery wydarzenia. Chcemy zrobić kilka razy akcję w postaci pop-up store. Będzie to tymczasowy sklep z polskim designem, działający przez jeden weekend. Zaprosimy wtedy i zwieziemy do nas prace najlepszych projektantów z Polski - zarówno tych starych, jak i nowych.

A.J.: Co prawda mamy program, który po prostu musimy zrealizować w tym roku, jednak chciałybyśmy zrobić znacznie więcej. Planujemy kolejne wystawy, warsztaty, spotkania. Otrzymujemy również propozycje uczestniczenia w międzynarodowych projektach. Wiele z nich nie istniałoby bez takiego miejsca, jak Pracownia Vzory.

M.P.: Nie możemy jeszcze mówić o konkretach. Ale myślę, że kilkukrotnie przebijemy to, co zadeklarowałyśmy w projekcie, który jest dotowany przez miasto Poznań. I zależy nam zresztą, aby wychodzić poza ramy założonych działań. Pewne rzeczy dzieją się po prostu same - poprzez spotkania czy relacje.

Rozmawiał Marek S. Bochniarz

*Monika Petryczko - kuratorka, producentka wydarzeń kulturalnych, prezeska Stowarzyszenia MiastoHolizm specjalizująca się w projektach przekrojowo prezentujących polski dizajn. Autorka wędrujących wystaw eksponujących polskie wzornictwo przemysłowe w Polsce i Europie w tym m.in. w Brukseli, Kopenhadze, Gdańsku, Łodzi, Poznaniu.  Twórczyni wielu wieloletnich cykli w tym m.in.: projektów Polish Culture Trip, Dom Polski, Szczecin Design Days. Organizatorka wielu polskich i międzynarodowych wydarzeń z wykorzystaniem mobilnej platformy kulturalnej - unikatowego, wielofunkcyjnego kontenera zwanego Mobilnym Instytutem Kultury. Szczególnie zainteresowana historią polskiego dizajnu, którego wpływ obserwuje w obiektach współczesnych projektantów. W działaniach ukazujących polski dizajn chętnie używa multimediów. Tworzy na rzecz wielu miast w Polsce i za granicą. Miłośniczka i kolekcjonerka polskiego dizajnu i płyt winylowych. Mieszka, pracuje i dobrze się ma w Poznaniu.

**Andżelika Jabłońska - dyrektorka Poznań Design Festiwal (2014-2021), założycielka i dyrektorka platformy Design Hub (Polska-Chiny), prezeska Zarządu Fundacji Made in Art. Współtwórczyni przestrzeni kreatywnej Pracownia Vzory oraz inicjatywy Centrum Otwarte, think tanku, który poprzez projektowanie, architekturę i działania w przestrzeni publicznej stara się rozwiązywać problemy szeroko rozumianej przestrzeni miejskiej. Współorganizatorka Festiwalu NOWY PLAN (o architekturze i sztuce modernistycznej) oraz serii filmów: Domokrążcy i nowego cyklu Poznańscy rzemieślnicy. Od 2009 roku koordynuje krajowe i międzynarodowe projekty związane z designem i architekturą, a także sztukami wizualnymi.

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2021