Komunikaty

pagina

Aktualności

Pominąłeś menu

menu

Archiwum ciał nie-ludzkich

Muszle, wypchane zwierzęta, numizmaty, porcelana, rogi jednorożców, bezoary, globusy, lunety - to zaledwie niektóre z przedmiotów, które można było znaleźć w gabinetach osobliwości, popularnych w Europie zwłaszcza w XVI i XVII wieku. Narracje władzy w ramach kolekcji obiektów muzealnych i artefaktów analizuje Anna Kędziora na wystawie "Gabinet" w Galerii Fotografii pf w Centrum Kultury Zamek.

. - grafika artykułu
Anna Kędziora, "Gabinet", fot. Joanna Czarnota

Kunstkamery (z niem. izby sztuki - przyp. red.), czerpiąc z jednej strony z tradycji średniowiecznego skarbca, z drugiej zaś z włoskiego studiolo, łączyły funkcję reprezentacyjną z dydaktyczną. Służyły bowiem nie tylko demonstracji prestiżu właścicieli, ale także porządkowaniu wiedzy o świecie. Centralnymi kategoriami organizującymi tego typu zbiory były niecodzienność i osobliwość. Wypchany dwumetrowy zając? Głowy kochanków carycy w formalinie? Jajo zniesione przez kobietę? Wśród nowożytnych kolekcjonerów funkcjonowała zasada: im bardziej kuriozalnie, tym lepiej. Gabinety były cieszącymi się zainteresowaniem miejscami dyskusji i nauki oraz przestrzenią spotkań elit intelektualnych. Dopiero w II poł. XVIII wieku prywatne kolekcje zaczęto stopniowo przekształcać w instytucje publiczne, które zwiastowały upowszechnienie się muzeów. Zmienił się także sposób prezentacji zbiorów, naczelnym kryterium nie była już niezwykłość danego obiektu, zbiory porządkowano m.in. według chronologii czy tematyki.

Krzysztof Pomian w książce "Muzeum. Historia Światowa" zwraca uwagę, że muzea są zarazem oknami wystawowymi, jak i zwierciadłami naszych społeczeństw. Stają się tym samym przestrzeniami uwikłanymi w sieci władzy instytucjonalnej i społecznej, a przede wszystkim narzędziem kontroli wiedzy o kulturach innych. Tak rozumiana "biała perspektywa" uwypukla systemowe nierówności związane chociażby z hierarchizacją wybranych artefaktów oraz interpretacją obiektów z perspektywy eurocentrycznej, a z pominięciem kontekstu lokalnych społeczności.

Wystawa "Gabinet" Anny Kędziory jest swoistym podsumowaniem badań wizualnych, które artystka prowadzi od lat w Muzeum Przyrodniczym Uniwersytetu Wrocławskiego. U podstaw projektu stoi kolekcja przedwojennych zbiorów niemieckich, wśród których znajdują się m.in. obiekty pochodzące z wielkiej ekspedycji naukowej Valdivia, zorganizowanej i finansowanej przez Cesarstwo Niemieckie w latach 1898-1899, za cesarza Wilhelma II. "Repozytorium życia miesza się z repozytorium śmierci, a przewodnikami po tym świecie w stanie zawieszenia są ciała zwierząt, które dla celów naukowych wyjęte zostały z naturalnego obiegu materii organicznej" - mówi artystka.

Wystawa prezentuje złożoną strukturę narracji. Sam tytuł uruchamia wiele skojarzeń: począwszy od gabinetu osobliwości jako mikrokosmosu wiedzy, poprzez obszar władzy i podejmowania decyzji, przestrzeni dostępnej tylko dla wybranych, w końcu miejsca archiwizacji pamięci. Tytułowy gabinet to także płaszczyzna, na której perspektywy ludzkie splatają się z nie-ludzkimi. Jak zaznacza Kędziora, "Zapisane (...) w nich ludzka ciekawość, potrzeba poznania, posiadania, nazwania i uporządkowania (...) [często mieszają się] z historią przemocy czy wyzysku". Większa część dzieł jest nieprzypadkowo prezentowana w historycznych przestrzeniach Zamku, które w czasach cesarskich były częścią apartamentów Wilhelma II.

