Kultura Poznań.pl

Książki

opublikowano:

Czas i miejsce wyznaczyły zdjęcia

- Moi bohaterowie to nie do końca wymyślone postacie. Ich nazwiska występują w księgach adresowych z tego czasu, w Kartotece Ewidencji Ludności. Krótko mówiąc, żyli i mieszkali na Wildzie - mówi Magda Mrugalska*, autorka powieści Biała kalia, wydanej przez Wydawnictwo Miejskie Posnania.

/
Fragment okładki książki Magdy Mrugalskiej "Biała Kalia", fot. WMP

Dołączyła Pani do licznego już grona poznańskich "kryminalistów", czyli związanych z Poznaniem autorów powieści kryminalnych. Jakie były motywy wejścia na ścieżkę "literackiej zbrodni"?

Po wydaniu w 2018 roku książki Wilda w czterech odsłonach, obszernej, bo zawierającej historię dzielnicy od 1235 roku aż do zakończenia drugiej wojny światowej, czułam pewien niedosyt. Nie chodzi mi o treści w niej zawarte, a materiał ikonograficzny. Jest bowiem w tej książce kilka fotografii, których potencjału nie wykorzystałam. To zdjęcia pokazujące wildeckie kamienice z 1908 roku. Łączy je rok wykonania i nazwisko fotografa, tworzą pewien zamknięty zespół. Bardzo dużo się na nich dzieje, nie chodzi mi wyłącznie o wizerunki kamienic, ich interesującą architekturę, ale przede wszystkim o zgromadzonych przed nimi mieszkańców. Postanowiłam "jakoś" wykorzystać te fotografie. Długo szukałam formuły i... napisałam powieść kryminalną.

Joanna Jodełka, Joanna Opiat-Bojarska, Ryszard Ćwirlej, Piotr Bojarski, Michał Larek, Bohdan Głębocki, Katarzyna Kwiatkowska, Lilia Łada, Bartłomiej Grubich, Przemysław Garczyński. To poznańscy autorzy, którzy wydali przynajmniej jedną książkę, a których potrafię wymienić tak od ręki. Z pewnością kogoś pominąłem. Teraz do listy trzeba dopisać jeszcze Panią. Co takiego ma w sobie Poznań, że stał się zagłębiem autorów kryminałów?

To ciekawe pytanie i trudne! Bo przecież historia Poznania i jego współczesność nie są wyjątkowe, chciałoby się powiedzieć, że są zwyczajne. Może autorzy, których Pan wymienił, czują potrzebę odczarowania mitów o Poznaniu jako mieście "grzecznym", praworządnym, bez polotu, mieście, w którym powstańcy wielkopolscy nie zajęli dworca, bo nie mieli wykupionych peronówek? A może, tak jak i mnie, interesuje ich najbardziej to, co działo się i dzieje w najbliższej przestrzeni?

Akcja powieści Biała kalia dzieje się w Poznaniu na początku XX wieku. Wybór przypadkowy czy epoka Pani bliska?

To całkowicie świadomy wybór, wszystko podporządkowałam zdjęciom z 1908 roku, to one wyznaczyły czas i miejsce akcji mojej opowieści. Czy to epoka mi bliska? Chyba tak, bo już wcześniej pojawiła się ona w innych moich książkach, z "sensacyjnymi" tytułami, choć nie są to sensu stricto kryminały, Śledztwo w sprawie króla smalcu czy Morderstwo w ratuszu. W moim przypadku to nie zainteresowanie tym czasem narzuciło temat, ale odwrotnie: materiały, na które natrafiłam. W Białej kalii są to zdjęcia, w przypadku Śledztwa domowe rachunki z początku XX wieku, a Morderstwa - nekrolog wysokiego rangą urzędnika magistrackiego. Ale bez wątpienia przełom XIX wieku i początek XX to niezwykle ciekawy okres w historii Poznania, to "narodziny nowoczesnego miasta", związane choćby z włączeniem w granice Poznania trzech podmiejskich gmin, Św. Łazarza, Jeżyc i Wildy, czy zniesieniem fortyfikacji. Wątki z tym związane, a także i inne starałam się przemycić w Białej kalii.

Wątkiem kryminalnym są morderstwa dzieci, kategoria zbrodni chyba najbardziej przygnębiających. Ile w Białej kalii jest fikcji, a ile bazowania na prawdziwych wydarzeniach sprzed wieku?

Morderstwa dzieci to fikcja, wytwór mojej wyobraźni. Ta wymyślona przeze mnie historia wpisana została w przestrzeń Wildy, jaka istniała w 1908 roku. Starałam się wiernie odtworzyć dzielnicę z tego czasu, pokazać, jak wyglądała, co wówczas tutaj budowano, a co już było. Starałam się oddać atmosferę tamtej Wildy. Choćby dlatego z rozmysłem posłużyłam się ówczesnym nazewnictwem ulic, a z drugiej strony przy określonych kamienicach podałam obecnie obowiązującą numerację po to, aby można było szybko je zlokalizować.

Jest też wątek relacji polsko-niemieckich w pruskim Poznaniu. Para głównych bohaterów - Zofia i Karl - musi zmierzyć się nie tylko z mordercą dzieci, ale też ze wzajemnymi uprzedzeniami, mocno zakotwiczonymi w środowiskach, z których pochodzą.

Moi bohaterowie to nie do końca wymyślone postacie. Ich nazwiska występują w księgach adresowych z tego czasu, w Kartotece Ewidencji Ludności. Krótko mówiąc, żyli i mieszkali na Wildzie. O niektórych z nich sporo wiedziałam i zawarłam te informacje na kartach powieści, ale nie dotyczy to głównych bohaterów. Oni istnieli i to wszystko. Nic o nich nie wiem. Wymyśliłam im biografię. Ona Polka, on Niemiec. Próbuję odczarować odwieczny stereotyp: dobry Polak i zły Niemiec. Bo przecież tak nie było. Jedni i drudzy - w większości - to byli zwykli ludzie, różni, dobrzy i źli, mający swoje pragnienia i marzenia, żyjący obok siebie na początku XX wieku w Poznaniu.

Plany na kolejną powieść?

Biała kalia powstała trochę jako dopełnienie Wildy w czterech odsłonach. Dla mnie - miłośniczki powieści kryminalnych - to była wspaniała, wciągająca przygoda. Żyłam życiem moich bohaterów, przemierzałam wildeckie ulice, ale pisanie powieści kryminalnych to nie jest moje główne zajęcie. Pomimo to chodzi mi po głowie kolejna zagadka, z którą zmierzą się Zofia i Karl.

Rozmawiał Mateusz Malinowski

*Magda Mrugalska - urodziła się i wychowała na Wildzie, jest historykiem sztuki, doktorem nauk humanistycznych, od 1992 roku piastuje funkcję kierownika Muzeum Historii Miasta Poznania (oddział Muzeum Narodowego). Przygotowała wiele wystaw, jest autorką licznych artykułów publikowanych przede wszystkim w kwartalniku "Kronika Miasta Poznania" oraz książek dotyczących historii Poznania.

  • Biała kalia
  • Magda Mrugalska
  • Wydawnictwo Miejskie Posnania


© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2020