Z workiem pełnym nagród i nominacji na festiwalach filmowych całego świata, począwszy od Złotej Palmy w Cannes, dla najlepszego filmu zagranicznego - tak z ekranowym przytupem powraca Joachim Trier. Jeden z najciekawszych współczesnych reżyserów skandynawskich proponuje widzom obraz "Wartość sentymentalna" - sekwencję rozważań o zakamarkach ludzkiej pamięci, rodzinnych uwikłaniach i tragicznych wydarzeniach, które czasem nabierają złowrogiej mocy.
W kolejnych scenach coraz bliżej poznajemy dwie siostry, Norę i Agnes, które po latach w rodzinnym domu w Oslo odwiedza nieobecny ojciec, Gustav. Mężczyzna - znany reżyser - przyjeżdża na pogrzeb swojej byłej żony, którą opuścił 20 lat wcześniej. Od tamtej pory nie utrzymywał bliskiego kontaktu z córkami. Stary dom, świadek wielu tragicznych chwil rodziny, jest nie tylko tłem wydarzeń, ale i osobnym bohaterem filmu.
Z perspektywy wszechwiedzącego narratora film proponuje widzom traktat o międzypokoleniowym dziedziczeniu traumy. Scenariusz "Wartości sentymentalnej" to swoisty wykład z epigenetyki (nauki zajmującej się badaniem zmian ekspresji genów i dziedziczenia cech - przyp. red.), która często stanowi klucz do decyzji życiowych kilka generacji później, i jest to dość okrutna diagnoza. Chyba że ktoś czytał "Dzieje" Herodota - wtedy pewne zawirowania rodzinne są oczywiste, ale i tak trzeba się zmierzyć z traumą przodków, której rachunki przychodzi nam płacić.
Koncertową grę aktorów uwypukla wyciszony ton kadrów. Dialogi są pełne pauz i niedopowiedzeń, a cisza bywa równie znacząca jak wypowiedziane słowa. Muzyka, którą skomponowała polska kompozytorka i pianistka Hania Rani, dyskretnie towarzyszy każdej scenie i perfekcyjnie uzupełnia artystycznie wysmakowane kadry filmu. Moim zdaniem najlepszego w karierze Joachima Triera, którą śledzę od czasu jego pełnometrażowego debiutu "Reprise".
Przemysław Toboła
- "Wartość sentymentalna", reż. Joachim Trier
- premiera: 27.02
© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2026