Kultura Poznań.pl

Książki

opublikowano:

Jedna Krystyna nie wystarczy

Wydawnictwo Poznańskie w swojej reporterskiej serii wydało reportaż społeczny. To zapis doświadczeń Niny Olszewskiej, która mozolnie wykonywała pracę reportera wędrując po placówkach więziennych i zakładach penitencjarnych w Polsce. Zebrała ogromną ilość materiału faktograficznego, spędziła czas z osadzonymi, szukała "prawdy" w obrazie sytemu resocjalizacji. Powstała w wyniku tej pracy książka Pudło jest doskonałym materiałem na pracę naukową, na wykłady uniwersyteckie. Literacko przynosi  nudę i przewidywalność.

.
Nina Olszewska, "Pudło", fot. Wydawcnictwo Poznańskie

Nie udało się Ninie Olszewskiej znaleźć literackiej formy i stylu, w którym opisałaby doświadczenia badaczki polskiego systemu więziennictwa. Pudło wydaje się dobrze i przejrzyście zredagowanym materiałem źródłowym. Brakuje mu napięcia i kilku wyborów literackich. Mimo dużej wartości merytorycznej ten reportaż nie może atrakcyjnie "wystartować".

Autorka zdecydowała się przyjąć formę reportażu uczestniczącego - jasno uwzględnia swoją rolę jako medium, które zbiera i udostępnia informacje. Zapisuje i przedstawia własne spotkania z osadzonymi, z przedstawicielami systemu więziennictwa, z osobami pracującymi na marginesie "wolności i uwięzienia". Nina Olszewska istnieje jednak w całym tekście jedynie jako pokorna słuchaczka, dysponująca tym, co udaje się jej usłyszeć. To nietrafny wybór. Pozbawiona literackiego chwytu narratorka w miarę upływu lektury staje się coraz bardziej przezroczysta. Powtarzane schematy opisywania spotkań nużą, jedna reporterska metoda nie wystarcza, by wykreować narratora historii. Napotkane postaci też nie są literacko sprawne. Funkcjonują tak, jakby zadanie wiernego przekazania tego, co jest powiedziane, przesadna dbałość o relacjonowanie zbliżała postawę reporterki do dosłowności verbatimu. A w literaturze non-fiction to nie wystarcza. Literatura jest bezwzględna wobec braku chwytów, pomysłów stylistycznych, wyraźnych napięć. Tekst ginie, a pozostające informacje i cytaty zatrzymują temat na poziomie przyzwoitej dziennikarskiej roboty "na temat".

Wydaje się, że Olszewska zbyt wielkim zaufaniem obdarzyła ciekawość samych materiałów. Nieobrobione językowo ani retorycznie wspomnienia i zapisy rozmów mają, jak da się od razu w wstępie  wyczytać, gwarantować rzeczowość opisu tematu. Sama autorka wspomina na początku relacji jak trudna jest praca nad zdobywaniem materiału od osadzonych, jak trudno było jej pracować w więzieniach o różnym stopniu izolacji społecznej. Przeświadczenie o autobiograficznej ciekawości i mocy własnych wspomnień nie wystarcza, by napięcie znalazło odwzorowanie w oferowanym czytelnikowi tekście. I niekiedy osuwa się w banał, szczególnie gdy razem z reporterką musimy dowiadywać się i być szantażowanymi stwierdzeniami o bezsennych nocach. Każdy ma prawo nie spać przecież z własnego powodu.

W tekście widać, że Olszewskiej jako narratorce  w Pudle brakuje literackiej finezji, sprytu pisarskiego, jakichś znamion wykorzystania własnego talentu i polotu. Wszechobecna jest poprawność i merytoryka, rzetelność i skrupulatność. To bardzo ważne cechy, ale dobry reportaż powinien przepchnąć te wartości w stronę literackości. Inaczej te znakomite zalety nużą, przytłaczają swoją doskonałością.

Jest w tej książce jeden znakomity moment. To zapis spotkania z Panią Krysią, obecnie pracowniczką jednej z fundacji współpracującej z więziennictwem i pomagającej osadzonym w odnajdywaniu się na wolności. Ta bohaterka ratuje przewidywalność książki. Jej charyzmatyczność, znowu tylko przez autorkę przepisana, jest tak charakterystyczna, że silnie oddziaływuje na całość narracji książki. Wreszcie pojawia się element, który wyrywa się i hałasuje w obranej konwencji. Nie udało się to w rozmowach z osadzonymi, nie udało się w opisach kryminalistycznych. Okazało się, że historia Krystyny, zawikłana i szczególna, jest puentą i finałem całej narracji. Ta postać kradnie uwagę i istotę merytoryki. Jej literackość wygrywa z przyzwoitością tekstu.

Dziennikarska skrupulatność i merytoryczne przygotowanie nie wystarczają Olszewskiej do napisania wciągającego reportażu. Wybory, których dokonała, wydają się być pisarskim momentem, w jaki powinien wkroczyć sprytny i wyrazisty autor. Oczekiwana przemiana Olszewskiej-dziennikarki w Olszewską - pisarkę mogłaby chyba z łatwością porzucić tę formułę perfekcjonizmu i potraktować tę książkę jako materiał źródłowy i doskonałą dokumentację, pretekst do snucia opowieści. Do zabrania się za napisanie, a nie tylko zredagowanie ważnego i świetnie przez siebie opracowanego tematu.

Albo niech przez całość Pudła prowadzi nas głos Krystyny, wówczas być może jedna wyrazista postać wystarczy. Inni bohaterowie nie mogą wyrwać się ze szponów dokumentu socjologicznego. Funkcjonują jak egzemplifikacje tematyki poszczególnych rozdziałów. Zaklęci, przelani na papier i pozostawieni rzetelności zginęli ma kartach reportażu razem z literackim  pomysłem na niego.

Michał Pabian

  • Nina Olszewska, Pudło
  • Wydawnictwo Poznańskie

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2020