Czarna komedia "Bez wyjścia" słynnego koreańskiego twórcy Park Chan-wooka to kolejna filmowa ballada o zabijaniu, tym razem demaskująca lęki naszych dni codziennych, jak strach przez utratą pracy z powodu globalnej ekspansji AI i bezdusznych praktyk pracowników HR. Swoje zacięcie społeczne reżyser zaznaczył wprost dedykacją dla słynnego greckiego reżysera Costa-Gavrasa, (Oscar 1982 r. za film "Zaginiony").
Film rozpoczyna najazd kamery na postać głównego bohatera Man-su, granego przez Lee Byung-huna i gdy tylko rozpoznajemy twarz aktora, znaną choćby z serialu "Sqiud Game", już wiemy, co będzie grane. Stawką będzie ludzkie życie, a zwycięzca bierze wszystko. Bohater filmu "ma wszystko", jak sam mówi zachwycony swoim życiowym powodzeniem. Uznanie w pracy w koncernie papierniczym, gdzie zarabia godziwie jako kierownik zmiany, więc po 25 latach stać go na dom z ogrodem. Żona - Miri (Son Ye-jin) nie pracuje, za to gra dla figury w tenisa. Syn uczy się w dobrej szkole, a córka - geniusz wiolonczeli ma prywatną nauczycielkę muzyki. Aż tu nagle japoński koncern papierniczy zostaje wykupiony przez Jankesów, którzy wprowadzają do produkcji maszyny oparte na AI... Rusza fala zwolnień.
Mężczyzna, zdesperowany utratą pracy, trafia na absurdalne kursy motywujące dla bezrobotnych menedżerów. Ale jedyna praca, jaką znalazł po roku pisania setek aplikacji, to noszenie kartonów w magazynie i śmieciowa umowa. Widmo bankructwa zagląda w oczy jego rodzinie, aż tu nagle pewnego wieczoru Miri podsuwa mu przypadkowo remedium na wszystkie bolączki dnia codziennego. Man-su postanawia wziąć sprawy w swoje ręce i stworzyć własną ścieżkę kariery, opartą na zabijaniu konkurentów do wymarzonej pracy w papierni.
Przemysław Toboła
- "Bez wyjścia"
- reż. Park Chan-wook
- premiera: 13.03
© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2026