Komunikaty

pagina

Aktualności

Pominąłeś menu

menu

NOSTALGIA FESTIVAL. Fortepian jest instrumentem ograniczonym

"Instrument-zapis-improwizacja" to nazwa nietypowej formy spotkań artystów z publicznością. Gdzie? Przy instrumentach, bo to w końcu one najlepiej wyrażają to, co muzyk ma do powiedzenia.

Marcin Masecki, fot. Nostalgia Festival - grafika artykułu
Marcin Masecki, fot. Nostalgia Festival

W sobotę, drugiego i zarazem ostatniego dnia festiwalu Nostalgia w Galerii u Jezuitów publiczność uczestniczyła w rozmowie przy klawiaturze z Marcinem Maseckim i Piotrem Orzechowskim, których koncertu wysłuchała dzień wcześniej. Nietypowa forma spotkania pozwoliła pianistom opowiedzieć o swojej przygodzie z Gurdżijewem nie tylko za pomocą słów, ale i dźwięków.

Ormiański kompozytor i mistyk Georgij Gurdżijew - którego kompozycje były punktem wyjścia tegorocznej edycji festiwalu Nostalgia i materiałem, na jakim pracowali Masecki i Orzechowski - prywatnie był awanturnikiem i miłośnikiem przygód. Cechował się też nieograniczoną fantazją, na przykład wtedy, gdy w swoich książkach (w dużej mierze autobiograficznych) opisywał, jak podróżnicy wędrujący przez pustynię uniknęli burzy piaskowej... idąc na szczudłach.

- Książki Gurdżijewa wywarły na mnie naprawdę duży wpływ - mówił podczas spotkania Piotr Orzechowski. W swojej interpretacji utworów armeńskiego kompozytora nie pracował bezpośrednio na nutach. Wolał kontemplować oryginalne wykonanie, by potem wykonać je po swojemu. Dokładać własne elementy, nie naruszając przy tym pierwotnej całości.

Masecki z kolei postanowił dokonać interpretacji całkowicie neutralnej. Swoją wersję Gurdżijewa oparł na tercjach, bo tercje uwielbia. Jego dekonstrukcja oryginału stała się w pewnym sensie konstrukcją nowej jakości. Absolutnie subiektywną, choć wcale nie łobuzerską. - Nie oznacza to wcale, że ja z tego robię rock&roll'a - zaznaczał Marcin Masecki podczas spotkania. - Nadal używam emocji zawartych w oryginale. Choć odczuwam w nim pewien kicz, sztuczne nadawanie głębi. Kiedy w utworze widzę wskazówkę, by "grać religijnie", to wątpię w jego autentyczność. Bo jeśli ten utwór posiadałby boski pierwiastek, to nie trzeba byłoby tego pisać. Piotr Orzechowski: - Tak, ale być może Gurdżijew uznał, że Europejczykom trzeba to napisać. To kwestia odmiennej wrażliwości.

Podczas koncertu fortepiany muzyków były przestrojone względem siebie o pół tonu. To pomysł Maseckiego, w zasadzie ledwo słyszalny dla publiczności. Jaki był efekt tej nietypowej współpracy? Odpowiadają przekornie. - W zasadzie nie znam improwizowanego duetu fortepianowego, który by coś ciekawego zaprezentował - mówił Masecki. Orzechowski: - Jeśli dwóch artystów podejmuje wyzwanie wspólnego projektu muzycznego, w którym ma powstać gotowy muzyczny produkt, muszą podjąć próbę ustalenia wspólnej koncepcji. To nie może być rywalizacja, odpowiadanie sobie. Ma grać zespół, a nie dwóch pianistów.

Podczas spotkania obaj zgodnie stwierdzili, że fortepian złote czasy ma już za sobą, powoli odchodzi w niepamięć. Już nawet mniej się go produkuje, niż choćby w XIX wieku. Masecki: - Fortepian jest dla mnie jednym wielkim ograniczeniem. Od dłuższego czasu jest w stanie agonii. Mógłby ewoluować, ale tego nie robi. Orzechowski: - Dla mnie to nie jedno, a szereg ograniczeń, jednak obecnie zupełnie inaczej na niego patrzę. Już nie tylko jak na klawisze, ale na pudło, z którym mogę zrobić co chcę.

Sobotnie spotkanie poprowadził Antoni Beksiak - meloman i krytyk muzyczny, kurator m.in. "Turning Sounds" i "Gębofonu". Sami bohaterowie wieczoru sprawiali wrażenie skupionych na pracy z muzyką, nie na oklaskach, choć niewątpliwie zasługują na szerokie uznanie. Na pytanie jak to się stało, że w ogóle zajęli się Gurdżijewem, Masecki odpowiedział: - Dostaliśmy zaproszenie od organizatorów festiwalu Nostalgia. Po prostu.

Anna Solak

  • "Instrument-zapis-improwizacja" - rozmowa przy klawiaturze z Marcinem Maseckim i Piotrem Orzechowskim
  • 20.10, g. 16.30
  • Galeria U Jezuitów
Odwiedź także: