Komunikaty

pagina

Aktualności

Pominąłeś menu

menu

Fabuła obiecująca - mroczny thriller psychologiczny z elementami kryminalnymi. W okładkowym opisie intrygujące wątki psychopatycznej manipulacji i mobbingu w miejscu pracy. A w efekcie nieopanowany strumień świadomości gubiący sens i kierunek. Dla kogo jest "Najlepsza" Aleksandra Woźniaka, autora na co dzień mieszkającego w Poznaniu? Na pewno nie dla czytelników, którzy cenią sobie dobrą literaturę.

Okładka książki z czarnym, rozmazanym zarysem sylwetki mężczyzny. - grafika artykułu
Aleksander Woźniak, "Najlepsza", fot. materiały prasowe

Artur jest nauczycielem z powołania, który naprawdę kocha pracę z młodzieżą. Kiedy w jego życiu pojawia się okazja rozpoczęcia pracy w prestiżowej prywatnej szkole, podejmuje ją, ignorując pierwsze znaki ostrzegawcze podczas rozmowy rekrutacyjnej. Kierująca szkołą Jolanta jest psychoterapeutką, która za pomocą krzyku, gróźb i poniżania próbuje podporządkować sobie pracowników i osiągnąć własne korzyści, m.in. finansowe. Część podwładnych szybko rezygnuje z pracy, inni poddają się terrorowi z obawy o jej utratę i negatywne referencje, jeszcze inni - jak główny bohater - stopniowo próbują sprzeciwić się nieakceptowalnym praktykom.

I tu w zasadzie kończy się logika tej książki, bo to, co fabularnie dzieje się dalej, wymyka się wszelkim prawom racjonalności i zdrowego rozsądku. Do podstawowej historii wkraczają bowiem kolejno coraz bardziej absurdalne wątki i postaci, m.in. płatny morderca, córka prezydenta z głęboko skrywaną tajemnicą, dziennikarka śledcza, a nawet rzekomy duch Artura Skrzypka (który notabene gra na skrzypcach...). Słowem - chaos i kakofonia. Na domiar złego niepoparta żadnym stylistycznym mrugnięciem oka do czytelników, bo - o zgrozo! - "Najlepsza" wydaje się być napisana w ten sposób na poważnie, bez pretendowania do miana pastiszu czy innego literackiego eksperymentu.

Jeśli dodać do tego zły styl autora (a właściwie brak jakiegokolwiek stylu), zaburzenie ciągów przyczynowo-skutkowych (np. bohater wstawia wodę na herbatę, by następnie zalać nią kawę), jawne błędy stylistyczne i językowe ("trzymała spuszczoną głowę w dół" itp.) oraz całą masę innych niedociągnięć, które ewidentnie rzucają się w oczy podczas lektury, można by postawić tezę, że doszło do jakiegoś kuriozalnego drukarskiego błędu i na rynek została wypuszczona grafomańska wersja pozbawiona jakiejkolwiek redakcyjnej kontroli. Na ironię zakrawa fakt, że książka o tak przewrotnym tytule okazała się najgorszą, jaką w tym roku (a może i całym swoim życiu) przeczytałam. Poczucie straconego czasu może uratować jedynie myśl, że być może część odbiorców celowo sięgnie po tę pozycję mimo niskiej oceny, po to by w domowym zaciszu oddać się praktykowaniu tzw. guilty pleasure. Ponoć to nienajgorszy sposób na relaks.

Anna Solak

  • Aleksander Woźniak, "Najlepsza"
  • wyd. Novae Res

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2026