Zarysowana powyżej tematyka może wygląda z pozoru jak problem do rozwiązania na gruncie teorii literatury, jednak Stępień od początku książki wprowadza do swoich wierszy temat schizofrenii, co czyni ją o wiele bardziej namacalną. Gest ten sprawia, że postaci które czytelnik spotyka w trakcie lektury, dwoją się i troją (sic!), by sprostać nieniuansowalnym wymaganiom stawianym przez zbiorowość, która zawsze patrzy.
Wiersz otwierający tomik o znaczącym tytule "pod kątem prostym", wprowadza odbiorcę w sytuację, z powodu której podmiot staje się jeśli nie źródłem, to na pewno pryzmatem wszelkiej fikcji:
"taka jest prawda
na mój temat
zgodna z równaniem
gdzie schizofrenia to moja matka
wielka dramatopisarka
rzucająca cień w kolorze schizofrenii
to ja jestem cieniem
[...]"
[s. 7]
Wskazana powyżej zależność prezentuje pewne stałe w tomiku: prawda jest czymś relatywnym, prawa fizyki (optyki), które powinny być obiektywne, można naginać do własnych celów po to, by było widać to, co trzeba. Ponadto powracająca w książce metafora matki dramatopisarki korzysta ze znaczeniowej niejednorodności słowa "dramat" i niesie w sobie zarówno ładunek emocjonalny, jak i odniesienie do utworu scenicznego rozpisanego na głosy. Szkopuł polega na tym, że nigdy nie można być pewnym, która jego wersja zostanie zdetonowana.
"Fakty tysiąca i jednej nocy" prezentują historię rodziny, która wpadła w żarna systemu. Matka choruje, ojciec jest uzależniony, a dwie córki wchodzą w buty rodziców, biorąc na siebie odpowiedzialność za wszystko i próbując być równocześnie najlepszymi wersjami dzieci, które można dostrzec - w kościele, przed sądem rodzinnym i w historii świata w ogóle.
"jak dwa wory łakoci z niemieckiej taśmy
i skuteczna w tym niczym niemiecki płyn
do płukania tkanin
aby wszyscy na mnie czekali
a potem wychwalali że rozpływam się w ustach
i najgorsze zabrudzenia rozpuszczam
[...]"
["słodka i dobra", s. 16]
W książce powraca motyw słodyczy jako cechy pożądanej, jednak osiągalnej nadludzkim wysiłkiem. Musi być utylitarna: zapewniać bezpieczeństwo i przychylność; ma być skuteczną maską, której podporządkowuje się wszystko, co pod nią. Słodycz rozumiana jako przyjemność odbiorcza ma w tym świecie większą wartość niż zęby, które mogą połamać się przy gryzieniu twardych cukierków. W praktyce nawet choroba nie jest tym, co uprawnia do taryfy ulgowej.
Takie ustawienie sprawy - zwłaszcza w kontekście dziewczynek - wprowadza dodatkowo może nieco pobocznie, choć wciąż wyraźnie, kwestię sposobu formowania zachowania kobiet do stosownego funkcjonowania w społeczeństwie. Wskazuje też na tragiczne konsekwencje w wymiarze osobistym:
"[...] moje wiersze
mówią jak było naprawdę
mając przy tym finezyjne kolory
fryzury dykcję i modulację
[...]
piętrami metafor można schodzić
coraz niżej aż do
potknięcia się
o własne nogi"
["zbyteczne są interpretacje", s. 33]
To, co zwraca uwagę przy lekturze "Faktów..." to fabularność tomiku. Jako czytelnicy z pewnością mamy do czynienia z czymś więcej niż ze zbiorem wierszy na temat; to podzielona na fragmenty narracja, przemyślana i sprawna konstrukcyjnie. Tutaj tytuł każdego kolejnego wiersza jest odwołaniem do zakończenia poprzedniego, a czasem jest nawet pierwszym wersem kolejnego. Dzieje się tak nawet w przypadku ostatniego utworu pod tytułem "czy można wyjść z cienia". Kończy się on słowami:
"jestem ja sama opiszę więc skórę
w świetle faktów
oraz gdy zgaśnie"
[s. 46]
Tymczasem pierwszy, przywołany już na początku, wiersz zatytułowany "pod kątem prostym" otwiera strofa:
"jeśli ustawię się odpowiednio do światła
staję się cieniem schizofrenii"
[s. 7]
Uważny odbiorca wyłapie od razu ten oczywisty dowód przebywania w fikcji, w której kompozycja jest konieczna dla jej uwiarygodnienia i najbardziej zauważalnym sygnałem udawania jednoczesnie. Gdy się nad tym głębiej zastanowić, także lekkość opisu niezwykle trudnych spraw wskazuje, że słyszymy słowa dziecka wypowiadane jednak z perspektywy dorosłego. Podobnie jak w "Baśniach z tysiąca i jednej nocy", do której nawiązuje tytuł tomiku Oliwii Stępień, tak i w tej książce odpowiednio podana fikcja to kwestia przetrwania. Czasem bowiem kłamstwem jest fakt, że prawda jest do życia koniecznie potrzebna.
Joanna Żabnicka
- Oliwia Stępień, "Fakty tysiąca i jednej nocy"
- WBPiCAK
- Poznań 2026
© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2026