Kultura Poznań.pl

Kultura

opublikowano:

Muzyczna piątka

Na lipcowy program Demostacji w KontenerART składa się pięć koncertów młodych zespołów  uprawiających różne gatunki muzyczne - od ekopopu, przez elektronikę, rock i tekno, po bluesa.

.
BUNTek, fot. materiały zespołu

1 lipca w KontenerART wystąpi zespół Zielony Bus Band. Do jego powstania doszło spontanicznie, gdy siedem lat temu Kuba Włódarczak z Marcelem Witkowskim zadecydowali, że wybiorą się w pierwszą trasę. - Chłopacy skontaktowali się ze mną, bo graliśmy od lat w różnych zespołach. W takim składzie zrobiliśmy set składający się z szeregu coverów, z którymi występowaliśmy potem na ulicy. Zaczęło się od Torunia, potem była Warszawa i Bydgoszcz. Gdy pojeździliśmy trochę po Polsce, wyruszyliśmy w trasę po Europie - naszym celem były Włochy. Ta nasza pierwsza wyprawa podróżnicza trwała półtora miesiąca. Jeździliśmy zielonym busem Kuby, i stąd się wzięła nazwa zespołu - wspomina Wiktor Łoś, który był jego pierwszym wokalistą. Tamten materiał wydali jako Życie na streecie.

Dwa lata później jako nowa wokalistka dołączyła do nich Basia Kamrowska-Witkowska. Z nią nagrali pierwszy materiał autorski, który trafił na album Ekoparapop (2018). - Kuba przynosił nam teksty, czasem też aranżacje. Inne powstawały w trasie, gdy było kiepsko, padał deszcz i nie mieliśmy gdzie grać, przez co było ciężko z kasą i opcją na jedzenie. Wtedy powstawały takie piosenki, jak Gastro Blues - wspomina wokalistka.

- Każdy nasz utwór posiada historię, która jest oddana w jego tekście, aranżacji i muzyce. Lubimy pracować nad utworem wspólnie i organicznie. Zbieramy się, spędzając w jednym miejscu weekend i razem tworzymy. Ekoparapop nagraliśmy w majówkę na setkę, w słomianym domku. Słychać, że ten album to żywe nagranie. Zawiera czystą energię i naszą radość z grania. Zależało nam na prawdziwym oddaniu naszego klimatu - dodaje Łoś.

Obecny stan ich kultowego zielonego busa jest dobrze odwzorowany na okładce Ekoparapop. Zły stan jego karoserii spowodował, że nie mogli już z niego zbytnio korzystać i przekazali go do naprawy w Częstochowie. Gatunek muzyki, który uprawiają, określają właśnie jako ekoparapop. - Staramy się żyć świadomie i w zgodzie z naturą. Kiedy podróżujemy, szanujemy nasze otoczenie i przestrzeń, do której trafiamy. To podejście charakteryzuje nas wszystkich. Nasza muzyka dociera do szerokiego grona publiczności - od małych dzieciaczków, przez osoby w naszym wieku, trzydziestolatków, po bardziej dojrzałych słuchaczy. Wszyscy twierdzą, że charakteryzuje nas pozytywna energia - przyznaje Łoś.

#danceliketheone

Kolejny koncert, 8 lipca, zagra w Kontenerach YoenNa. To pseudonim artystyczny mieszkającej i studiującej w Poznaniu Joanny Jewuły. W ubiegłym roku otrzymała II nagrodę na Festiwalu Słowa w Piosence Frazy. Po studiach z wiedzy o teatrze, filologii polskiej i psychologii w Krakowie uznała, że spróbuje jednak edukacji praktycznej i przyjechała do Poznania uczyć się w Studiu Aktorskim STA.

Pierwsze piosenki Jewuła pisała jeszcze jako dziecko. Potem przeszła przez okres różnych zespołów - w tym poznański duet Miau!, który współtworzyła ze Staszkiem Pawlakiem. Po tym jak stworzyli teledysk do Speed Love - krótkometrażowej produkcji filmowej Studia Aktorskiego STA w reżyserii Rafała Jerzaka, dostała propozycję, aby skomponować piosenkę również do jego kolejnego filmu Slow Love. Z projektem solowym YoenNa debiutowała występując na premierowym pokazie filmu w Auli Artis, potem zagrała u Pana Gara i w ramach serii koncertów TTB Session Live Online.

W trakcie kwarantanny zorganizowała internetową akcję wokół klipu do piosenki The One, który sama nakręciła i zmontowała. - Wymyśliłam do niej akcję #danceliketheone. Wystarczyło nagrać film, na którym się tańczy do The One. Potem wszystkie te materiały zbiorę razem i zmontuję nowy klip, w którym to już nie ja, a inni tańczą. Myślę, że to ciekawy pomysł, integrujący ludzi w czasie pandemii - mówi.

