Na 55. tom serii składa się pięć dramatów. Sztuki te są pokłosiem zrealizowanych w 2025 roku przez CSD dwóch projektów: 36. Konkursu na Sztukę Teatralną dla Dzieci i Młodzieży oraz trzeciej edycji Programu pisarskiego. W konkursie (do którego zgłoszono 113 tekstów) przyznano trzy nagrody i wyróżnienie. Pierwszą otrzymała "Kompania Kompletnej Klęski" Urszuli Gołdowskiej, drugą - "Invisible" Aleksandry Barczyk, a trzecią - "Zuzia rozmawia z humbakami" Pawła Fica. Wyróżnienie trafiło do Hanny Dziubińskiej za tekst "Zrób scenę". Z kolei spośród koncepcji nadesłanych do Programu pisarskiego docenione zostały "Jachu i Gośka" wspomnianej już Dziubińskiej oraz "Kołysanka dla myszy" Karoliny Pesty.
Kolejność tekstów w tomie nie jest przypadkowa. Klucz jest prosty - ułożono je alfabetycznie, punktem wyjścia było nazwisko osoby autorskiej. Forma, w jakiej się ukazały, może zaskoczyć - jest nowoczesna, dość ekscentryczna. Na pewno nie każdemu przypadnie do gustu, bo na początku może zmęczyć oko przyzwyczajone do innego składu tekstu. Przed czym ostrzegam? To dużo szersze marginesy wewnętrzne niż zewnętrze czy minimalne światło na górze i dole strony. Dla mnie jednak ten niecodzienny zabieg ma swój urok, podobnie jak płócienny grzbiet publikacji. Mózg musi się pogimnastykować, jednak takie wyzwanie jest potrzebne - podobnie jak lektura dramatów. Kolorystyka? Fiolet przegryza się z brudnym pomarańczowym. Papier - lekko żółtawy, przyjemny zarówno w dotyku, jak i dla oka. Ilustracji brak. Trudno w kilku tysiącach znaków opisać rzetelnie każdy z dramatów - nad czym ubolewam i za co przepraszam. Z drugiej strony takie ograniczenia prowokują maksymalną syntezę. Wyliczę tylko to, co dla mnie ważne. Nie wygadam i nie przegadam bohaterów. Nie zdradzę ich sekretów. Niech mówią swoim głosem.
Dziewczyna z "Invisible" walczy o siebie. Zanim polubi innych, musi jednak polubić siebie. Postać Woźnego? W każdej szkole powinien być taki na etacie. Ich pojedynek na rymy wprawia w zachwyt, mnie dodatkowo też wzrusza:
Dziewczyna
Hej, Dziewczyno, hej, oj dana
Choć dzień kiepski masz od rana
Na twe troski mała głowa
Będę mówić ci te słowa...
Te słowa... (myśli)
Woźny
Jesteś złotem...
Dziewczyna
Co? (po chwili)
Jesteś złotem, malachitem...
Woźny
...ametystem, sodalitem... dalej...
Z kolei wspomniana już tytułowa Gośka, siostra Jacha z dramatu Dziubińskiej, wprowadza czytelnika z przytupem i fochem nastolatki w historię swojej rodziny. Nowa partnerka ojca ją przeraża. Gośka twierdzi, że "chatki Taty i Mamy" - bo rodzeństwo co tydzień mieszka z jednym z rodziców, są dla ich trójki w sam raz. Nie potrzebują nowej współlokatorki. W dramacie tym jest wszystko, co lubię: bohaterowie posługują się lekkim językiem, akcja dzieje się tu i teraz, bo rodziny patchworkowe stały się częścią naszej rzeczywistości, ale też czasem przenosimy się do lasu, gdzie można pogadać z wilkiem proszącym o podpis na kwicie poświadczającym, że nie zrobił krzywdy Gośce. A rozmowy z macoszkami (ludowa nazwa bratków) o Macochach? Hanko, jak na to wpadłaś?
