Komunikaty

pagina

Aktualności

Pominąłeś menu

menu

Kto się boi Markusa Öhrna?

Ja się boję. Ale pójdę na "Conte d'Amour", żeby świadomie podjąć decyzję czy wybrać się także na "We love Africa and Africa loves us".

. - grafika artykułu
III odsłona "#nie jesteś mi obojętny": 28 i 29.04 w CK Zamek

Marcin Maćkiewicz, kurator realizowanego w CK Zamek programu "# nie jesteś mi obojętny" serwuje nam kolejną jego odsłonę zatytułowaną tym razem "#Testosteronowy Kryzys". O ile dotąd mówiliśmy o teatrze głośnym, znanym, nowoczesnym, angażującym, poruszającym, teraz otwartym tekstem zapraszani jesteśmy do "teatru hardcorowego". Będzie o mężczyznach. I o rodzinie. Takiej, jaką dziś - w skrajnych przypadkach - bywa.

Nie jestem specjalnie obrzydliwa, ale estetyka zdjęć ze spektakli Markusa Öhrna przyprawia mnie o mdłości. Nie jestem też szczególnie strachliwa i niejedną nieprzyjemność artystyczną serwowałam sobie po wielokroć na własne życzenie, ale tym razem czuję rosnący opór, a nawet lęk.

W imię czego?

Öhrn bez ogródek mówi, że zajmuje się paskudnymi rzeczami, że ludzie wychodzą z jego spektakli, że zepsuje nasz dobry nastrój... Zastanawiam się, czy drażni mnie to, że mówi to tak bez ogródek, a ja wietrzę w tym wyłącznie chęć epatowania okropnością, czy też po prostu nie godzę się z tym, że nie podaje ani jednego pozytywnego powodu, dla którego miałabym się wybrać w tę jego teatralną podróż. Pytam siebie od kilku dni, czy aby na pewno chcę, żeby ktoś aż tak ostentacyjnie grzebał w moich mrocznych zakamarkach. Ciekawość bierze jednak górę. Pójdę zatem na "Conte d'Amour". Nie mogę przecież udawać, że historia Josefa Fritzla, która jest kanwą tego przedstawienia, nie zdarzyła się w cywilizowanej Europie. Nie mogę udawać, że mnie nie obeszła. Nie mogę udawać, że wiem, jak sobie z nią poradzić. Nie mogę udawać, że nie zajmuje mnie to, co z niej wyniknie i już wynika, a o tym jest ponoć "We love Africa and Africa loves us".

Jeszcze bardziej niegrzeczni

Kiedyś pytaliśmy siebie: "kto się boi Wirginii Woolf". Za pomocą tego pytania nicowaliśmy utarty rodzinny porządek i próbowaliśmy się z nim rozprawiać mniej czy bardziej okrutnie, a przynajmniej pozbawić się złudzeń. Z dzisiejszej perspektywy "Wirginia" wciąż nie wydaje mi się bajką dla grzecznych dzieci, ale nie opowiada już "całego świata". Nie jest w stanie nazwać panujących w nim relacji, bo te relacje (ich kształt, intensywność, wiarygodność) w naszej kulturze wynikają także z "Wirginii", jej stałej obecności w naszej kulturowej świadomości. Są w jakimś sensie jej pokłosiem. Zatem nie ma wyjścia: trzeba się zmierzyć z wizją wybitnego szwedzkiego artysty, bo i tak dopadnie nas w rzeczywistości. W końcu nikt nie obiecywał, że będzie łatwo.

Ewa Obrębowska-Piasecka

  • Trzecia odsłona programu #nie jesteś mi obojętny: #TestosteronowyKrysys
  • Markus Öhrn/Nya Rampen/Institutet
  • "Conte d'Amour"
  • 28.04, g. 20
  • "We love Africa and Africa loves us"
  • 29.04, g. 20
  • Sala Wielka CK Zamek
  • bilety: 30 zł (normalny) i 20 zł (ulgowy)
  • karnet na dwa spektakle: 40 zł (normalny) i 30 zł (ulgowy)