Kultura Poznań.pl

Opinie

opublikowano:

Muzyczne mikromomenty

Mikromusic w zwykłych i niezwykłych momentach codzienności towarzyszy mi od kilku lat. Nie pamiętam już ile razy zatracałam się w utworze Bezwładnie czy Operacji na otwartym sercu. Niedzielny koncert jeszcze bardziej uzmysłowił mi, jak artyści tej formacji umieją czarować muzyką opowiadając o czułych mikromomentach w życiu każdego z nas.

, - grafika artykułu
fot. Dziewczyna Aferzysty Fotografuje

Ten wieczór był pełen wzruszeń i iskierek w oczach wydobywających się zza maseczek zgromadzonych słuchaczy Podczas koncertu sama nie wiedziałam już czy z tego spotkania bardziej cieszyła się publiczność, czy może sami artyści spragnieni występowania na żywo. W tym co piszę nie ma nawet krzty patosu - przy utworze Łatka sama nie mogłam pohamować napływających do oczu łez. Choć to przejmująco cicha, nostalgiczna opowieść o utracie psa, to wydaje się być również mikropowieścią o codziennych tragediach odchodzenia, które dzieją się tuż obok nas.

Ostatnia płyta Mikromusic - Kraksa, której poświęcona jest ta trasa koncertowa, trafia prosto w serce opowiadając o bliskich nam wszystkim historiach i smutkach. To przede wszystkim opowieść o mikromiłościach do czworonożnych przyjaciół wokalistki: Kraksy, Łajki, Tomcia i Almy, lecz historiom tym spokojnie można nadać wymiar uniwersalny i przełożyć je na własną rzeczywistość. Krążek Kraksa to bardzo spójna narracja muzyczna, jeszcze bardziej niż inne płyty zespołu  skupiająca się na głębi tekstów i minimalizmie muzycznym otwierających całą paletę głębokich wrażeń.

Wybór koncertowego materiału był bardzo przemyślany. Publiczność zasłuchiwała się w Kraksie przełamywanej co rusz klasykami zespołu: Tak mi się nie chce, Niemiłości czy Takiego chłopaka. Po początkowych drobnych problemach technicznych przy rozpoczęciu Tak mi się nie chce, publiczność zaczęła śpiewać piosenkę sama. Jestem pewna, że dośpiewalibyśmy ją razem z Natalią Grosiak do końca.

Na te wszystkie mikroemocje towarzyszące mi podczas niedzielnego wieczoru składał się znakomity odbiór całości. Swego rodzaju łącznikiem między wcześniejszą twórczością muzyków, a ich najnowszą płytą była z pewnością kompozycja Operacja na otwartym sercu, łącząca w sobie muzyczną afirmację wcześniejszych krążków z nieskrywaną melancholią Kraksy. Wieczór ten był rodzajem intymnego spotkania, choć jeśli miałabym wskazać jego mankamenty, zmieniłabym przestrzeń z uniwersyteckiej sceny na bardziej koncertową, a także lepiej nagłośniła multiinstrumentalistę Adama Lepkę.

Oczywiście tego wieczoru szczególnie zachwyciła Natalia Grosiak. Od samego początku miałam dreszcze kiedy zaczynała śpiewać. Jej wokal jest tak aksamitny i kojący, a ona sama zmienia rejestry z tak nieskazitelną lekkością, że na jej głosie mógłby zatrzymać się w tym momencie świat, a nikt z obecnych pod sceną nawet by tego nie zauważył. Z całą pewnością Grosiak jest osobą najpiękniej na świecie śpiewającą tekst "w dupie to mam". I wysnuwam również przymuszenie - najładniej przeklinającą.

Na bis, oprócz Niemiłości, publiczność usłyszała materiał z retradycji lubelskich. Mogę z tego miejsca jedynie poprosić o wydanie Mikromusic w wersji ludowej - z pewnością ustawię się pierwsza w kolejce po tę płytę. Zazwyczaj zachowuję dystans do etnicznych prezentacji z rockowym zapleczem, jednak dla Mikromusic już teraz robię wyjątek.

Katarzyna Nowicka-Rynkiewicz

  • Koncert Mikromusic - premiera płyty Kraksa
  • Centrum Kongresowo-Dydaktyczne UM
  • 21.11

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2021