Kultura Poznań.pl

Muzyka

opublikowano:

Król bez korony

- Nie ma w moim słowniku zasady, że muszę coś robić. Bo jeśli nie muszę, to wychodzi to naturalnie i się nad tym nie zastanawiam - mówi Błażej Król*, który wraz ze swoim zespołem zagra w niedzielę 28 listopada w klubie Tama.

, - grafika artykułu
Król, fot. Ola Bodnarus

Czy Paszport Polityki w 2019 roku, Fryderyk w 2020 i kierownictwo nad  Męskie Granie Orkiestra 2020 coś zmieniło w Twoim życiu? Czujesz, że to były "te" osiągnięcia i teraz jest inaczej?

Jest to dla mnie osiągnięcie i dość spore wyróżnienie na polskim rynku. Cenię to, że paradoksalnie w czasach covidowych, gdy wszyscy byliśmy zamknięci, my rozpoczęliśmy pracę z Darią Zawiałow, Igorem Walaszkiem i Olkiem Świerkotem nad nowym utworem. Była to praca kolektywna - coś, o czym myślałem, że zostało we mnie już dawno uśpione. Od dłuższego czasu pracowałem tylko z Iwoną. Nie mówię tu o zespole koncertowym, bo jest to trochę inna płaszczyzna działania. Pod wpływem Orkiestry Męskiego Grania nakręciłem się na pracę z ludźmi. I za to mogę podziękować.

Co do kwestii fejmu, czy większej rozpoznawalności, to jest ona zauważalna, ale nie aż tak wielka -  trochę się żalę, a trochę się chwalę - jak byłaby, gdyby nie ta nieszczęsna sytuacja. Moglibyśmy wtedy zagrać te "wielkie trasy". Ale nie ma co płakać - do przodu, hej!

A jak z telewizją śniadaniową?

Dwa, czy nawet więcej razy zdarzyło mi się pojawić w telewizji śniadaniowej, by prezentować swoje utwory. Z 50% śpiewaliśmy na żywo, czyli był to półplayback. Ostatnio postanowiłem wykorzystywać wszelakie media jako narzędzia. Nie walczyć z nimi, tylko korzystać z nich, by przedstawiać swoje rzeczy jak najszerszemu gronu publiczności. Przychodzę ze swoim i pokazuję, a kto to ogląda, to już inna sprawa. Nie boję się telewizji śniadaniowych i w najbliższym czasie z całą ekipą i wydawnictwem Tygrysy pojawimy się w jednym z takich programów.

Słuchając albumu Dziękuję mam wrażenie, że trochę się wyróżnia na tle poprzednich wydawnictw Króla. W jakich okolicznościach powstawał?

To, co się dzieje dookoła nas - zarówno te rzeczy drobne, jak i ogromne, które dotyczą całego świata - ma na nas wpływ. Możemy walczyć, uciekać w swoje małe światy, zamykać się w szufladach i udawać, że ten świat nie dochodzi. Ale i tak zawsze jakąś szparą do nas przeniknie.

Cały czas broniłem się, że Dziękuję jest małym dziennikiem pandemicznym. W piosenkach nie opisuję zresztą dosłownie tego typu historii. Bardziej chodzi w nich o emocje i stan z nimi związany.

Ja zresztą lubię zamknięcie. Ucieczka z Iwoną do Jenina też była takim zamknięciem. Tutaj nic mnie nie kusi, miasto mnie nie wzywa. Nawet jeśli już, to robi to z daleka, przez co dźwięk staje się rozmyty. Z tego powodu nie wiem, czy to koguty pieją, czy ktoś mnie z tego miasta woła. Może nie da się wyćwiczyć tego mięśnia, którym jest serce czy mózg, ale traktujemy ostatni czas jako lekcję. I mam nadzieję, że tym razem z tej lekcji coś zapamiętamy na dłużej.

A jak w tym innym czasie pisało Ci się piosenki?

Tak samo. Iwona coraz odważniej wchodzi jednak ze swoimi butami w muzyczny świat, który do tej pory był mój. Jest pod tym względem nawet coraz bardziej bezczelna, co jest fajne. Nie boi się powiedzieć, co innego zrobiłaby z moimi piosenkami. Ja przez to sporo się uczę i dystansuję do tego, co robię. Iwona mocno odcisnęła swoje piętno zarówno w tekstach, jak i muzyce na płycie Dziękuję. Jej pomysłów nie jest więcej niż moich, ale te, które poddała, okazały się mocno znaczące i bardzo wpłynęły na ten album.

