Komunikaty

pagina

Aktualności

Pominąłeś menu

menu

POZNAŃ BAROQUE. Co tu robi Paganini?

Dlaczego na festiwalu muzyki barokowej gra się utwory jednego z największych wirtuozów epoki romantyzmu?

. - grafika artykułu
Alexis Kossenko. Fot. K PICTURES

Tak jak grubą czcionką zdążył się przez te cztery lata na mapie poznańskich festiwali zapisać Poznań Baroque, tak już właściwie tradycją jest, że w dorocznym programie tego wydarzenia musi znaleźć się co najmniej jeden wieczór budzący kontrowersje jeszcze przed wybraniem się na koncert. Tę eksperymentalną funkcję pełnił tym razem solowy recital na flecie poprzecznym, a dokładnie repertuar, jaki został wybrany na tę okazję.

Trzy słowa uznania

Na początku muszę ukłonić się z szacunkiem przed solistą sobotniego wieczoru, Alexisem Kossenko. Przede wszystkim jest on  bardzo dobrym muzykiem i znakomitym flecistą, wirtuozem swojego instrumentu. Choć gości w Polsce regularnie od ponad dziesięciu lat, po raz pierwszy wystąpił tu nie z drewnianym traverso, ale jego młodszym, złotym bratem i finezyjnie, z lekkością pokazał, że i on nie skrywa przed nim żadnych tajemnic technicznych.
Ciekawe zresztą, że po kilkunastu latach praktykowania na flecie traverso artysta zgodził się wystąpić z barokowym repertuarem na instrumencie współczesnym. Dziwi to zwłaszcza w kontekście specyficznego bzika, jakiego nierzadko mają barokowcy na punkcie właśnie instrumentów z epoki i dostosowywania okoliczności wykonywania muzyki do kształtu, jaki mogły przybierać ówcześnie. Podczas koncertu muzyk przyznał jednak, że na ten pomysł zdecydował się za namowami Cezarego Zycha, dyrektora artystycznego festiwalu.

Tym niemniej dwie "Fantazje" Georga Philippa Telemanna oraz "Partita a-moll na flet solo" Johanna Sebastiana Bacha, jakie złożyły się na program pierwszej części koncertu, zostały zaprezentowane - nomen omen - fantazyjnie, z głęboką znajomością rzeczy i biegłym władaniem językiem baroku. Z pewnością występ zaciekawił flecistów współczesnych (jeśli tylko byli tacy na sali), bo o merytoryczną jakość i tak zwane "historyczne poinformowanie" wykonania mogą być w przypadku Kossenki spokojni. Tym bardziej, że - jak niejednokrotnie wspominał w wywiadach - w obcowaniu z muzyką zależy mu raczej na przekazaniu intencji kompozytora i towarzyszących mu emocji niż na autokreacji i odkrywczej interpretacji.

Trzy słowa zażaleń

Co wspólnego miała druga część sobotniego koncertu z festiwalem muzyki barokowej, wciąż nie mam pojęcia. Po przerwie bowiem Alexis Kossenko zaprezentował publiczności kilka Kaprysów z op.1 Niccolò Paganiniego, przeplatanych etiudami duńskiego kompozytora Joachima Andersena. Pomijam już, że Andersen tworzył w podobnych latach co chociażby Piotr Czajkowski, a więc w sercu epoki romantyzmu. Był przynajmniej flecistą, więc - choć nić to cieniutka i niemal przezroczysta - w jakimś minimalnym stopniu jest w stanie połączyć jego kompozycje z festiwalem Poznań Baroque: Andersen ma w swoim dorobku koncertowe dzieła pisane na instrument, na którym Kossenko zdecydował się wykonać sobotni recital, i takie też dzieła artysta wykonał.

Ale co Bogu ducha winien Paganini robił w programie tegoż koncertu? Taki ma związek z fletem, jak i z samą epoką. Oprócz tego, że w czasach życia Paganiniego barok był już passé, śmiem sądzić, że włoski wirtuoz mógłby nie czuć się specjalnie zaszczycony obecnością swoich skrzypcowych kompozycji na festiwalu muzyki barokowej, wykonanych w dodatku na flecie! I choć muzycznie wykonanie Kossenki było prawie bez zarzutu (kwestią gustu, co się komu podoba), to transkrypcje nie zasługują niestety na słowa pochwały. Bo jestem zdania, że natrętnie powtarzana oktawę niżej przednutka nigdy nie zastąpi gęstości szerokiego brzmienia prowadzonych w oktawach skrzypcowych fraz; i że pełne, ciemne akordy w skrzypcach sprowadzone do permanentnych arpeggiów pełnego wysokich tonów składowych fletu zakrawają o profanację. Ponadto przenoszone po wielekroć pomiędzy oktawami dźwięki potwornie szatkowały muzyczną narrację kaprysów, nierzadko prowadząc do zupełnego wyrwania niektórych fragmentów z kontekstu.

Nie jestem wielką fanką Paganiniego. Nie zwykłam też nadmiernie przeceniać kierunku, jakim jest wykonawstwo historyczne. Ale koncert pozostawił we mnie wielki niesmak. Kolejny rok z rzędu towarzyszący festiwalowi Poznań Baroque eksperyment mocno mnie zawiódł.

Muszę tu zaznaczyć, że publiczność gorącą owacją jednomyślnie wyrażała swój pokoncertowy zachwyt. Tym niemniej uważam, że koncert zwyczajnie nie pasował do festiwalu. Może powinien znaleźć się pośród kilku wydarzeń towarzyszących, odbywających się w pozostałych miesiącach roku, na które zapraszani są różni artyści - przyjaciele Poznań Baroque?

Magdalena Lubocka

  • Alexis Kossenko
  • Poznań Baroque Festiwal
    8.11, g. 20.30
  • Sala Wielka CK Zamek