Komunikaty

pagina

Aktualności

Pominąłeś menu

menu

Publiczny obraz gniewu

Kiedy John Lydon po rozpadzie Sex Pistols zamknął za sobą etap punkowej rewolty, brytyjska scena dostała formację, która rozmontowała rock od środka i złożyła go na nowo z dubowych pulsacji, awangardowych napięć, psychodelicznego chłodu i nerwowej energii londyńskich ulic końca lat siedemdziesiątych. Dziś, niemal pół wieku później, Public Image Ltd - lub, jak kto woli, PiL - wciąż pozostaje w ruchu i nie bierze jeńców. Jest drażniący, nieprzewidywalny, inteligentny i wciąż głodny kolejnych zderzeń z rzeczywistością. W Poznaniu wystąpi już niebawem w ramach trasy prowadzącej przez całą Europę.

. - grafika artykułu
Public Image Ltd, fot. materiały prasowe

Co trzeba podkreślić na wstępie, mówiąc o Public Image Ltd (PiL), to fakt, że historia zespołu zaczyna się dużo wcześniej niż sama formacja. Na początku rozgrywa się w północnym Londynie, w Holloway, gdzie John Lydon dorastał jako syn irlandzkich emigrantów. Dzieciństwo naznaczyło go doświadczeniem ciężkiego zapalenia opon mózgowych, które na wiele miesięcy odebrało mu część wspomnień i wpłynęło na wzrok tego przyszłego, nad wyraz charyzmatycznego wokalisty. I właśnie tutaj łatwo odnaleźć źródła późniejszej osobowości Lydona - jego nieufności wobec autorytetów, potrzeby ciągłego podważania rzeczywistości i charakterystycznego, zwykle bardzo nonkonformistycznego sposobu patrzenia na świat. Jeszcze przed ukończeniem szkoły katolickiej Lydon został wyrzucony za kwestionowanie zasad wyznawanych przez nauczycieli oraz odmowę podporządkowania się szkolnym regułom. I całe szczęście - bo potem były Hackney & Stoke Newington College oraz Kingsway College, gdzie poznał Sida Viciousa.

Reszta należy już do historii kultury popularnej. Koszulka z napisem "I Hate Pink Floyd", Malcolm McLaren, przesłuchanie do zespołu, który dopiero miał stać się Sex Pistols, a także narodziny Johnny'ego Rottena - jednej z najbardziej wyrazistych postaci brytyjskiej muzyki XX wieku. W ciągu kilku miesięcy Lydon przeszedł drogę od chłopaka bez muzycznego doświadczenia do człowieka stojącego w samym centrum jednej z największych muzycznych detonacji lat siedemdziesiątych w Wielkiej Brytanii. Sex Pistols stworzyli wokół siebie chaos, który błyskawicznie urósł do rangi społecznego zjawiska. Punk stał się ruchem, modą, medialnym widowiskiem i symbolem młodzieńczego gniewu. Ale Lydon od początku patrzył na tę sytuację z dużym dystansem.

Właśnie dlatego Public Image Ltd okazali się tak radykalnym krokiem. Artysta doskonale rozumiał, że powielanie estetyki Sex Pistols oznaczałoby artystyczne zamknięcie się w jednej formule. Po podróży na Jamajkę i fascynacji dubem zaczął szukać zupełnie nowego języka. Do współpracy zaprosił Jah Wobble'a, Keitha Levene'a i Jima Walkera. Pierwszy budował monumentalne, głębokie linie basu inspirowane reggae, drugi rozsadzał gitarowe schematy abstrakcyjnymi fakturami i dysonansami, a trzeci grał z niezwykłym wyczuciem rytmicznych przesunięć. Nad tym wszystkim unosił się głos Lydona - bardziej przestrzenny, bardziej teatralny, często balansujący między melorecytacją a emocjonalnym krzykiem.

Pierwszy singiel "Public Image" z 1978 roku był manifestem nowego początku. Sam Johnny wspominał po latach, że słowa do utworów PiL pojawiały się w jego głowie niemal automatycznie, jakby wyrastały z potrzeby odcięcia się od własnego mitu. Jednak ten liryczny bunt szedł w parze z intrygującą zawartością muzyczną. W Public Image Ltd punkowa gęstość została zastąpiona oddechem awangardy, a sam zespół co rusz świadomie usuwał kolejne elementy, które można byłoby powiązać z estetyką Sex Pistols. Ta filozofia szczególnie mocno wybrzmiała na pamiętnej płycie "Metal Box" z 1979 roku - albumie, który do dziś pozostaje jednym z absolutnych fundamentów post-punku.

