Kultura Poznań.pl

Książki

opublikowano:

Ciemny lud to kupi

O tym, jak rządzić światem za pomocą słów opowiedzą w Zamku Katarzyna Kłosińska i Michał Rusinek. Ich Dobra zmiana jest wynikiem kilkuletnich badań i obserwacji jakie przeprowadzili na języku polityków PiS-u.

.
Katarzyna Kłosińska i Michał Rusinek, fot. Aga Mikłaszewicz

Na początku Dobrej zmiany czytamy: "W sierpniu 2015 roku posłanka PiS-u Krystyna Pawłowicz wdała się na Facebooku w spór, broniąc formy wziąść jako poprawnej. Formę wziąć uznała za skrótową, a skłonność do skrótów dostrzegła przede wszystkim u lewactwa. Według niej wziąć to lewacka forma czasownika, którą należałoby zastąpić formą wziąść jako wcześniejszą i prawdziwszą".

Autorzy książki: Katarzyna Kłosińska, przewodnicząca Rady Języka Polskiego PAN oraz Michał Rusinek, literaturoznawca, tłumacz i były sekretarz Wisławy Szymborskiej przyjrzeli się językowi, jakiego używali rządzący Polską w latach 2015-2019. Na ich Dobrą zmianę składa się 69 minirozdziałów poświęconych pojęciom nadrzędnym. Słów zamieszczonych w indeksie jest z kolei ponad dwieście. To m.in. afera, damy radę, Niemcy, antypolski, suweren, załatwić i życie. - Formacja dobrej zmiany zaproponowała coś zupełnie innego. To nie są pojedyncze zwroty, często przypadkowe albo w emocjach wypowiadane frazy czy słowa. To jest spójny projekt. Z jednej strony trochę zawłaszcza język, którym się posługujemy na co dzień, z drugiej coś do niego wnosi - wyjaśniał Michał Rusinek na antenie Radia Zet.

Badacz uważa, że używanie języka w celach politycznych staje się niebezpieczne wtedy, kiedy np. w mediach fakt zostaje zastąpiony interpretacją. - Efekt jest taki, że ludzie nie oceniają samodzielnie jakiegoś zjawiska. Mają od razu gotową ocenę - tłumaczył na antenie. - To narzuca jakąś wizję świata. I ta wizja jest niebezpieczna - mówił. Najbardziej bolą go słowa, które zostały przejęte przez jedną ze stron tego politycznego sporu. I używane są wyłącznie w jednym znaczeniu. - Takim najbardziej bolesnym słowem jest słowo uchodźca - wyznał. Jego zdaniem zamiast używać go w kontekście biblijnym, słowo to zyskało wyłącznie negatywną konotację.

Najważniejszym hasłem z kolei, które pojawiło się w książce jest dla Rusinka sort. Słowo, które zdaniem autora nie zostało użyte w emocjach, więc nie jest przypadkowe. - To słowo, które pokazuje  pejzaż podzielony na dwie części, bez reszty: ten najgorszy sort i ten właściwy. Nie ma trzeciej drogi. To bardzo znamienne - opowiadał słuchaczom Radia Zet, zwracając uwagę na to, co się udało zrobić mediom po upadku komunizmu w Polsce. Jak wpłynęła na ludzi, na zmianę ich myślenia, której podstawą był podział na "mych" i "onych". 

Żadna ekipa władzy po 1989 roku nie stworzyła własnego języka. Bazowała na zasobach, jakie wypracowali jej poprzednicy. - Autorem osiemdziesięciu, jeśli nawet nie dziewięćdziesięciu procent słów dobrej zmiany jest jeden człowiek - tłumaczył Rusinek. Niemniej jego zdaniem pracują nad nim również, np. copywriterzy. Niektóre słowa albo wyrażenia poszerzyły swoje znaczenie, inne zawęziły. Są też zupełnie nowe twory językowe. - Język z jednej strony służy do opisywania rzeczywistości jaką widzimy. Z drugiej strony natomiast jest szablonem, przez który ten świat oglądamy. Takimi okularami - wyjaśniał dalej w audycji.

Dobra zmiana to zdaniem wielu dość wymagająca lektura, ale czytać ją można na różne sposoby. To propozycja zarówno krytyczna, jak i afirmatywna, bo twórcy języka dobrej zmiany są w niej też w pewien sposób komplementowani. Dedykowana jest nie tylko tym, których zajmuje polityka. Raczej czytelnikom z obu stron sporu. Na spotkanie z autorami organizatorzy zapraszają zwłaszcza dzieci oraz młodzież.

Monika Nawrocka-Leśnik

  • spotkanie z Katarzyną Kłosińską i Michałem Rusinkiem wokół książki Dobra zmiana, z cyklu Zamek Czyta
  • 19.02, g. 18
  • CK Zamek, Sala Wielka
  • bilety: 5 zł
  • prowadzenie: Piotr Śliwiński
  • spotkanie będzie tłumaczone na język migowy

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2020