Kultura w Poznaniu

Teatr

opublikowano:

W zgodzie ze sobą

Studio Teatralne działające przy Centrum Kultury Zamek, od lat przyciąga osoby, które w teatrze odnajdują możliwość wyrażania siebie. Trzy lata temu na emeryturę przeszedł jego wieloletni prowadzący, Bogdan Żyłkowski, a Studio objęła Barbara Prądzyńska - aktorka, performerka i pedagożka teatralna. W rozmowie opowiedziała nam o pracy z uczestnikami i uczestniczkami Studia oraz planach na jego rozwój.

. - grafika artykułu
Barbara Prądzyńska, fot. Grzegorz Dembiński

Studio Teatralne zaczęłaś prowadzić ponad dwa lata temu. Z jakim pomysłem je obejmowałaś?

Kiedy dotychczasowy prowadzący Studia, pan Bogdan Żyłkowski, przeszedł na emeryturę, Zamek ogłosił konkurs na to stanowisko, który wygrałam. Wcześniej działałam jako freelancerka w różnych miejscach, nie tylko w Polsce. Współpracowałam m.in. z Teatrem Biuro Podróży, Circus Ferus, a także z zespołami z Holandii i Niemiec, prowadziłam swój Teatr Canoa w Meksyku. Przez ostatnie 7 lat współprowadziłam Fundację Art Junction, która zajmowała się teatrem w kontekstach społecznych i pracą z grupami zagrożonymi wykluczeniem, co stało się moim głównym obszarem zainteresowań i działań. Obejmując Studio, chciałam wyjść poza obszar edukacji artystycznej. Od początku moim celem było stworzenie grupy, która nie tyle uczy się dykcji czy pantomimy, co razem myśli i działa. Chcę, aby każdy mógł tutaj indywidualnie i niezależnie się rozwijać, ale jednocześnie żebyśmy rozwijali się jako grupa. Staram się do Studia wprowadzać formę pracy, którą znam z teatrów alternatywnych, gdzie bardzo ważne jest bycie razem i wspólne działanie.

Jak w takim razie powstają Wasze spektakle? Czy od początku tworzycie je wspólnie?

Tak, założeniem Studia jest wspólne tworzenie spektaklu od zera, czyli od wymyślenia tematu, który wszystkich w jakimś stopniu zainteresuje. W Studiu działają dwie grupy - młodsza i starsza. Do młodszej grupy należą osoby ze szkół średnich, a do starszej studenci i osoby starsze. Nawet jeśli pomiędzy czwartoklasistami a osobami na pierwszym roku studiów jest tylko rok różnicy, to rozpoczęcie studiów zmienia bardzo dużo - dlatego zdecydowałam, że studenci i studentki dołączają do starszej grupy. Najstarszy uczestnik Studia Teatralnego jest po 50-tce, co daje bardzo szerokie spektrum wieku. Jest to naprawdę świetne, bo uczestnicy nawzajem się inspirują - młodsi starszych, a starsi młodszych. Nasze działanie staje się międzypokoleniowe. Natomiast młodsza grupa jest mocno młodzieżowa. Zależy mi, żeby jej uczestnicy myśleli po swojemu, bo jestem coraz starsza i coraz dalej mi do młodego pokolenia, a to, w jakiś sposób ono myśli i tworzy, bardzo mnie ciekawi. Każda z grup przechodzi czas treningu, złożonego głównie z działań z zakresu teatru fizycznego, które zawiązują grupę, tworzą przestrzeń zaufania, bezpieczeństwa, a także pomagają przezwyciężyć nieśmiałości i zahamowania. Po takim treningu zaczynamy myśleć nad tematem, który zwykle jest wybierany wspólnie. Nie chcę przynosić gotowego scenariusza, bo dużo ciekawsze jest wspólne zastanawianie się nad tym, co jest dla nas ważne, co nas dotyka, boli i interesuje. Każda grupa liczy kilkanaście osób, z których każda ma inną wrażliwość i inny bagaż doświadczeń. Następnie razem wypracowujemy scenariusz, używając techniki pisania na scenie. Pracujemy procesem, podczas którego powoli wyłania się kształt spektaklu.

Teatr fizyczny, pisanie na scenie... Z jakich jeszcze metod czerpiesz, pracując z osobami, które uczestniczą w Studiu Teatralnym?

Wywodzę się z bardzo silnego kiedyś w Polsce nurtu teatru alternatywnego. Współpracowałam też z Teatrem Derevo, legendarnym zespołem z Rosji. Moje doświadczenie sprawia, że teatr fizyczny jest dla mnie bardzo ważny. Z jednej strony zbliża do siebie ludzi, uniemożliwiając zasłanianie się słowem i intelektem, za to wymaga bycie z inną osobą całym sobą. Z drugiej - wymaga podstawowego ogarnięcia swojego ciała, które jest narzędziem każdego aktora czy performera. Więc wychodzimy od teatru fizycznego, ale korzystamy też z technik postdramowych czy rozmów kontekstualnych. Trening to baza, a dalszą pracę dostosowujemy do tego, czego potrzebujemy w danym spektaklu, np. O Raju! jest taneczno-ruchowe, Życie Main Station bardziej dramatyczne, a Gra o Zamek ma charakter site-specific. Wyobraźnie i potrzeby uczestniczek i uczestników są bardzo różne, dlatego uważam, że nie ma co się zamykać w jednym schemacie. Niech to się zmienia razem z twórcami.