Wystawa rozpoczyna się w skąpanym w półmroku Pokoju Orzechowym. Znajdziemy tam fotograficzną dokumentację fragmentu kolekcji ornitologicznej wrocławskiego muzeum - to druga co do wielkości w Polsce kolekcja ptaków. Prace utrzymane są w szarych odcieniach, współgrają z przygaszonym oświetleniem i intrygująco komponują się z ciepłymi, orzechowymi tonami boazerii. Na fotografiach dostrzegamy tylko fragmenty ptasich ciał, niektóre z nich spoczywają na magazynowych półkach, inne przywodzą na myśl mroczne kumulacje, a kompozycja niektórych ciał jest tak abstrakcyjna, że nie sposób odgadnąć, co przedstawia. Niektóre z fotografii oprawiono w stare ramy niczym martwe natury, które wykorzystując motyw vanitas, opowiadały o przemijaniu i ulotności życia. To skojarzenie nie powinno jednak zatrzymać się w przeszłości - fotografie stawiają nas w roli świadków masowego wymierania gatunków. Wspomina o tym także Jacek Małczyński w jednym z tekstów towarzyszących wystawie, zwracając uwagę na "mroczną" stronę kolekcji naturaliów, czyli - budzące wątpliwości etyczne - sposoby pozyskiwania i wystawiania eksponatów.

Mrok prac prezentowanych w Pokoju Orzechowym za chwilę zostanie pochłonięty przez nieskazitelnie czyste, wręcz sterylne fotografie ciał ptaków pochodzących z krajów tropikalnych. Znajdujemy się w Pokoju Brzozowym. Zielenie i żółcienie natychmiast przyciągają uwagę, ale po chwili dostrzegamy, że ptasie ciała są w stanie mechanicznego rozkładu. Widać elementy małych stelaży, metody preparacji ciał i gorączkowe próby ratunku. Każde z ciał jest niedoskonałe na swój sposób. Kędziora fotografuje je z różnych perspektyw, najczęściej jednak w pozycji leżącej, co z jednej strony podkreśla ich bezbronność, z drugiej zaś zwraca uwagę na to, że są to ciała martwe, zawieszone w czasie i przestrzeni. Artystka wyrywa ptasie ciała z muzealnego porządku, stawia się w roli czułej towarzyszki, usiłuje przełamać eurocentryczne rozumienie nie-ludzkiego życia. Nie narzuca swojej perspektywy, zamiast tego oddaje głos ptasim ciałom. Rezygnuje z podpisów gatunków, odrzucając tym samym nazewnictwo binominalne (dwuimienne - przyp. red.), i symbolicznie pozbawia nas władzy. W "Gabinecie" to człowiek stawiany jest w roli intruza. Tak kreowana narracja jest także wynikiem wnikliwej współpracy artystki z zespołem kuratorskim: Dominiką Karalus i Wojciechem Luchowskim. Wspomniałam wcześniej, że ekspozycja nieprzypadkowo związana jest z historią Zamku i jego rezydenta. Wilhelm II był bowiem nie tylko zapalonym myśliwym, który traktował zabijanie zwierząt jako rozrywkę, ale także brutalnym cesarzem aktywnie uczestniczącym w procesach kolonialnych. Osadzenie prac Kędziory w zamkowym kontekście sprawia, że splątanie ludzkich i nie-ludzkich narracji wybrzmiewa jeszcze bardziej.

Pokój Marmurowy przełamuje dotychczasową konwencję fotograficznych portretów. Znajdziemy tam olbrzymi tryptyk ukazujący poddane preparacji ptasie jaja. Po obu stronach fotografii znajdują się bliźniacze, szklane, półprzezroczyste obiekty podwieszone pod stropem. Skrywając w sobie pierze, naśladują one poszewki na poduszki. To pierwszy, ale nie jedyny obiekt, który może wydawać się osobisty. Poduszki przywodzą na myśl bezpieczną, intymną, domową przestrzeń, odpoczynek, wspomnienia z dzieciństwa. Powinny być miłe w dotyku i miękkie, ale w tym przypadku operują sprzecznością znaczeń. Trzy wspomniane pokoje stanowią główną oś wystawy i uzupełniają się wzajemnie. Ostatnia część "Gabinetu" znajduje się u źródła, czyli w przestrzeni Galerii pf. To właśnie tam następuje ostateczna kumulacja znaczeń i finał prowadzonego przez Kędziorę krytycznego studium kolonialnych narracji. Tę część wystawy pozostawiam jednak bez opisu. Jej pełny wymiar można odkryć dopiero osobiście, w przestrzeni galerii.

Klaudia Strzyżewska

  • Wystawa Anny Kędziory "Gabinet"
  • CK Zamek: Galeria fotografii pf, Pokój Marmurowy, Pokój Orzechowy, Pokój Brzozowy
  • czynna do 8.03

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2026

Powiązane wydarzenia

Na grafice plakat wydarzenia.
Na grafice plakat wydarzenia.

Gabinet - wystawa prac Anny Kędziory

CK Zamek, Galeria Fotografii pf, ul. Święty Marcin 80/82