Komunikaty

pagina

Aktualności

Pominąłeś menu

menu

Klan nieśmiertelnych

Dla fanów muzyki darkwave Clan Of Xymox to prawdziwa ikona. Albumy Holendrów, zwłaszcza takie jak Medusa, Clan Of Xymox czy Twist Of Shadows, właściwie zdefiniowały ten gatunek, a za sprawą takich utworów jak A Day, No Words czy Jasmine And Rose, uczyniły z niego mainstreamowego giganta, który w końcu w pełnej chwale mógł wyjść z mroku piwnicznych klubów. Teraz, po ponad czterdziestu latach działalności, kapela przypomina o sobie nową płytą. Czy Limbo to wciąż ten sam dobry, stary Xymox? O tym przekonacie się w Klubie u Bazyla.

. - grafika artykułu
fot. materiały prasowe

W świecie gotyckiego rocka istnieje wiele królestw. W jego klasycznej odsłonie rządzą nim brytyjskie Sisters Of Mercy, w industrialu - choćby amerykański Nine Inch Nails, a w EBM - belgijskie Front 242 i Suicide Commando. Mrok niejedno ma imię, a zerkając na historię rocka gotyckiego w Holandii, nie sposób nie dostrzec rozmachu, jaki od samego początku - a ściślej mówiąc, początku lat osiemdziesiątych - towarzyszył działalności Clan Of Xymox. Może i rzeczywiście to właśnie ta dekada z wielu powodów była najbardziej "różowa", jednak w całej tej słodkości, w jakiej pławił się ówczesny świat, zapatrzony w disco, new romantic i glam metal, do głosu dochodzili również ci, którym nie głowie były cekiny. Choć dla spragnionych nowości w rocku i metalu był raczej jak światełko w tunelu...

W odróżnieniu od stylów stricte metalowych, takich jak wówczas rosnący w siłę thrash metal, zespoły grające w stylistyce darkwave miały dla słuchaczy prawdziwą alternatywę. Choć i w tym przypadku gwarantem ciężkości były gitary, to jednak ich riffy obleczone zostały potężnym, teatralnym brzmieniem syntezatorów. Clan Of Xymox już od pierwszej, tytułowej płyty nagranej w 1985 roku nie mieli w tym sobie równych, przykuwając uwagę zarówno fanów muzyki romantyków z The Cure czy Cocteau Twins, jak i zdecydowanie bardziej posępnego i pozbawionego złudzeń Joy Division. W warstwie emocjonalnej - a to właśnie ona w przypadku tej grupy wydaje się być kluczowa - Clan Of Xymox był ich piękną wypadkową.

Choć w XXI wieku na gotyk zrobiło się już znacznie mniej miejsca niż w poprzednich dekadach, to trzeba przyznać, że konsekwencja, z jaką zespół Ronny'ego Mooringsa i Anki Wolbert nigdy nie ulegał modom wytrwale budując i umacniając swój artystyczny dorobek, była i wciąż jest imponująca. Ostatnio dobrze pokazał to album Limbo - siedemnasty krążek w dyskografii grupy, której płomień wciąż jarzy się mocnym światłem, udowadniając, że Clan Of Xymox to projekt, który jeszcze długo się nie wypali. Przekonuje o tym ładunek, jakim kipi nowy materiał. Z jednej strony tak samo ponury i złowrogi jak na pierwszych płytach, z drugiej - melodyjny i taneczny, finezyjny i zwiewny, przypominający nieco równie klasyczny New Order, ale też rzesze tak modnych dziś formacji grających "dark disco".

"Jestem dość zamkniętą osobą, która tak naprawdę nie wyraża siebie w prawdziwym życiu. Wyrażam się poprzez muzykę i słowa. Ale może i wy będziecie mogli wyrazić się przez nią..." - powiedział Moorings w jednym z wywiadów przed premierą Limbo. Jeśli jesteście znudzeni letnim, radiowym rockiem, to Klub u Bazyla ma dla was odtrutkę. Tylko uważajcie - ciarki na ramionach więcej niż gwarantowane!

Sebastian Gabryel

  • Clan Of Xymox
  • 30.04, g. 19
  • Klub u Bazyla
  • bilety: 100 zł

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2022

Odwiedź także: