Kultura Poznań.pl

Książki

opublikowano:

Etyczna uczciwość

Zbieranie kości Jesmyn Ward to ważna lekcja czytelniczej wrażliwości. Czuła, wielowątkowa powieść krępuje nasze proste mechanizmy patrzenia na biedę, fascynowania się poniżonymi czy zerkania na przegranych wygodnym okiem reportera lub domorosłego socjologa. Wszystkie te utarte strategie, nasze sposobiki na lekturę powieści o wykluczonych nie wystarczają, by odbierać to, co Ward oddała we władanie swoim bohaterom. A idzie tu o poczucie życia w beznadziei i atmosferze nadchodzącej katastrofy.

.
Jesmyn Ward, "Zbieranie kości", fot. materiały prasowe

Puściłem oko w stronę oryginału. Przekład Jędrzeja Polaka jest mistrzostwem wyczucia i frazy i erudycji, która w przekładzie skromnie wyziera ze znakomicie skomponowanych językowych wyborów tłumacza.  W całej historii, na wszystkich jej szczeblach narracyjnych, opowiadająca młoda dziewczyna odkrywa przed czytelnikiem pewien fundamentalny element swojej egzystencji -biedę, wykluczenie, samotność, najbliższe otoczenie pełne jedynie psychopatii i patologii. Świat przedstawiony w jakim tkwi, to niziny społeczne - portretowane dosadnie, ale nigdy z przesadą.

Bohaterka opowiada o swoim świecie tak, jakby bieda leżała u podstaw życia człowieka. Jakby niemożliwe było przeskoczenie do świata bardziej sprzyjających okoliczności. W  całej powieści Jasmyn Ward nie ma oczekiwań, wyobrażeń, porównań do lepszego świata, tego zlokalizowanego w bardziej przydatnym życiu gdzieś indziej. Ani promyka lepszości, konsekwentnie. To zabieg bolesny, wzruszający i anektujący uwagę czytelnika. Prawdziwe mistrzostwo - zaprogramować portret psychologiczny postaci tak, by jej wiedza nie wykraczała poza to, czego doświadcza. By przemoc, zarówno ta fizyczna jak i seksualna, głód, patologiczne więzi nie były niczym szczególnym. Tak wygląda kraina, do jakiej zaproszony jest czytelnik. W niej konsekwentnie się znajduje i brak jest wskazówek, by istniał jakiś ratunek.

W czasie gdy wykluczenie czy bieda ulegają w kulturze pewnej fetyszyzacji, a językiem Masłowskiej można by powiedzieć, że czytelnik odczuwa pewną radość, czytelnicze spełnienie, gdy ci wykluczeni są tak naprawdę bardzo wykluczeni, w Zbieraniu kości panuje rodzaj etycznej uczciwości. Ten kontrakt jest dotkliwy dla czytelnika. Narratorka pewnie nawet nie zna słów, które my nałożylibyśmy dla wyjaśnienia jej położenia. Takie terminy jak gwałt, alkoholizm, uzależnienie nie istnieją w jej umyśle. To wszystko jest krainą normalności. Te miejsca stanowią zwyczajny świat, codzienność złożona jest z nieuświadomionych traum.

Lektura staje się więc bezbronnym kontaktem nas - tych lepiej wiedzących - ze światem, w którym bycie przegranym i tkwienie w bólu są jedynymi możliwościami funkcjonowania. Żelazna konsekwencja tej perspektywy sytuuje tę powieśc w kompletnie innym obszarze literackich wyzwań. Piętrzący się ból i niezgoda czytelnika sterowane są wraz z rozwojem fabuły bezwględnie. Egzystencjalny bagaż własnego doświadczenia poddany jest największej próbie -umiejętności współczucia, ale i zrozumienia. Pozostawania w szacunku. Bolesna niewinność i "czystość" myśli narratorki wprawiają nas co najmniej w zakłopotanie.

Przed czytelnikiem znakomita literatura, opisująca nadejście katastrofy w świecie, który absolutnie na to nie zasługuje. Który jest bezbronny i niemożliwe jest nadejście mu z pomocą.  A jednak mimo wszystko realizuje Ward tę wizję językiem pełnym ciepła, barw, wyważonych porównań, strzępów piękna. Niesprawiedliwość buduje napięcie w przeżywaniu tej książki. Fabuła coraz mocniej wiąże nas z bohaterką, nie pozwala, by uciec od tego, czego można wysłuchać.

Jesmyn Ward stworzyła doskonałe dzieło, przykład precyzyjnego, chirurgicznego wręcz literackiego uwikłania. Powieść skonstruowana jest lepiej niż trzymający w skrajnym napięciu thriller, jaki możemy sobie wyobrazić. I jeszcze wszystko w nieoczywisty sposób, na przekór, wbrew utartym szlakom, nie daje temu światu odejść, wyzwolić się. Nawet czytelnik nie ma szansy uciec - to zbyt dobre dzieło, by w tej nieco masochistycznej podróży nie towarzyszyć i zaprzestać  w jakimś momencie Zbierania kości.

Michał Pabian

  • Jesmyn Ward, Zbieranie kości
  • tłum.  Jędrzej Polak
  • Wydawnictwo Poznańskie

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2020