Komunikaty

pagina

Aktualności

Pominąłeś menu

menu

"Martwy ojciec" to znakomity spektakl o lęku, wstydzie i przemocy, ale także o potrzebie bliskości i trudnym uwalnianiu się DDA od doświadczonej traumy. Kuba Kapral stworzył gorzką, podszytą humorem diagnozę polskiej kultury picia.

Roześmiany mężczyzna siedzi na drabinie opierając się o ścianę. - grafika artykułu
"Martwy ojciec" , fot. HAWA

Osoby czekające na rozpoczęcie "Martwego ojca" są kolejno zapraszane do kameralnej Sali Chudej Tłustej Langusty przez aktorkę albo jednego z dwóch - grających w tym spektaklu - aktorów. Widzowie wprowadzani są pojedynczo w udekorowaną lampkami choinkowymi przestrzeń. Kiedy artyści patrzą nam w oczy, pojawia się wrażenie niemal intymnej bliskości. Ciche słowa, które wypowiadają, zyskują rangę wyznania, podobnego temu, które kierujemy jedynie do najbliższego przyjaciela lub przyjaciółki. Czy jak prawdziwi powiernicy będziemy potrafili przyjąć wszystko, co usłyszymy? Czy nie będziemy oceniać mówiących, polemizować z nimi ani uciekać od tematu? Wszystko zależy od tego, czy będziemy w stanie przełamać kulturowe decorum, którym zwyczajowo obwarowany jest stosunek dziecka do zmarłego rodzica.

Kamień u szyi

Słysząc jeden z trzech głosów, które, gdy wszyscy siedzą już na miejscach, zlewają się w podbity entuzjazmem chór, domyślamy się, że relacje wspomnianych członków rodziny nie należały do najprostszych. Mimo westchnienia ulgi pojawiającego się po śmierci ojca jego wpływ na osobę opowiadającą własną historię jest nadal wyraźny. Śmierć zmieniła niewiele. Przekazywane publiczności wspomnienia znaczone są żywym lękiem, gniewem, żalem i wstydem, których nie osłabia manifestacyjna deklaracja mówiącego, że ojciec nigdy nie był mu bliski. Obojętność, pozornie wpisana w stwierdzenie, że martwy dziś rodzic mu "wisi", natychmiast zostaje podważona przez znaczące porównanie: "ojciec od lat / mi wisi / jak kamień u szyi".

Kuba Kapral stworzył dramatyczny monolog osoby straumatyzowanej przez doświadczenie alkoholizmu ojca. Na przeplataną wspomnieniami, intymną relację dorosłego mężczyzny składa się wiele warstw, pomiędzy którymi znalazło się miejsce na skrajnie różne, często wzajemnie sprzeczne, uczucia i emocje. Słowa nie wystarczą, żeby opowiedzieć o nich wprost, nazwać je i uporządkować. Częściej maskują właściwą treść wypowiedzi, niż ją odsłaniają. Kolejne zdania grają z przyzwyczajeniami słuchaczy, uciekają w żart, absurd i językową ekwilibrystykę. Agata Elsner, Marek Kościółek i Adam Machalica dzielą pomiędzy siebie partie spójnego monologu, dzięki czemu osobista historia przestaje być wyłącznie opowieścią pojedynczego człowieka, a zaczyna funkcjonować jak relacja z doświadczenia będącego udziałem większej liczby osób. Ponadjednostkowy charakter wspomnień i przeżyć dorosłego dziecka alkoholika (DDA) akcentowany jest przez obecność Elsner, przełamującą męską perspektywę narracji. Emocjonalne napięcia podkreśla znakomicie pasująca do dramatycznego kontekstu wykonywana na żywo muzyka Macieja Rychłego, wykorzystującego - między innymi - harmonijkę i dudy. Rychły nie ilustruje wypowiadanych przez aktorów słów, ale wzmacnia ich emocjonalny efekt, potęgując niepokój, a czasem dopuszczając chwilę oddechu.

