W sobotę 7 października 2023 roku, w dzień żydowskich świąt Simchat Tora i Szmini Aceret, uzbrojeni w karabiny AK 47, granaty i wyrzutnie rakiet bojownicy Hamasu zaatakowali położone blisko granicy ze Strefą Gazy kibuce, osiedla oraz posterunki wojskowe i policyjne, zabijając setki i biorąc za zakładników dziesiątki osób. Terroryści uderzyli też na organizowanym w kibucu Re'im festiwalu Supernova Sukkot Gathering, na którym bawili się miłośnicy muzyki elektronicznej z całego świata. Terroryści nadjechali furgonetkami i na motorach. W pamięci widzów telewizyjnych wiadomości szczególnie wyraziście zapisali się się jednak bojownicy atakujący z paralotni. Rzeź trwała kilka godzin i pochłonęła 364 życia, 40 osób dostało się do niewoli. Była to najkrwawsza masakra cywilów w historii Izraela.
Jacek Tacik, reporter TVN24, pisze o tych wydarzeniach w stylu reportażowo-beletystycznycznym, fabularyzując pokaźne fragmenty książki. Narrator towarzyszy zabitym w ich ostatnich chwilach, mając pełen dostęp do ich myśli. Czy to podejście literacko i moralnie słuszne - to już kwestia otwarta, z którą powinien zmierzyć się każdy czytelnik z osobna. Odnoszę jednak wrażenie, że w pewnych momentach opisywane wydarzenia mają aż nazbyt sensacyjny wydźwięk.
Po opisaniu masakr dokonanych przez terrorystów autor relacjonuje przebieg wojny, która rozgorzała w konsekwencji tych krwawych zdarzeń. Pisze o bombardowaniach Strefy Gazy i obiektów Hamasu w innych krajach (m.in. w Iranie i Katarze), słynnej akcji Mosadu, która doprowadziła do umieszczenia i zdetonowania setek ładunków wybuchowych w pagerach i krótkofalówkach członków Hezbollahu w Syrii i Libanie, a także zakładnikach i ich wymianie (ciekawy jest wątek uwięzionych osób polskiego pochodzenia). Potem autor przechodzi do rokowań pokojowych oraz wojny izraelsko-irańskiej z czerwca 2025 roku. Istotne są u niego działania Stanów Zjednoczonych Joe Bidena, a później też Donalda Trumpa, które niezmiennie wspierają Izrael, umacniając swoje wpływy w regionie.
Tacik wypełnia swój dziennikarski obowiązek i obrazuje pełne okrucieństwo Netanjahu, który poprzez bombardowania obiektów cywilnych, odcinanie Strefy Gazy od wody i prądu, blokowanie dostaw żywności i pomocy humanitarnej, doprowadził już do śmierci ponad 60 tysięcy osób. Dziennikarz przypomina, że w roku 2025 w Strefie Gazy było 50 tysięcy kobiet w ciąży. Żadna z nich nie miała mieć dostępu do dobrze wyposażonego szpitala. Co piąte dziecko w liczącej około 2,3 miliona mieszkańców Gazie jest skrajnie niedożywione. Naloty izraelskie doprowadziły do zburzenia 80% zabudowy regionu, odgruzowanie zajmie przynajmniej 10 lat.
Książka Tacika to ważna pozycja - potrzeba takich książek wydawanych na całym świecie, aby nagłośnić tragedię Palestyńczyków umierających z głodu i wycieńczenia oraz zmusić rządy państw do działania. Szkoda, że książka ta nie zasłużyła na porządną redakcję. Pominę już błąd powtórzenia na pierwszej stronie ("armia armia"), ale nie odpuszczę tym przewijającym się dalej. W odstępie kilku akapitów pojawia się choćby sformułowanie "ludzkie wnętrzności", problem zauważyłem też chyba z "kałużami krwi". Rozumiem, że - bardzo słusznie zresztą - Tacikowi zależy na ukazaniu pełnej grozy wydarzeń. Jeśli jednak swój chłodny ton łączy z dynamicznymi opisami akcji, tego typu ciągłe powtórzenia prowadzą do niecelowego przerysowania opisów.
Nie mogę wewnętrznie poradzić sobie również z tym, że Tacik powtarza raz za razem, kilka razy na kilku stronach, sformułowanie "Festiwal Muzyczny Nova", jakby nikt nie mógł po prostu być na "Novie" albo "na festiwalu w Re'im", opcji jest mnóstwo. Blisko końca czułem, że jeśli jeszcze raz przeczytam "Festiwal Muzyczny Nova", oszaleję, rozerwę książkę. Raz tylko pojawiło się "Festiwal Nova", widocznie przez przypadek. To tak, jakby ktoś nieustannie powtarzał: "byłem na Santander Letnie Brzmienia Festival", zamiast "byłem na Santanderze" lub "byłem na Letnich Brzmieniach", czy też byłem na "Festival Malta 2026" zamiast "byłem na Malcie". Brzmi to źle, nienaturalnie, robotycznie, jakby ktoś na etapie redakcji użył opcji "Znajdź i zamień", a potem "Zamień wszystko", albo jakby copywriter niestrudzenie nasycał tekst frazami, które ze względu na prawidła SEO powinny zostać nieodmienione. Nie rozumiem, dlaczego doszło do tak podstawowych redakcyjnych zaniedbań, które psują odbiór całości. Tym bardziej, że nietania w końcu książka - cena okładkowa to 69,99 zł - choćby z szacunku dla czytelników powinna przejść dobrą, gruntowną redakcję. Mimo wspomnianych bolączek stylistycznych polecam "Koniec świata" z uwagi na jego wartość merytoryczną.
Jacek Adamiec
- Jacek Tacik, "Koniec świata na południe od Tel Awiwu"
- Wydawnictwo Filia
© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2026