Kultura Poznań.pl

Opinie

opublikowano:

Niezwyczajny debiut

W podróż po geograficznie nieograniczonej krainie obecności człowieka, obecności, o jakiej świadczy jedynie posługiwanie się językiem, zabiera czytelnika poemat Sekwoje. To debiut literacki Ewy Ledóchowicz wydany ostatnio nakładem serii poetyckiej poznańskiego wydawnictwa Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej. 

. - grafika artykułu
Fragment okładki, fot. materiały prasowe WBPiCAK

Ta liryczna wyprawa wyróżnia się na tle tego, na co czytelnik natrafia w najważniejszej chyba w Polsce poetyckiej serii wydawniczej. Zaskakuje bowiem literacka niechęć do współczesnych tropów poetyckich, pewna anachroniczność kompozycji i zakorzenienie utworu w przestrzeni skojarzeń z warsztatem literackim "starych mistrzów" - Hartwig, Zagajewskiego, Miłosza, Lipskiej. Ten kierunek pracy z wyobraźnią fascynuje i powoduje, że z Sekwojami chce spędzać się wiele chwil. Łapiąc skojarzenia i puenty, zdobywając kolejne dowody na intertekstualność utworu, podróżuje się po możliwych do zapamiętania krainach i pejzażach.

Ledóchowicz zdecydowała się na skorzystanie z tradycji poematów - wędrówek. W samej kompozycji pobrzmiewają echa Boskiej Komedii i faustowskich rozważań. Sekwoje osadzone są w formie relacji z nieustannie trwającej wędrówki bohatera poematu, który przemierzając kolejne trasy albo zanurzając się w same tylko plany wędrownicze, poświęca się rozmyślaniu nad możliwościami opisu ludzkiej obecności w widzianych przestrzeniach. Zdobywaniu uwagi i umiejętności przeżywania tego, co obserwują zmysły, co podsuwa pamięć. Wiele tu doskonałych formuł zaklinania rzeczywistości, czarowania słowem, badania możliwości doświadczania językiem.

Znakomicie w całym utworze wypada egzystencjalna zabawa z możliwościami znaczeń takich słów jak "wiem", "widziałam", "znam", "pamiętam", "czuję". Nieustanne podważanie prawdziwości ich użycia to droga niepewności do jakiej poemat zaprasza, kusi, pragnie zachęcić. W trakcie wyprawy odżywają  sternowskie skojarzenia ze stanem bycia podróżnym z konieczności, bez względu na realne możliwości przemieszczania się. Wędrówka to - jak podpowiada autorka - jedynie świadomie realizowany koncept poetyckiej obecności. Wszelkie realne środki podróżowania zastępuje idea czujności i egzystencjalnej otwartości na niepewność.

Tak jak wczoraj,/ dziś też podróżowałam (...) Przestrzeń. / Dojrzała - rozsiewa ziarna gotowe do kiełkowania,/ które wdychamy razem z powietrzem - w taki spokojny i pełen poetyckiego echa sposób brzmią zachęty do obrania jednej z Dróg z poematu (taki podział na kolejne stany wstajemniczania obowiązuje wewnątrz utworu).

Ledóchowicz staje w poprzek poetyckim modom - stroni od brutalizmu języka, nie znajdziemy też w tekście publicystycznych szantaży, neologizmów, odwołań do popkultury. Poetyka tekstu wydaje się skierowana w stronę fascynacji metaforą, porównaniem, synestezją, odzworowywaniem świata przy pomocy epitetów, obrazów z wędrówki, malarskich pejzaży. To świadomy wybór, konsekwentnie prowadzony powolnym rytmem, lirycznymi zatrzymaniami nad dziwnością i szczególnością świata w jakim się istnieje. To bardzo trudna droga stylistyczna - Sekwoje niekiedy niebezpiecznie zbliżają się do papierowej metafory, zbyt rozbuchanych językowo porównań czy nie do końca trafnych wyborów leksykalnych. Ale im więcej czasu spędza się na lekturze tego utworu, tym bardziej wyczuwa się w tym szansę na poetycki rozwój poetki, na cichy manifest potrzeby powrotu i ponownego zachłyśnięcia się estetyczną i emocjonalną krainą bliższą Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej i późnemu Leśmianowi niż grupie buntowników poezji współczesnej (Kopyt, Orliński). Może jest to też zaproszenie autorki by spędzić poetycki czas w krainie mistrzów etyki słowa, z fascynacją z jaką spotyka się czytelnik w czasie kształtowania podróży w poszukiwaniu świadomego gustu literackiego.

Dawno nie wybrałem się na tak wielogodzinne spotkanie z poetyckim zadaniem. Lektura Sekwoi to niezwykłe wyzwanie rzucone zmysłowi obserwacji. Ten debiut zadziwiająco onieśmiela tym, co nazywa godną do pojmowania naturą, otoczeniem, podarunkiem istnienia. A obecność człowieka traktuje zupełnie nieantropocentrycznie - ot, pojawia się kolejny podmiot, który marzy o możliwości zrozumienia i opisania swojej właściwości, zupełnie nie lepszy niż pozostałe elementy natury. A droga ta, za myślą Ledóchowicz, jest syzyfową pracą nad doskonaleniem skromności języka i nienachalnością własnego istnienia. I ogromną mam nadzieję i chęć, by poemat ten okazał się początkiem niesamowitej drogi literackiej autorki. Nie tylko poetyckiej.

Michał Pabian

  • Ewa Ledóchowicz, Sekwoje
  • wyd. WBPiCAK

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2020