Niewielka przestrzeń teatralna nie została podzielona na scenę i widownię. Widzowie siedzą w różnych miejscach sali, a wykonawcy przemieszczają się między nimi. Kolorowe lampki choinkowe, zapalane i wygaszane zgodnie z rytmem kolejnych sekwencji, tworzą atmosferę pozornej domowej przytulności, kontrastującej z przywoływanymi wspomnieniami, w których największa radość i względny spokój panowały podczas nieobecności ojca. Całkiem inne znaczenia wprowadzają kostiumy zaprojektowane przez duet PARABOSKA (Justyna Paluszyńska, Grzegorz Raubo), odpowiedzialny także, wspólnie z Kapralem, za stworzenie scenografii spektaklu. Aktorzy ani aktorka nie noszą spodni, ale ich czarne skarpetki podtrzymywane są przez męskie podwiązki. W ten sposób łączone są sprzeczności: postaci kojarzyć można z niedojrzałością - a może nawet podejrzewać o "obszczanie portek" - podczas gdy podwiązki świadczą o elegancji najwyższej klasy. Identyczne, przydługie koszule, w które są ubrani, podczas przedstawienia okazują się kaftanami bezpieczeństwa: ich rękawy można wiązać, krępując ruchy wykonawców. Także one uruchamiają skojarzenia - z posttraumatycznym rozchwianiem emocjonalnym, ale również z praktykami unieruchamiania agresywnych osób trafiających do izb wytrzeźwień. A może są sugestią, że przeszłość, której wspomnień nie sposób się pozbyć, jest pułapką, a nawet więzieniem?

Ocean wódy

Największą siłą przedstawienia wyreżyserowanego przez Kaprala na podstawie napisanego przez niego tekstu jest świetny język - pełen celnych przesunięć znaczeń. Otwierająca dramat metafora oceanu rozwija się w ciąg skojarzeń. Ojca i syna dzieli "ocean dosłownie / i w przenośni". Jednak ocean wody zmienia się w "ocean wódy", w którym mieszkają przedziwne, a równocześnie dobrze nam znane stworzenia: "walenie / z gwinta", "rybka, która lubi pływać", "śledzik na drugą nóżkę", a także "ryba piła". Żart - tworzony na przecięciu opisu życia w morskich głębinach i języka opisującego picie jako coś świetnie wszystkim znanego, oswojonego, wręcz familiarnego - bawi, ale zostawia także posmak goryczy. Błyskotliwe figury językowe powracają w kolejnych partiach dramatu, ukazując codzienność rodziny ponoszącej konsekwencje uzależnienia. Frazeologia, powiedzonka i żartobliwe określenia oparte są na dobrze znanym w Polsce słowniku współtworzącym kulturę, która w przeszłości, a często i dzisiaj, nakazuje traktować picie bliskich z pobłażliwością. Spektakl Kaprala przypomina, jak dużym problemem jest choroba alkoholowa rodzica.

Szczególnie przejmujące są sceny ukazujące lęk dziecka, obawiającego się powrotu ojca do domu. Jedno ze wspomnień mówi o rodzinnym spokoju podczas jego nieobecności, kiedy można poczytać, zagrać w tysiąca albo zbudować domek z koców i schować się w nim przed światem. Jednak przy każdej z tych czynności powraca pytanie: "idzie?". Kiedy okazuje się, że to "nie te kroki", zabawa może trwać. W kolejnej chwili, wraz z nadejściem ojca, dziecięcy azyl przestaje być bezpieczny: "znajdzie nas / znajdzie i zbije za co? nie wiem". To jedna z najbardziej bolesnych sytuacji ukazujących codzienność w domu podporządkowanym nieprzewidywalności pijanego ojca. Lęk wymaga pozostawania w stanie ciągłej gotowości, nasłuchiwania, przewidywania nastroju wracającego do domu ojca. Jego śmierć nie niweluje uwewnętrznionego poczucia zagrożenia.