Nie lubię sytuacji, aby tylko mi się podobało to, co robię. Zawsze chciałem, żeby również i moim najbliższym się to podobało. Teraz pojawiło się jeszcze trudniejsze zadanie. Już nie wystarcza, że my jako muzycy, autorzy, artyści musimy być zadowoleni. Pojawił się mój dialog z Iwoną, w konsekwencji którego powstały nowe utwory. Może na tym polegała inność pisania tego albumu?

Mam poczucie, że dotychczasowy sposób, za pomocą którego komunikowałeś się z ludźmi - używając swojego nazwiska, bawiąc się jego symboliką - trochę już należy do przeszłości i skupiasz się na czymś innym. Stałeś się Królem bez korony.

Nie umiem odpowiedzieć na to pytanie. Nie zastanawiam się dużo nad tym, co robię. Nie analizuję swoich rzeczy i ruchów. Jeżeli byłyby skrajnie nietrafione albo wpadałbym już w meandry, to wtedy taka analiza by się przydała. Ale jeśli czuję naturalny pływ i nic mi nie za bardzo nie uwiera, to nad tym nie rozmyślam. Chyba tylko wtedy, gdy jest bardzo źle, człowiek zaczyna się zastanawiać. Ja na razie nie dotknąłem też jeszcze sytuacji, że muszę robić piosenki, aby się utrzymać. Po prostu się pojawiają. Gdybym miał podejście analityczne, być może mógłbym zrobić pewne rzeczy lepiej, rozbudować je, rozwinąć. Ale póki nie muszę, wszystko robię naturalnie.

Mówisz o logo i o nazwie. To się zmienia, bo my się zmieniamy. Czasami dzieje się to szybciej, innym razem wracamy do naszej pierwotnej wersji. Jakiś proces cały czas się odbywa. Nie ma w nim jednak kalkulacji ze strony wydawnictwa czy mojej. Nie stawiamy sobie poprzeczek i nie mówimy, że za rok musimy już dostać złotą płytę. Oczywiście super byłoby zdobyć złotą płytę za album.

A inne projekty?

W tych innych projektach, na przykład w Laudzie z Iwoną, mogę zajmować się trudniejszymi rzeczami. Jednak piosenka - ta najprostsza emocja - jest tym, co chcę teraz robić w Królu. Stawiam na piosenki i melodie - łatwe, ale przede wszystkim dające mi radość.

Za co dziękujesz na płycie Dziękuję?

Dziękuję za to, że w większości udało się nam ten rok przepękać. Nie dziękuję jednemu odbiorcy czy fanom trzymającym się ze mną od zawsze. Oczywiście im też, ale dziękuję także i temu słuchaczowi, co się wykruszył mówiąc: "No nie, Błażej - to nie są rzeczy, których chcę od ciebie słuchać".

Dziękuję również za cały odbywający się proces. Gdy kupowałem na początku kasety, a potem CD, to widziałem w książeczkach, że zespoły zawsze dziękowały - producentowi instrumentów, siłom wyższym i boskim, rodzicom, przyjaciołom, czy innym zespołom. Za każdym razem zastanawiałem się, komu powinienem dziękować na swoich wkładkach albumowych. W tym przypadku postanowiłem, że słowo Dziękuję trafi jako hasło na okładkę i będzie przewodnim motywem płyty. "To są rzeczy, które gram. Dzięki jeśli kupujesz, dzięki jeśli słuchasz. A jeśli nie - to też dzięki".

Rozmawiał Marek S. Bochniarz

  • koncert Króla
  • Tama
  • 28.11, g. 20
  • bilety: 65-80 zł

*Błażej Król - ur. 9 lutego 1984 w Gorzowie Wielkopolskim polski muzyk, kompozytor, wokalista i autor tekstów. Dał się poznać jako artysta wydający płyty rokrocznie. Rok 2020 okazał się szczególny - był to rok bez nowej płyty Króla, przyniósł jednak artyście takie nagrody jak Paszport Polityki czy Fryderyk, a także objęcie wraz z Darią Zawiałow i Igo kierownictwa nad projektem Męskie Granie Orkiestra 2020. Dziękuję to szósty solowy album Króla, który ukazał się 9 kwietnia 2021 roku nakładem wytwórni ART2 Music.

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2021