Komunikaty

pagina

Aktualności

Pominąłeś menu

menu

Niech rozkwita dalej

Poznańska Akademia Muzyczna ma od ubiegłego roku duży powód do dumy. Jej studentka, wówczas zaledwie 16-letnia, Tianyao Lyu zdobyła na XIX Międzynarodowym Konkursie Chopinowskim czwartą nagrodę. To dla uczelni prestiż, a dla poznańskich słuchaczy okazja, by tej niezwykle uzdolnionej pianistki posłuchać "u siebie".

. - grafika artykułu
fot. Bartosz Seifert

W tym tygodniu Lyu wystąpiła w sali koncertowej uczelni już po raz kolejny. Tym razem w ramach Arthur International Music Festival i z towarzyszeniem Amberto Symphonic Orchestra pod batutą Roberta Kabary. Na główny punkt wieczoru zapowiadał się "Koncert fortepianowy f-moll" Fryderyka Chopina, nowość w jej repertuarze. Podczas Konkursu artystka wykonała drugi z koncertów kompozytora w tonacji e-moll. Przed "Koncertem" usłyszeliśmy utwory solowe, które od pierwszych dźwięków, ukazały w pełnej krasie to, czym Lyu zachwyciła w ubiegłym roku w Warszawie.    

Występ rozpoczęła od "Nokturnu H-dur" op. 62 nr 1. Wykreowała w nim intymną aurę, ukazując podstawowe składniki swojego talentu: znakomitą kontrolę i wyczucie muzycznego czasu oraz umiejętność nasycenia każdego dźwięku znaczeniem. W spokojnej narracji nawet najmniejsza myśl muzyczna wpisywała się w ogólną wizję. Następne w programie "Mazurki" z opusu 59 ukazały klarowność gry, nawet w momentach zagęszczenia głosów. Lyu swobodnie przenosi ciężar prowadzenia narracji z jednej ręki do drugiej i unika między nimi dysproporcji. Wybór z "Preludiów" op 23 (numery 19 - 24) ukazał jak szeroką paletę różnych charakterów, które pianistka potrafi wydobyć z wykonywanych utworów. Każde preludium miało swój własny wyraz. Szczególnie przemówił do mnie pełen przytłaczającej żałoby numer 20 oraz "Preludium" nr 23, zagrane delikatnym, szklistym dźwiękiem. "Andante spianato i Wielki Polonez Es-dur" op. 22 dodały to tej listy umiejętność łączenia różnych idiomów. Lyu pogodziła w "Polonezie" pełną skoczności taneczność z wirtuozerią. "Koncert f-moll" zagrała ze swadą i energią, okraszając całość wieloma pomysłowymi detalami. Robert Kabara poprowadził orkiestrę z romantycznym zacięciem i dbałością o spójność stylu.

Jeśli zbierzemy wszystkie te elementy w całość, ujrzymy obraz znakomitego wirtuoza. Wirtuozeria Lyu nie jest jednak obliczonym na efekt popisem. To część jej ogromnej muzykalności i dźwiękowej intuicji. Pod jej rękami popisowe fragmenty nabierają znaczenia i stają się elementem narracji. Pianistka szuka w nich okazji do żartu, zmiany emocji, dodania myśli. Sięga przy tym po wszelkie opcje, które daje jej znakomita technika: pełną paletę dynamiki, selektywność gry szybkich pasaży, kreatywne wykorzystanie pedałów, wreszcie swobodę do realizacji ozdobników. Sumując to wszystko, zobaczymy Lyu jako pianistkę wszechstronną, pomysłową, niezwykle sprawną technicznie i wyczuloną na detal. Dodałbym do tej listy jeszcze naturalność rozumianą jako brak mechanicznego odtwarzania wyuczonych wzorców, a pełną otwartości i radości relację z każdą płaszczyzną utworu.

To wszystko piszę o zaledwie 17-letniej dziś artystce. Przed nią jeszcze wiele czasu na zdobywanie doświadczeń, rozwijanie warsztatu i poszerzanie wiedzy. Sama Lyu mówi w wywiadach o tym, że teraz chce skupić się na dalszej nauce u profesor Katarzyny Popowej-Zydroń. Dla Akademii, oprócz oczywistej dumy z sukcesów Lyu, to także wyzwanie, by odpowiedzialnie pokierować jej dalszym rozwojem. O to jestem spokojny, patrząc na dotychczasowe osiągnięcia i emanujący z Lyu spokój. Nam, słuchaczom, pozostaje zaś śledzić jej dalszą karierę, ale bez nakładania nadmiernej presji i oczekiwań. Dajmy temu talentowi rozbłysnąć, byśmy później mogli cieszyć się nim w pełni.

Paweł Binek 

  • Tianyao Lyu i Amberto Symphonic Orchestra
  • Aula Nova
  • 25.02

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2026