Równie sugestywnie jak o lęku spektakl Kaprala opowiada o wstydzie. Zaczyna od "celujących" spojrzeń - "spojrzeń jak lufy" - po czym uruchamia serię szkolnych obrazów. Bohaterowie spektaklu jako jedyni w klasie nie mają zeszytów ani tornistra, "bo tatuś przepił" - "siadaj, lufa!". Kiedy trzeba zebrać zasiusianego ojca z chodnika - "siadaj, lufa!". Taka sama reakcja pojawia się, kiedy policja zabiera go po pobiciu matki, straż gasi kuchnię, ojciec bije się na festynie, oddaje mocz na drzwi sąsiada albo biega po osiedlu nago z siekierą. Wstyd dziecka nie jest efektem jego działań, błędów czy niefrasobliwości: pojawia się wraz z poczuciem współodpowiedzialności za zachowania ojca. Kolejne bolesne wspomnienia wiążą się z przemocą ojca wobec matki. Sąsiedzi doskonale zdają sobie sprawę z tego, co się dzieje: "Pewnie ją bije" - "a pewnie! a bije! a słyszałam! / a cały blok słyszał!". Bezsilność dziecka powraca w wyznaniu dorosłego bohatera. Monolog, kierowany do martwego ojca, wyraża żal do matki, która "nie rzuciła cię / po pierwszym biciu".

Autopolskobiografia

W znakomitej grze wszystkich wykonawców łączą się odmienne tradycje aktorskie: profesjonalny warsztat aktora repertuarowego (Machalica) i doświadczenie wykonawców od lat związanych z teatrem offowym (Elsner, Kościółek). Dzięki nim spektakl Kaprala łączy estetykę alternatywnego skrótu, fizycznej metafory i poetyckiego, a zarazem celnie opisującego rzeczywistość słowa. Precyzja tekstu łączy się z ekspresyjnym teatrem fizycznym, metaforycznym gestem i bezpośrednim kontaktem z publicznością. Choć reżyser korzysta ze skromnych środków, "Martwy ojciec" pozostawia silne wrażenie: w jednej ze scen Kościółek, z rękawami kaftana rozpostartymi niczym skrzydła, przypomina złowróżbnego ptaka; w innej Machalica oplata głowę świecącymi lampkami choinkowymi, zamieniając je w sugestywny znak splątania i osaczenia. Prowadzeni przez reżysera aktorzy i aktorka potrafią przechodzić od psychologicznej prawdy do symbolicznego skrótu, od słowa do gestu, od intymnego wyznania do groteski. Przedstawienie przekracza granice jednostkowej biografii, stając się - jak nazwał to jego twórca - teatrem "autopolskobiograficznym".

"Martwy ojciec" Kuby Kaprala jest jednym z najciekawszych głosów opowiadających o doświadczeniu DDA w polskim teatrze ostatnich lat. To spektakl o lęku i wstydzie, bezradności wobec przemocy, gniewie, poczuciu winy, żalu i tęsknocie za bliskością, której dziecko alkoholika nigdy nie otrzymało. Jego twórca opowiada o dorastaniu w dysfunkcyjnej rodzinie, ale także o polskiej kulturze, która od pokoleń oswajała picie, obracała je w żart i towarzyską oczywistość, przemilczając konsekwencje. "Martwy ojciec" mówi też, jak trudno uwolnić się od rodziców, którzy wrośli w naszą pamięć i ciała - ich obecność, a nawet nieobecność, warunkuje nasze odruchy i późniejsze relacje. Śmierć ojca przynosi bohaterowi ulgę, lecz nie zapewnia mu wyzwolenia, podobnie jak gniew nie usuwa tęsknoty, a odraza nie przekreśla pragnienia bliskości. Wyrażona błyskotliwym językiem dramatu i sceny emocjonalna niejednoznaczność pozwala traktować spektakl Kaprala jak przejmującą opowieść o krzywdzie, potrzebie miłości oraz prawie do własnych uczuć. Martwy ojciec jest radosnym requiem - nie dlatego, że śmierć cokolwiek naprawia, lecz dlatego, że jedną z jej konsekwencji jest możliwość nazwania tego, czego przez lata nie umieliśmy wypowiedzieć.

Piotr Dobrowolski

  • "Martwy ojciec", reż. Kuba Kapral
  • Republika Sztuki Tłusta Langusta
  • recenzja z 20.09
  • kolejne spektakle: 4 i 29.11, g. 18 i 20

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2026

Powiązane wydarzenia

Plakat w formie żałobnej klepsydry, z czarnym tytułem spektaklu pośrodku. Wokół kolorowe rysunki zrobione kredkami przez dziecko.
Plakat w formie żałobnej klepsydry, z czarnym tytułem spektaklu pośrodku. Wokół kolorowe rysunki zrobione kredkami przez dziecko.
Sala Chuda Tłustej Langusty, Ratajczaka 44, 4 piętro