Komunikaty

pagina

Aktualności

Pominąłeś menu

menu

W sercu, poza krwiobiegiem

Jak przez ostatnie ćwierćwiecze zmieniały się tereny MTP - pisze Jakub Głaz.

. - grafika artykułu
fot. P. Skórnicki

Kiedyś była to zaczarowana kraina, gdzie nie podziwiało się architektury, a zagraniczne cuda. Dziś poznańskie Targi to raczej tajemniczy las lub ogród, do którego zagląda się rzadko. Przez ostatnie ćwierćwiecze wyrosło w nim jednak wiele - nierzadko kosztem dawnych realizacji, którym nie przypatrywaliśmy się dość uważnie.

Niby w centrum, niby na widoku, a tak naprawdę słabo znane i nieobecne w powszechnej świadomości. Targi to trochę dzielnica widmo, biznesowe getto, do którego zwykły poznaniak wchodzi nieczęsto. O tym, że MTP ożywają, dowiadujemy się, stojąc w większych niż zazwyczaj korkach lub szukając miejsca w przepełnionych knajpach śródmieścia. Same Targi pozostają jednak tajemniczym, choć jednocześnie żywym organizmem. Zakleszczone między śródmiejską zabudową, nie rozrastają się od lat, ale ulegają ciągłej przemianie - podobnie jak w gęstym i rzadko odwiedzanym lesie, gdzie stare drzewa ustępują młodym, konary innych zrastają się, a w ocienione miejsca dociera nagle słońce. W ostatnim ćwierćwieczu na MTP stare pawilony znikały, powstawały nowe - większe, bardziej praktyczne i zespolone łącznikami tak, żeby goście mogli zwiedzać je bez wychodzenia na zewnątrz. By przeżyć, Targi cały czas gonić muszą bowiem wystawiennicze trendy - nawet kosztem usuwania dobrej architektury sprzed kilku dziesięcioleci, takich jak np. wyjątkowej urody i konstrukcji dawny pawilon radziecki z 1961 r. Gdyby stał w ogólnodostępnym miejscu, nie byłoby końca protestom przeciw rozbiórce. Ukryty na Targach, zginął śmiercią cichą i smutną.

Iglicy cień

Największa rewolucja na MTP nie pochłonęła jednak ofiar w postaci dawnych pawilonów. W 2003 r. pustą dotąd przestrzeń na osi mostu Dworcowego wypełniło "akwarium" - jak poznaniacy przezywają wejściowy Hol Wschodni autorstwa Studia ADS (projektanta większości nowych inwestycji MTP). Jego kontynuacją miała być gruntowna przebudowa Centrum Targowego i Adrii - niezrealizowana jednak do dziś, mimo istniejącego projektu, wyłonionego w konkursie przed sześcioma laty. Na szklaną gablotę holu cień rzuca targowa iglica, choć - paradoksalnie - to charakterystyczny symbol Targów znalazł się w cieniu swojego młodszego sąsiada. Smukły i dobrze niegdyś widoczny szpic osadzony na pozostałościach Wieży Górnośląskiej ginie dziś za sporych rozmiarów konstrukcją. Nie wiedzieć czemu Targi ukryły swój symbol, widoczny jeszcze tylko z odległych rejonów ul. Głogowskiej. Od strony centrum Poznań stracił bezpowrotnie interesujące zakończenie długiej osi widokowej.

Nowoczesna warownia

Choć żal zasłoniętej iglicy, nie sposób odmówić "akwarium" dobrych proporcji, lekkości i ponadczasowego charakteru. Trudniej zrozumieć jednak funkcjonalność potężnej kubatury, która - poza salą konferencyjną w interesującej zaoblonej "kapsule" - mieści głównie powietrze. Tym bardziej niełatwo pojąć, dlaczego charakterystyczną bryłę sali Targi zasłaniają regularnie wielką reklamową płachtą, która potęguje jedynie przestrzenny chaos przy moście Dworcowym. Krzywdy takiej rzadziej doznaje udany pawilon przy ul. Bukowskiej (2000, Studio ADS) scalony z zabytkowym budynkiem postawionym na Pewukę przez Rogera Sławskiego. Srebrzystoszara horyzontalna elewacja o regularnym rytmie podziałów nie konkuruje z kolumnowym frontonem zwieńczonym narożną wieżą. Prawie całkowity brak okien sprawia jednak, że podkreśla nieco "warowny" charakter targowych terenów.

