Kultura Poznań.pl

Opinie

opublikowano:

Na Jowisza... co za miszmasz!

Jeżycjada ma już 43 lata. A jeśli liczyć Małomównego i rodzinę - uznanego przez autorkę, na prośbę czytelników, za tom 0 - to nawet 45.

.
fot. Bartosz Pussak

Przez te wszystkie lata Jeżycjada zdobyła tyleż samo zwolenników, co przeciwników, lecz niezależnie od natężenia nieprzychylnych głosów - nadal jest i była jedną z najchętniej czytanych serii młodzieżowych (lubianych nie tylko przez młodzież i nie tylko przez poznaniaków). Dlatego w ubiegłym roku wielu miłośników cyklu wstrzymało oddech. Nie dość, że w sieci pojawiła się zapowiedź wydania Encyklopedii Jeżycjady, to jeszcze w druku miała ukazać się limitowana kolekcja obejmująca wszystkie tomy. Czy to dobre końca początki? Czy wielopokoleniowe drzewo genealogiczne rodziny Borejków miałoby się nagle zatrzymać w trakcie wzrastania?

Na ten zbiorowy czytelniczy lament odpowiedziała... sama Ida Pałys z domu Borejko. W manifeście opublikowanym na stronie Małgorzaty Musierowicz ruda bohaterka przemawia krzepiąco: "My wszyscy, czyli cała rodzina B. z przyległościami, jesteśmy w stałym kontakcie duchowym z panią MM i po pierwsze przyjęliśmy z dużą aprobatą pomysł wydania całej dotychczasowej historii naszego klanu w tak eleganckiej formie (...), a po drugie, podkreśliliśmy stanowczo, że to bynajmniej nie jest tej historii koniec".

Tym samym Musierowicz zamyka usta tym, którzy prognozują koniec Jeżycjady, ale jednocześnie sama zapowiada... koniec Jeżycjady. Co to oznacza? Że słynny cykl prawdopodobnie zmieni nazwę. Wyjaśnienie jest proste - prawie wszyscy Borejkowie i ich pociotkowie opuścili głośne i barwne Jeżyce na rzecz terenów wiejskich i małomiasteczkowych. Nowy, roboczy tytuł serii to Bukoliada. Czytelnicy, jeśli nie są mocno przywiązani do poprzedniej nazwy, nie muszą się zatem martwić. Mogą się nawet poczuć dopieszczeni, bo niedługo po limitowanej kolekcji całej serii do księgarń trafia prawdziwe jeżycjadowe kompendium z charakterystyczną postacią na okładce - Na Jowisza! Uzupełniam Jeżycjadę - stworzone przez Małgorzatą Musierowicz we współpracy z córką, Emilią Kiereś.

Zapalony czytelnik cyklu, który sięgnie po Na Jowisza!, może na początku poczuć się... przytłoczony ilością informacji zgromadzonych w grubym tomiszczu oraz niemałym wśród nich chaosem. Uporządkowane alfabetycznie hasła są niekoniecznie uporządkowane merytorycznie, co każe przypuszczać, że w kompendium znalazło się wszystko to, co miało jakikolwiek wpływ na Małgorzatę Musierowicz i jej twórczość. Są tutaj jej wspomnienia z dzieciństwa - rozpoczęte zresztą od przeuroczej, anegdotycznej opowieści o tym, jak starsza siostra (w osobie Musierowicz) uczyła swojego młodszego braciszka (Stanisława Barańczaka) zasad alfabetu. Są wielopokoleniowe gawędy rodzinne, anegdotki o skłonnościach do odpowiadania cytatami (którą to skłonność zapożyczyli bohaterowie Jeżycjady), wspomnienia o nestorach rodu i ich niebagatelnym wpływie na kierunek obrany przez autorkę, a także inne, bardzo liczne dykteryjki o przeszłości bliższej i dalszej. Nie zabrakło fragmentów korespondencji prowadzonej przez lata z czytelnikami oraz opowieści o ich nielichym oddziaływaniu na losy poszczególnych postaci fikcyjnych. A w czym objawia się obiecane uzupełnienie Jeżycjady?

Na przykład w tym, że autorka zilustrowała bohaterów, którzy dotąd zilustrowania się nie doczekali. Ponadto napisała o żywych inspiracjach fikcyjnych postaci, przytoczyła także sceny z własnego życia, które zostały niemal jeden do jednego przeniesione na karty sagi. Miłośnik Jeżycjady na pewno nieraz się zadziwi, a nieraz z pewnością rozczuli, trafiając na tak dobrze znane wizerunki, fragmenty, wspomnienia. Na pewno doceni także inteligentny i pełen werwy humor Musierowicz, który stanowi integralną część całej jej twórczości.

Jednym z głównych bohaterów wielotomowej sagi o Borejkach jest Poznań. Nic zatem dziwnego, że niejeden czytelnik Na Jowisza! będzie się w tym tomie doszukiwał poznańskich tropów, zwłaszcza że we wstępnym opisie kompendium można nawet znaleźć zapowiedź tychże. Musierowicz i Kiereś wywiązały się z tego zadania, choć na tyle oszczędnie, że każdy, kto sięgnie po Na Jowisza! celem poczytania o inspiracjach poznańskich, poczuje się nieco zawiedziony. Na pewno znalazło się tu jednak miejsce na drobiazgowy opis kilku instytucji kultury, które wywarły wpływ na dorastającą i zupełnie już dorosłą autorkę, na pewno nie został także pominięty akcent jeżycki (pod postacią dokumentacji pięknych zabytkowych balkonów). Autorka opisuje też kilka wielkopolskich miasteczek, do których zdecydowała się przeprowadzić swoich bohaterów. Czyżby czujni czytelnicy mogli się doszukać wśród tych opisów miejsc, w których potoczy się akcja Bukoliady?

Kto poczuje największą radość w odkrywaniu kolejnych warstw Na Jowisza!? Z pewnością każdy miłośnik Jeżycjady, na którego czeka tu taka kopalnia wspomnień i ciekawostek, że przepadnie z kretesem na kilka długich wieczorów. Ale czy tylko? Niżej podpisana (ku ubolewaniu starszej siostry) nie zalicza się do grupy fanów cyklu, a jednak lektura Na Jowisza! przyniosła mi dużo czytelniczej satysfakcji. W myśl zasady każdemu po trochu Musierowicz rzeczywiście obdarowała po trochu: tropicieli ciekawostek historycznych i biograficznych, niestrudzonych podróżników, miłośników poznańskich balkonów, a także czytelników z przypadku, którzy na pewno nie poczują się w tym swawolnym bałaganie zagubieni. Czytelników Jeżycjady obdarowała z nawiązką.

Izabela Zagdan

  • Małgorzata Musierowicz, Emilia Kiereś, Na Jowisza! Uzupełniam Jeżycjadę
  • Wydawnictwo Egmont

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2020