Kultura w Poznaniu

Muzyka

opublikowano:

By spełniać marzenia

- Działamy prężnie, choć warunki, w jakich pracujemy, pozostawiają wiele do życzenia. Wciąż jesteśmy filharmonią bez własnej siedziby. Funkcjonujemy mimo tych niedogodności, ciesząc się stale rosnącym zainteresowaniem słuchaczy - mówi Wojciech Nentwig, dyrektor Filharmonii Poznańskiej o trwającym sezonie i zaplanowanych dla publiczności niespodziankach.

Meżczyzna w szarej marynarce i granatowym krawacie opiera się o ścianę, na której wiszą ramki z autografami muzyków. W ręku trzyma okulary, uśmiecha się. - grafika artykułu
fot. Piotr Skórnicki / www.skornicki.pl

Co tydzień premiera - w ten sposób określił Pan sezon artystyczny 2023/2024. Rzeczywiście, różnorodność repertuaru jest niesłychana - od perełek muzyki klasycyzmu i romantyzmu do bogatej propozycji utworów XX wieku i współczesnych. Które z nadchodzących wydarzeń chciałby Pan szczególnie zarekomendować słuchaczom?

3 lutego odbędzie się kolejny Koncert Poznański. To jest nasza specjalność - Koncerty Poznańskie powstały na wzór Koncertów Warszawskich z początku lat 60. ubiegłego wieku. Warszawskie, mające na celu spopularyzowanie muzyki, doczekały się jednak niewielkiej liczby odsłon. W Poznaniu mamy teraz już 510. edycję. Początkowo były to koncerty, na które składały się popularne wśród słuchaczy utwory, z czasem jednak repertuar się zmieniał, bo i publiczność stawała się bardziej dojrzała. Koncert 3 lutego odbędzie się w 135. rocznicę urodzin Grażyny Bacewicz - wykonamy jej Koncert fortepianowy. Podczas tego wieczoru powrócimy także do naszych nieco zapomnianych kompozytorów - zagramy poemat symfoniczny Zygmunt August i Barbara Radziwiłłówna Henryka Opieńskiego  oraz  sięgniemy do muzyki czeskiej, wykonując Scherzo Fantastique Josefa Suka i Pieśń bohatera Antonína Dvořáka.

Natomiast 9 lutego maestro Antoni Wit, który w Poznaniu zaczynał swoją drogę dyrygencką, będzie świętować u nas 80. urodziny. Również on zaprezentuje rzadko wykonywane dzieło: obok III Symfonii D-dur Franza Schuberta zabrzmi (prawdopodobnie po raz pierwszy w Poznaniu) poemat symfoniczny Alexandra von Zemlinsky'ego: Die Seejungfrau, czyli Syrenka. W marcu, jak co roku, zagramy w Warszawie na Wielkanocnym Festiwalu Ludwiga van Beethovena. Zazwyczaj prezentujemy na nim koncertowe wykonania zapomnianych lub mało znanych wersji oper - na przykład Moniuszkowską Parię wykonaliśmy przed paroma laty we włoskiej odsłonie. W tym roku przypada 50. rocznica śmierci Dariusa Milhauda, dlatego też na tegorocznym festiwalu wykonamy dwie jego zupełnie zapomniane jednoaktówki: Salade i Le pauvre matelot.

A jak zapowiadają się wiosna i lato?

19 kwietnia - w rocznicę wybuchu powstania w getcie warszawskim - poznańscy filharmonicy razem z wiolonczelistą Raphaelem Wallfischem i jego synem Simonem (baryton) wykonają utwór In Exile Jonathana Dove, którego teksty nawiązują do tragicznej sytuacji wygnańców. Warto dodać, że matka Raphaela Wallfischa przeżyła wojnę w obozie Auschwitz i żyje do dziś.