Wspomniany wcześniej Jah Wobble trafnie porównywał ten materiał do abstrakcyjnego malarstwa Marka Rothki - ciężkiego, pionowego i przytłaczającego swoją fizycznością. PiL w tamtym okresie przypominali bardziej kolektyw artystyczny niż klasyczny zespół rockowy. W ich muzyce spotykały się noise, krautrock, eksperyment elektroniczny, funk, disco i psychodelia. Jak dobrze wiemy, ta mieszanka stała się później punktem odniesienia dla dużej części alternatywnej muzyki lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych.

Równocześnie jednak PiL już wtedy funkcjonowali jako zespół permanentnego konfliktu. Konfliktu z przemysłem muzycznym, mediami, oczekiwaniami publiczności i samą ideą rockowej gwiazdy. Koncerty grupy często wymykały się spod kontroli - pełne prowokacji, napięć i celowego burzenia scenicznych przyzwyczajeń. Lydon bardzo świadomie igrał z własnym wizerunkiem. Potrafił jednego dnia drwić z dziennikarzy, a następnego udzielać niezwykle błyskotliwych komentarzy dotyczących polityki, kultury i społecznych napięć Wielkiej Brytanii.

Przy tym wszystkim kapela nigdy nie funkcjonowała wyłącznie jako hermetyczna awangarda. Zespół regularnie trafiał na listy przebojów, koncertował z gigantami swojej epoki i współpracował z muzykami ze ścisłej światowej czołówki. Na "Album" z 1986 roku pojawili się tacy mainstreamowi muzycy jak Steve Vai, Ginger Baker czy Ryuichi Sakamoto, a całość wyprodukował Bill Laswell - producent i jedna z najważniejszych postaci światowej muzyki eksperymentalnej tamtego czasu. Po zawieszeniu działalności zespołu po "That What Is Not" z 1992 roku Lydon skupił się na projektach solowych, działalności medialnej i telewizyjnej. Występował w programach dokumentalnych, prowadził własne audycje radiowe, pisał autobiografie i regularnie komentował współczesną rzeczywistość.

W 2009 roku chłopaki wrócili na scenę po siedemnastu latach przerwy. Początkowo wyglądało to jak krótkie otwarcie archiwum, jednak bardzo szybko okazało się, że zespół odzyskał pełną żywotność. "This Is PiL" (2012) i "What The World Needs Now..." (2015) pokazały go jako formację nadal głodną nowych pomysłów, a "End of World" (2023) był jednocześnie jedną z najbardziej osobistych płyt w karierze Lydona - powstawał w cieniu śmierci jego żony Nory Forster oraz wieloletniego przyjaciela i menedżera Johna "Rambo" Stevensa.

Dzisiejszy PiL funkcjonuje więc jednocześnie jako legenda post-punku i zespół całkowicie zanurzony we współczesności. Na koncertach wciąż słychać charakterystyczny balans między dyscypliną a kontrolowanym rozpadem formy. Bruce Smith buduje potężny rytmiczny fundament, Scott Firth prowadzi bas niczym transową oś utworów, Lu Edmonds wypełnia przestrzeń gitarowymi napięciami, a Lydon - jak to Lydon - raz po raz pokazuje, dlaczego właśnie on, podobnie jak Iggy Pop czy Mick Jagger, pozostaje jednym z najbardziej charakterystycznych frontmanów w historii rocka. Ironia, gniew, uliczny humor i intelektualna prowokacja - za to można go cenić, bez względu na czas i okoliczności muzycznego rynku. Największa siła PiL tkwi w niezgodzie na zastygnięcie we własnym micie. Przybywając do Tamy, na pewno na niego nie liczcie.

Sebastian Gabryel

  • Public Image Ltd (PiL)
  • 13.05, g. 18
  • Tama
  • bilety

 © Wydawnictwo Miejskie Posnania 2026