Do współpracy nad spektaklami zapraszasz też innych artystów i artystki.

Przy każdym spektaklu współpracujemy z artystkami i artystami, których w Poznaniu nie brakuje. Poszerza to mój sposób myślenia i zapewnia spektaklom Studia dobry poziom. Współpracujemy często z Izą Kolką, która prowadzi zajęcia w Warsztatowni w Zamku, a przy naszych spektaklach zajmuje się scenografią i projekcjami, a także z kompozytorem i eksperymentatorem dźwiękowym Hubertem Wińczykiem. Współpracowaliśmy też z kompozytorem Wojciechem Sierackim, kostiumografką Idalią Mantas, aktorką Karoliną Pawełską oraz tancerką Kasią Rzetelską i choreografem Adrianem Rzetelskim. Współpraca z artystami jest bardzo ważna, ponieważ pomagają nam oni wypracować elementy, których ja nie jestem w stanie. Finałowym efektem, kończącym sezon pracy w Studiu, jest występ przed publicznością. Do tej pory prezentowaliśmy spektakle na Scenie Nowej i w starej część Zamku, teraz nadszedł czas na Salę Wielką. To dla nas bardzo duże wyzwanie.

Zatrzymam się przy tym wyzwaniu. Temat spektaklu O Raju! zaproponowałaś Ty. Dlaczego raj?

Pracę w Zamku zaczęłam, kiedy trwała pandemia. Panował duży rygor, a nasza praca była dosyć poszatkowana, bo często kogoś nie było. Czas pandemii był trudny dla wielu osób, w tym dla uczniów i uczennic szkół średnich, którzy mieli nauczanie zdalne. Później wybuchła wojna w Ukrainie. Wszyscy mieliśmy w tym czasie wzmożoną potrzebę bycia razem, wspierania się nawzajem. W podobnym okresie obejrzeliśmy ze starszą grupą spektakl Janusza Orlika Tranquillo, który bardzo nas poruszył i zainspirował. Zamarzyło mi się, żeby zanurzyć się w przestrzeni, w której czas po prostu zamiera - pamiętam to z pracy z teatrem Derevo. Zaczęłam myśleć o potrzebie ziemskiego raju, czyli o odwiecznym dążeniu człowieka do szczęścia i szukania na ziemi Arkadii. To dążenie, obecne od zawsze w każdej kulturze a nieosiągalne, świetnie opisał Jean Delumeau w książce Historia raju. Pomyślałam, że to dobry punkt wyjścia. Uczestnicy i uczestniczki Studia są bardzo zabiegani, uczą się, studiują, pracują, prowadzą życie rodzinne... Może rajem byłby czas, w którym można się zatrzymać? Drugą inspiracją była książka Ebenezera Howarda Miasta - ogrody jutra.

Jak w ten pomysł weszli uczestnicy i uczestniczki Studia? Pewnie każdy i każda z nich ma w głowie inny obraz raju.

Nad tym spektaklem pracujemy długo, bo 1,5 roku. Zaczęliśmy we wrześniu zeszłego roku od rozmów na temat tego, co kryje się dla nas pod sformułowaniem ziemski raj. Przeprowadziliśmy też na ten temat wywiady z osobami z zewnątrz w różnym wieku. Z tych wszystkich rozmów i wywiadów wynikało, że mamy bardzo podobne potrzeby: pokój, harmonia, bycie w zgodzie z samym sobą i z innymi. Być może to banalne, ale prawdziwe. Chociaż każdy mówił o raju inaczej, ze swojej własnej perspektywy, znaleźliśmy wspólny mianownik tych wypowiedzi. W naszym spektaklu raj objawia się w trzech odsłonach Pierwsza z nich to szybka ekstaza, tzw. sex, drugs and rock and roll. Druga odsłona to iluzja raju. Często wydaje nam się, że raj jest gdzieś daleko, na zewnątrz i że dopiero jak do niego dotrzemy, jak go zdobędziemy, staniemy się szczęśliwi. W trzeciej części, przywołując spektakl Janusza Orlika i wywiady z osobami w różnym wieku, stwierdzamy że tak naprawdę najważniejsza jest obecność, życie dobrze ze sobą i z innymi. Skupiamy się na tym, jak być - nie w barwnym kostiumie, nie na haju, tylko po prostu dobrze być.

Spektakl O Raju! miał mieć premierę pod koniec zeszłego sezonu artystycznego, ale zdecydowaliście się ją przesunąć.