26 kwietnia Yaroslav Shemet poprowadzi I Symfonię kameralną na flet i orkiestrę ukraińskiego kompozytora Witalija Hubarenki, a 24 maja, na koncercie zatytułowanym Apoteoza walca, wystąpi znakomity węgierski pianista Dénes Várjon - usłyszymy wtedy Rapsodię na fortepian i orkiestrę oraz Suitę taneczną Béli Bartóka, a także poemat La valse i Nagrobek Couperina Maurice'a Ravela. 31 maja nasz główny dyrygent gościnny, Paul McCreesh, poprowadzi Koncert klarnetowy Geralda Finziego, a także zaprezentuje utwór znany, lecz rzadko wykonywany z powodu swoich rozmiarów i trudności wykonawczych - Planety Gustava Holsta z udziałem Chóru Dziewczęcego Skowronki. W czerwcu warto wybrać się na Koncert skrzypcowy Williama Waltona, a na zakończenie sezonu, z Jonathanem Plowrightem wykonamy I Koncert fortepianowy Johannesa Brahmsa oraz oficjalnie otworzymy Rok Brucknerowski najbardziej znaną jego IV Symfonią Es-dur Romantyczną.

Zazwyczaj znane tytuły przyciągają publiczność, natomiast Filharmonia Poznańska wyłamuje się z tego standardu. Jaki jest tego cel?

Możemy to nazwać działalnością edukacyjną. Prezentując publiczności różnorodne dzieła muzyczne, poszukujemy coraz to nowych, często nieznanych lub zapomnianych utworów. Mamy szczęście, że naszym dyrektorem muzycznym jest maestro Łukasz Borowicz, który nie ma sobie równych w wynajdywaniu twórczości absolutnie niezwykłej. Najpierw szukamy kompozycji twórców związanych z Poznaniem i Wielkopolską, do których zalicza się na przykład Feliks Nowowiejski. Nagraliśmy płytę z utworami Stefana Bolesława Poradowskiego, a w 2024 roku ukaże się nasza kolejna płyta z utworami Franza Xavera Scharwenki, którego 100. rocznica śmierci przypada w grudniu tego roku. Ten urodzony w Szamotułach kompozytor zrobił zadziwiającą karierę światową - przez Poznań i Frankfurt trafił do Berlina, gdzie razem z bratem założył wspaniałą szkołę muzyczną, a następnie zawędrował do Nowego Jorku, gdzie też stworzył taką szkołę.

Jednocześnie napisał operę Mataswintha, której prawykonanie odbyło się w legendarnej Metropolitan Opera. Odnajdujemy i prezentujemy również utwory warte przedstawienia publiczności i miłośnikom nagrań (są to światowe premiery fonograficzne) wybitnych postaci życia muzycznego, takich jak fenomenalny dyrygent Grzegorz Fitelberg. Nasza najnowsza płyta z nagraniem jego Symfonii e-moll została wyróżniona na łamach prestiżowego europejskiego magazynu "Pizzicato", zdobywając najwyższą ocenę pięciu nut. Oczywiście w każdym sezonie wykonujemy też utwory sztandarowe, ale staramy się przeplatać je propozycjami wyśmienitymi, lecz zapomnianymi.

Poza zapraszanymi znakomitymi, często sławnymi solistami ich rolę w wielu koncertach Filharmonii Poznańskiej pełnią muzycy jej orkiestry.

To jedna ze specjalności Filharmonii Poznańskiej, z której jesteśmy dumni. W tym sezonie w takiej roli wystąpi dwanaścioro członków naszego zespołu. Nie znam drugiej orkiestry (nie tylko w Polsce, ale i w Europie), której aż tylu muzyków wykonuje w każdym sezonie partie solowe.