Takie samo wrażenie można zresztą odnieść kilkadziesiąt metrów dalej - patrząc na budynek poznańskiego World Trade Center. To typowy wykwit pierwszej połowy lat 90., którego kurtynowa lustrzana fasada odbija okolicę, a jednocześnie nie pozwala zajrzeć do wewnątrz. Podobny do dziesiątków budowanych wówczas biurowców budynek jest na szczęście dość nijaki. Ratują go niewielka skala oraz umiar, osłabione jednak gorszej jakości materiałami wykończeniowymi. Udało się za to uniknąć krzykliwych fajerwerków i ozdób, którymi okraszano w latach 90. postmodernistyczne gmachy.

Baśniowe formy

Inną twarz pokazują Targi od strony ul. Śniadeckich. Tu na przestrzeni ostatnich kilku lat zrosło się ze sobą kilka pawilonów, zwanych na MTP "czteropakiem". Od strony ulicy w oczy rzuca się przede wszystkim nowy przeszklony łącznik o formie dalekiej od targowego minimalizmu. Symetryczna "fala" dachu o drewnianej konstrukcji łamie targową sztampę i osłabia "techniczny" charakter nowych pawilonów, którym coraz dalej do architektury, a bliżej do podmiejskich wielkich magazynów. Ta miękka, nieco baśniowa forma bardziej nadawałaby się jednak na palmiarnię lub pawilon w ogrodzie zoologicznym: budzi zresztą skojarzenia z odległą o kilkanaście kilometrów słoniarnią poznańskiego Zoo. Od strony ul. Śniadeckich widać też interesująco zaprojektowany wjazd na Targi, o lekkiej, zwiewnej wręcz formie przywodzącej na myśl dobrze zaprojektowane bramki autostradowe. Równie minimalistyczna jest betonowa brama od strony ul. Głogowskiej - wyjątkowo udany przykład dyskretnego uzupełnienia ulicznej pierzei konstrukcją lekką, funkcjonalną i neutralną w odbiorze.

Pamiętajcie o ogrodach

Nieopodal obu bram znajduje się jedno z najmłodszych targowych dzieci: gruntownie przebudowane i powiększone centrum konferencyjne (z pocz. lat 80. XX w.) z wielką Salą Ziemi (2012). Bryła budynku oferuje widzowi niedużo estetycznych doznań, za to jej wnętrze pozwala na elastyczną organizację wielu konferencji, imprez lub koncertów. Otwarta z wielką pompą Sala Ziemi imponuje skalą i rozwiązaniami technicznymi. Rozczarowuje jednak trupio sinym oświetleniem podkreślającym niedoskonałości niebiesko-białych elementów wystroju.

Bardzo pozytywnie zaskakuje za to urządzony w pobliżu tarasowy ogród, w miejscu jednego z wyburzonych pawilonów. Inwestując w nowe obiekty, Targi zapominały dotąd o właściwym urządzeniu spajającej je przestrzeni. Podzielony na kwadratowe pola skwer ze starannie zakomponowaną zielenią i miejscami do siedzenia to udany krok w stronę właściwego zagospodarowania targowych ulic i pasaży. Aż żal, że przez większą część roku ukryty jest przed poznaniakami w "warowni MTP". Żal też, że - mimo licznych inwestycji - nie udało się silniej wprząc Targów w miejski organizm. Po zniszczeniu okolicy budową Poznań City Center marzeniem ściętej głowy jest, niestety, funkcjonalne i bezpośrednie połączenie MTP z dworcem i jego okolicą. Brak wyobraźni oraz perspektywicznego myślenia sprawiły, że choć Targi są w samym sercu miasta, to z jego krwiobiegiem połączone są wciąż słabo.

Jakub Głaz