W drodze do raju pojawiają się najróżniejsze przeszkody. Opisał to wyczerpująco Umberto Eco w Baudolino. Zeszły rok zakończyliśmy pokazem zamkniętym naszej pracy, na który zaprosiliśmy naszych bliskich i daliśmy sobie więcej czasu na pracę nad premierą. W międzyczasie zmienił się częściowo skład zespołu. Godzinny spektakl to olbrzymi kawał roboty. Próby mamy raz w tygodniu, to niewiele czasu na przygotowanie dużego spektaklu, w którym jest wiele elementów i który jest bardzo zaawansowany, jeśli chodzi o swoją formę. Cieszę się, że w Zamku mamy tyle czasu ile potrzebujemy, że nie jest to czas projektowy, który często stoi w poprzek pracy artystycznej. Przesunięcie premiery nam sprzyja i sprawia, że możemy do niej podejść trochę spokojniej.

Jakbyś podsumowała swoją dotychczasową pracę w Studiu?

Tak naprawdę dopiero w tym roku czuję, że zaczynam tu pracować. Do tej pory musiałam się zorientować, jak funkcjonuje Zamek i znaleźć własną formułę pracy. Był to czas rozbiegowy. Teraz mogę odetchnąć i zacząć planować to, co możemy robić poza produkcją premier czy graniem spektakli.

I jakie masz plany dla Studia Teatralnego?

W marcu, tak jak w zeszłym roku, organizujemy Wiosenne Odsłony naszych spektakli O Raju! i Łoo! Matko!. Zaprosiłam też Katarzynę Pastuszak z Amareya Theatre z Gdańska, aby poprowadziła warsztaty. W ramach Odsłon zaprezentuje się też Pociąg Teatralny i Pracownia Słowa i Poezji Śpiewanej. Chciałabym też pojechać na któryś z festiwali z naszymi spektaklami. To ważne doświadczenie dla grupy. Świetnie sprawdziła się wymiana młodzieżowa w Niemczech - projekt Neighbourhood in Europe, na który pojechały trzy uczestniczki Studia. Jako osoba, która dużo podróżowała, wierzę bardzo w spotkania międzynarodowe. Mamy też zaprzyjaźnione miejsce, Stacja Szamocin, u Luby Zarembińskiej, które chciałabym odwiedzić ze starszą grupą. Pracowałyśmy tam latem podczas rezydencji do spektaklu Łoo! Matko!. To spektakl współtworzony przez uczestniczki Studia, które w podobnym czasie zostały mamami. Stacja Szamocin jest usytuowana wśród jezior, lasów i jednocześnie dysponuje piękną salą teatralną. Chciałabym trochę tej atmosfery wpuścić w nasze miejskie, zamkowe spotkania. Chciałabym też otworzyć Studio na osoby z różnych środowisk i różnych baniek, tak jak Zamek jest otwarty na różne potrzeby. Postaram się o tłumaczenie naszych marcowych spektakli na język migowy - zarówno Łoo! Matko!, jak i O Raju!. Fajnie gdyby do młodszej grupy dołączyły też osoby spoza poznańskich liceów. Po wybuchu wojny w Ukrainie doszły do nas dwie dziewczyny z Ukrainy, co było bardzo wartościowe. Generalnie wydaje mi się, że jesteśmy w bardzo dobrym momencie. Zdecydowanie idziemy naprzód i jednocześnie mamy większy spokój, co jest potrzebne zarówno uczestnikom, jak i mi.

Jeżeli ktoś w trakcie sezonu będzie chciał do Was dołączyć, czy ma taką możliwość?

Nabór zawsze robimy we wrześniu i pracujemy nad spektaklem do maja/czerwca. Natomiast w tym roku mamy wyjątkową sytuację, ponieważ nasza premiera odbywa się w styczniu, a zatem nową pracę w starszej grupie zaczniemy w lutym - od nowego semestru. Ponieważ będziemy mieć tylko pół roku na stworzenie spektaklu, myślę wstępnie o krótkich formach w przestrzeniach Zamku - coś jakby tomik poezji teatralnej. Natomiast do młodszej grupy należy 12 osób, więc na razie nie przeprowadzam naboru, zwłaszcza, że jesteśmy już zaawansowani w swojej pracy nad spektaklem. Ale jeśli ktoś będzie chciał dołączyć, przegadam to z grupą i jeśli będzie na tak, przyjmiemy więcej osób.

Wspomniałaś, że prace nad spektaklem młodszej grupy są już na zaawansowanym poziomie. Nad czym teraz pracujecie?

Zaczęliśmy od rozmów o ważnych tematach, problemach, zdarzeniach, które nas zmieniły. Pracowaliśmy dramaturgicznie z Marią Wróż-Prusiewicz. Podczas zajęć z nią każdy ze swojej osobistej historii tworzył słuchowisko. Dotyczyły one m.in. walki o akceptację innych, usamodzielniania się, walki z nałogiem, życia w zamkniętej bańce fantazji i trudności w tworzeniu bliskich relacji offline. Dało nam to bazę do scenariusza. Żeby zmieścić w spektaklu wszystkie opowieści, podjęliśmy decyzję, że każdy z uczestników i każda z uczestniczek stworzy postać, niosącą swój temat. Teraz musimy połączyć to w całość. Premierę planujemy na czerwiec.

Rozmawiała Magdalena Chomczyk

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2024