Party bez szpilek

"Ona nie tańczy dla mnie. Ona nie tańczy dla nikogo. Zamiast disco podrywów lubi Woodstock, lubi pogo" - śpiewa Vincenzo Corsini w parodii Ona nie tańczy, skąd wziął zresztą nazwę jego zespół DiscoPogo. Część jego rodziny mieszka w Poznaniu, przez co często odwiedzał Polskę. W pewnym momencie został tu na dłużej i już osiadł. - Dużo ważnych rzeczy jest u mnie związanych z Polską, w tym całe życie profesjonalne. To tutaj odkryłem miłość do radia, w którym przepracowałem 15 lat. A że odkąd mam 14 lat ciągle tworzyłem muzykę, szukałem muzyków, z którymi mógłbym się rozwijać - przyznaje.

Po tym, jak rozpadł się jego poprzedni zespół Ostesso (- Nazwa fajnie wyglądała na grafice, ale w Polsce niekoniecznie się przyjęła - mówi), Corsini zaczął kompletować kolejny skład. Wspólnie przygotowali też nowe wersje utworów i w 2016 wydali EP-kę DiscoPogo. Obecny skład zespołu istnieje jednak dopiero od półtora roku. Obok wokalisty występują: Michał Błaszak na gitarze basowej, Marcin Bazanowski na perkusji, Mariusz Henschke na gitarze elektrycznej i Marcin Wyrwiński na instrumentach klawiszowych.

- Każdy ma trochę inne cele, gdy chce grać. Wiadomo, że każdy z nas ma pracę i ważne sprawy. Ale celem DiscoPogo jest to, żeby też było ważnym elementem naszego życia, co wiąże też z wysiłkiem - trzeba poświęcić na to czas, pieniądze, brać wolne na koncerty. Potem może się zdarzyć, że członkowie zespołu mają odmienne wizje artystyczne. Teraz chyba jednak znaleźliśmy ten właściwy skład, w którym zgadzamy się co do kształtu DiscoPogo - mówi.

Nową epkę All Inclusive nagrywali w zeszłym roku, już po ostatecznych zmianach składu. - Poprzednia stała się przestarzała. Nie oddawała już sposobu, w który gramy. W Poznaniu czy Wielkopolsce już nas dobrze znają, ale w Bydgoszczy, Toruniu, Warszawie czy Łodzi nie wiedzieli kim jesteśmy i musieliśmy dać im naszą wizytówkę. Na nowych nagraniach słychać, w jakim kierunku obecnie zmierzamy. Dalej jest to jeszcze mocny rock, ale na przykład Starość nie radość to hołd złożony muzyce punkowej. Szukamy też innych dźwięków, sięgamy bardziej w stronę elektroniki i funku. To materiał oddający zmianę, w pewnym sensie nasze dojrzewanie - opowiada Corsini. Nad Wartą zagrają 15 lipca.

Nie pozwolą spać ci te bity

22 lipca zagra tu też poznański duet BUNTek, który tworzą floFAYAman (autor tekstów Franciszek Błaszczyński) i BujaTakaMuza (producent Szymon Sierański). - Pięć lat temu poznałem Franka na jednym z jego koncertów. Później szukał kogoś, kto zrobi jeden z jego nowych numerów. Odpowiedziałem i tak nawiązaliśmy współpracę. Wtedy jeszcze nie wiedzieliśmy, że przybierze to taki kształt, jaki ma dziś BUNTek - wspomina Sierański.

Ich duet charakteryzują zaangażowane teksty floFAYAmana. - Zawsze poruszały mnie problemy społeczne i moralne. Wydawało mi się, że śpiewanie o niczym jest po prostu bez sensu i głupie - stąd chyba u mnie ta chęć, aby coś przekazać, do czegoś zachęcić - wyjaśnia.

Lipiec 2015 przyniósł ich debiutancki minialbum Hardamuffin, opatrzony hasłem Bun a wicked style !!!, na którym sięgnęli do takich gatunków, jak tekno, ragga i dnb. W lipcu ubiegłego roku wydali LP Teknoland. - Na początku nie mieliśmy jeszcze wyklarowanego wizerunku scenicznego. Wiedzieliśmy jednak, że sięgniemy po kostiumy, bo je lubimy i chcemy się przebierać, a Franek od dawna wymyśla i tworzy maski - wyjaśnia Sierański.