Miejsca w świecie szuka też dla siebie Zuzia, bohaterka dramatu Pawła Fica. To opowieść o dziewczynce i oceanie. Dystansie, jakiego nabiera do siebie i rzeczywistości dzięki podróży (dla mnie trochę powolnej, ale może to efekt tempa, jakie narzuciła wcześniej Dziubińska) i... śpiewającym humbakom. Bo codzienność - jeśli spojrzy się na nią z perspektywy złamanego Wiosła czy tępego (choć sam twierdzi, że jest ozdobny) Harpuna - może wyglądać... ciekawiej. Bo każdemu pisane jest coś innego.
Juli z "Kołysanki dla myszy" jest najmłodszym z bohaterów dramatów z tej serii, więc ma nieco inny problem - z samodzielnym zasypianiem. Brzmi zwyczajnie, ale takie nie jest, bo jego walka rozgrywa się na granicy jawy i snu. Słowo klucz - samostanowienie. Komu polecam ten tekst? Zdecydowanie zainteresowanym tematem kilkulatkom oraz ich wieczornym opiekunom, by nie czuli się w tym często trudnym (nie tylko dla dziecka) momencie sami.
"Kompanię Kompletnej Klęski" celowo zostawiłam na koniec mojej opowieści o tomie, bo z pewnością zostanie ze mną dłużej. Jej bohaterką jest Szarówa (tak naprawdę Matylda), która niczym renomowany psychoterapeuta pisze o tym, jak akceptacja tego, co nas spotyka, i oczywiście siebie również, pomaga w życiu. Urszula Gołdowska zabiera czytelników do Samoklęsk. A czytelnik musi sam zdecydować - podobnie jak Szarówa, Matematyca, Duży Smutny, Koleżanka Mojej Mamy i w końcu sama Mama - jak szybko stamtąd wyjdzie. Wyobraźcie sobie taką sytuację - siedzicie w poczekalni, czekacie na wizytę u psychoterapeuty i spotykacie tam znajomych, których nigdy nie podejrzewaliście o to, że są z jakiegoś powodu nieszczęśliwi, że się wycofali, że czują się "przegrywami". No i co teraz?
Sytuacja, jaką Gołdowska zbudowała na zaledwie kilkudziesięciu stronach, w kilku dialogach rozpisanych na dorosłe i niedorosłe postaci, może się wydarzyć naprawdę. Autorka pięknie (choć wcale nie wierszem) pisze o dobrze znanej nam chorobie cywilizacyjnej albo o tym, co może do niej doprowadzić. Posługuje się metaforami, nie wprowadza do języka bohaterów terminów, nie straszy. Pokazuje, jak ze smutkiem, a może nawet właśnie depresją czy sytuacjami, które mogą do niej doprowadzić, można sobie radzić. Mówi o tym, jak wielką moc ma rozmowa i że walczyć z szarością i szukać drogi wyjścia można solo, ale i w grupie. O tym, że w końcu smutek może dopaść twoją mamę, która wydaje się zawsze sprostać zadaniu (wzruszyłam się, czytając odpowiedź Matyldy na jej wyznanie: "Mamo, ale ja w ogóle tego wszystkiego nie pamiętam. Ja pamiętam zawsze, że byłaś"), czy nauczycielkę, która jest postrachem klasy (wybrała liczby, bo są "bezpieczne", a ludzie "niestali, zmienni, kapryśni, niesumienni" i " oceniają według kompletnie niejasnych kryteriów").
Ilu z Was sięgnęło po dramat po zakończeniu szkoły? No właśnie. Kto podejmie wyzwanie? Zróbmy tak, żeby dramaty (może właśnie z tego tomu) od teraz były obecne w naszych domach, żebyśmy je czytali pod kocem na kanapie w salonie, ale też zerkając przez ramię współtowarzysza w pociągu czy tramwaju. Na koniec powiem Wam jeszcze coś - 56. tom (czyli kolejny) też jest już dostępny!
Monika Nawrocka-Leśnik
- "Niewidzialne? Antologia polskich sztuk dla młodej widowni"
- "Nowe Sztuki dla Dzieci i Młodzieży" - t. 55
- wydawca: Centrum Sztuki Dziecka
© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2026