Jono McCleery, jak na dzisiejsze standardy, zaczął interesować się muzyką dość późno, bo dopiero w wieku osiemnastu lat. Pasja do tej dziedziny sztuki przyszła niespodziewanie, była sumą zachwytów nad dźwiękami danej mu rzeczywistości.
Fani w jego piosenkach dosłuchują się zagęszczonego emocjonalnego soulu i subtelności folku, nad którymi krążą opary elektronicznego grania. Krytycy zestawiają go często z Chetem Fakerem i entuzjastą elektronicznych brzmień - Finkiem. Sam artysta, na pytanie o charakter swojej twórczości, odpowiada dość idealistycznie. "Tak, moja muzyka jest dla mnie bardzo uduchowiona. Ciężko ją określać tym słowem, bo ludzie bardzo często źle je rozumieją i uważają, że jest pretensjonalne, więc chciałem uniknąć używania go. Ale jeśli mam być szczery, tak, muzyka jest dla mnie bardzo uduchowiona" - wyznał w wywiadzie dla portalu 5kilokultury.pl.
Pierwszym profesjonalnym krokiem Anglika na rynku muzycznym był album "Darkest Light". Debiut okazał się propozycją, która znalazła szerokie grono odbiorców. Później były jeszcze albumy "There is" i "Pagodes". Dzięki temu ostatniemu pole muzycznych odniesień w jego twórczości stało się znacznie większe. Już nie tylko Fink czy Faker, ale też Björk i Massive Attack. Na polskim rynku płyta wywołała niemałe poruszenie. "Brzmi, jakby »Pagodes« było po hipstersku przekombinowane? Nieprawda. Podziw budzą zarówno nieszablonowa budowa piosenek, jak i same melodie, słowa, no i bezbłędny głos McCleery'ego. Ten popis umiejętności i prezentacja osobistego, odrębnego odczuwania świata dają dziką przyjemność" - pisał Jacek Świąder dla "Gazety Wyborczej".
Poznański Spot to trzeci przystanek na koncertowym szlaku artysty. Przedtem wystąpi w Katowicach i Wrocławiu.
Marta Maciejewska
- Koncert Jono McCleery'ego
- Spot, ul. Dolna Wilda 87
- 9.03, g. 20
- bilety 39 zł (dostępne w CIM)