Charakterystycznych białych czy żółtych kostiumów - odzieży ochronnej, używali jeszcze na długo przed wybuchem pandemii koronawirusa, choć dziś mogą się one właśnie z nią kojarzyć.  - W podstawówce rodzice kupili mi książkę na temat przebierania się w różne stroje. Nigdy nie miałem okazji z tego skorzystać, bo rodzice nie pozwalali mi chodzić na bale przebierańców, a jako że pochodzę z bardzo katolickiej rodziny, to Halloween też był zakazany. Gdy zacząłem słuchać metalu i natrafiłem na Spliknot, w którym wszyscy są poprzebierani, bardzo mi się to podobało. Kiedy zacząłem chodzić na nielegalny imprezy tekno i rejwy pomyślałem, że jeśli się na nie przebiorę, to nie będę nikomu przeszkadzać - wspomina Błaszczyński. Później zaczął też szyć maski, które noszą podczas występów. Podczas ich koncertu usłyszymy głównie materiał z płyty Teknoland, a także nowe utwory, które się ukażą na trzecim albumie BUNTek.

Lipcowy program zakończy 29.07 występ The End. To poznańska kapela założona w 2014 roku, która wykonuje psychodelicznego bluesa, nawiązując swoim brzmieniem do zespołów z lat 70. typu Led Zeppelin i Pink Floyd.

Mistrzowie piąteczków

W lipcu koncerty w KontenerART to rzecz jasna nie tylko cykl Demostacji, ale i osobne wydarzenia. W piątek 3 lipca weekend otworzy wieczorny, elektroniczny piątek z Adamse i xxalorahxx, członkami kolektywu Psychotropical Oasis. Adamse charakteryzuje skłonność do humoru, co doskonale koresponduje z jego kolorowym, scenicznym wizerunkiem, bezpretensjonalnością i bezpośredniością. Na swoim fanpejdżu na Fejsbuku 2 maja napisał choćby taki ironiczny post, kpiąc z pandemicznego lockdownu: "Śmialiście się, kiedy pisałem, że nie bd grał i co?? Grałem gdzieś? Całe 31 dni mam rację XD".

- Wychodzę z założenia, że nie można brać życia zbyt poważnie - w końcu ono samo z nas często żartuje. Zaskakuje nas przypadkowym spotkaniem z dawno nie widzianym znajomym albo odwołanymi zajęciami na studiach, kiedy zdarzy się nam na nie mocno spóźnić. Nie myślę jednak, że nasz los jest z góry ustalony. Tak naprawdę sami kreujemy, prowokujemy te sytuacje.

W Kochanie zabiłam nasze koty Masłowkiej było takie hasło, które wryło mi się mocno w pamięć - "perfekcyjne projektowanie przypadków". Dla mnie to sytuacja, kiedy spotkam w kawiarni bardzo miłą baristkę i dlatego zaczynam odwiedzać częściej tę kawiarnię. A nuż akurat znów będzie w pracy.

A skąd pseudonim? - Znajoma opowiedziała mi kiedyś żart. Jak się nazywa Adam, który lubi sobie dawać? Adamse. Po prostu mnie rozbawił. Druga sprawa - mówi o dawaniu. To dawanie sobie rozumiem jako robienie sobie samemu małych przyjemności - czy to smakołyki, czy popołudniowa drzemka. Wydaje mi się, że ludziom łatwiej przychodzi dbanie o innych niż o siebie, a przecież tak naprawdę po pierwsze powinniśmy kochać siebie, bo bez tego nie będziemy w stanie dbać o innych, obdarzać ich miłością, dawać siebie - tłumaczy.

W gimnazjum Adamse uczęszczał na lekcje gry na gitarze, ale stosunkowo szybko z nich zrezygnował. - W 2017 roku poznałem kilka osób, które regularnie występowały w takich lokalach, jak LAS czy Dragon. Jakiś czas później tata kupił mi kontroler i zacząłem próbować. Wszystkiego chciałem się nauczyć sam, ale teraz widzę, że nie było to optymalne rozwiązanie. Rady bardziej doświadczonych kolegów pozwalają jednak osiągać progres szybciej. W marcu zeszłego roku dostałem zaproszenie do występu na beneficie z okazji wydania pierwszego zinu Wydawnictwa Bomba. W kwietniu były dwa  występy w Toruniu - na urodzinach kolegi i na innym beneficie. A potem, jak to się mówi, jakoś już poszło - opowiada.

W Kontenerach Adamse zagra muzykę, która uspokaja. - Lubię szumy, trzaski, dźwięk deszczu i francuskie wokale. Towarzyszyć mi będzie Alorah - prywatnie moja współlokatorka - przez co powstanie szeroka gatunkowo mieszanka od brzmień triphopowych przez psychill, liquid do disco, ale nie tylko. Usłyszeć będzie można po prostu muzykę, przy której będzie można się zrelaksować i afirmować życie, a czasem może i uronić łzę wzruszenia - zapowiada.

Marek S. Bochniarz

  • koncerty w ramach cyklu Demostacja
  • 1, 8, 15, 22 i 29.07
  • KontenerART
  • wstęp wolny

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2020