Poza tym wyróżnia nas posiadanie tak niepowtarzalnego chóru jak Poznańskie Słowiki oraz działalność Pro Sinfoniki, unikatowego ruchu działającego od 55 lat, którego głównym celem jest wspomniana wcześniej edukacja. Przed pandemią dawaliśmy rocznie około 1300 koncertów edukacyjnych w Wielkopolsce. Przywiązujemy do nich nie mniejszą wagę niż do naszych koncertów abonamentowych, specjalnych czy festiwalowych, bo w gruncie rzeczy chodzi o kształcenie przyszłej publiczności. W rezultacie tych działań możemy się cieszyć z rekordowej frekwencji na naszych koncertach. Po pandemii mówi się sporo o kryzysie publiczności. Szczerze mówiąc, my tego nie odczuwamy; na koncerty abonamentowe często tworzą się listy rezerwowe, a kupno pojedynczego biletu czasem okazuje się bardzo trudne.

Wprawdzie nie należymy do najbogatszych instytucji muzycznych, ale mamy wielu zaprzyjaźnionych wykonawców, którzy nie bacząc na kwestie finansowe, chętnie do nas przyjeżdżają. Nawiązujemy i utrzymujemy kontakty ze świetnymi dyrygentami, bo to oni inspirują orkiestrę do osiągania coraz wyższego poziomu. Notabene, jak powiedział kiedyś Herbert von Karajan: "Jeśli ci się wydaje, że osiągnąłeś już szczyt, to znaczy, że mierzyłeś zbyt nisko". U współczesnych kompozytorów, przede wszystkim ze środowiska poznańskiego, co roku zamawiamy nowe utwory. Teraz na przykład Artur Kroschel tworzy dla nas koncert fortepianowy.

Dwa kwietniowe wydarzenia noszą tytuł Wiosenny koncert życzeń, których program wybierze publiczność. W jaki sposób to nastąpi?

Opublikujemy listę proponowanych utworów i poprosimy uczestników naszych koncertów o dokonanie wyboru. Zakładamy, że jeśli z tysiąca słuchaczy taką ankietę wypełni połowa, to już da nam to jakiś obraz oczekiwań publiczności. Chcemy zastosować ten zabieg na Koncercie Poznańskim, na koncercie Pro Sinfoniki i na koncercie abonamentowym. Zobaczymy, jak ułoży się ta "lista przebojów", ale myślę, że od czasu do czasu można w taki sposób pobawić się wspólnie ze słuchaczami.

Na jakie marzenia może pozwolić sobie dyrektor filharmonii? Co pozwala złapać wiatr w żagle, a kiedy warto stąpać twardo po ziemi?

Te dwie rzeczy trzeba łączyć. Tu spotykają się marzenia dyrektorów oraz muzyków z realnymi możliwościami. Nie ma chyba orkiestry, której nie dotyczyłby ten problem. Myślę jednak, że atmosfera, którą tworzymy, sprawia, że wielu fantastycznych artystów, w tym i gwiazd, decyduje się do nas przyjechać. Wiedzą, że Poznań nie da im milionów, ale koncertów tutaj nie będą żałować... Zawsze troszczymy się o naszych gości, a oni opowiadają o tym innym i tak poszerza się krąg kontaktów. Docieramy w ten sposób do wspaniałych artystów oraz uznanych menadżerów. Dzięki dobrym kontaktom z nimi udało nam się zaprosić na przykład Samuela Rameya, Francesca Melego czy Pretty Yende, którzy po raz pierwszy w Polsce wystąpili właśnie u nas. Takie kontakty pozwalają nam spełniać nasze oczekiwania, a przede wszystkim marzenia publiczności. Ona jest bowiem najważniejsza. Bez niej nasza działalność nie miałaby sensu.

Działamy prężnie, choć warunki, w jakich pracujemy, pozostawiają wiele do życzenia. Wciąż jesteśmy filharmonią bez własnej siedziby. Dzięki niezmiennej życzliwości władz Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza jesteśmy głównym użytkownikiem Auli UAM, która jest cudowna dla publiczności, ale brakuje jej odpowiedniego zaplecza dla artystów. Zapewnienie miejsca na próby sekcyjne, garderoby dla chórów czy solistów (przy wykonywaniu większych dzieł wokalno-instrumentalnych) stanowi nie lada wyzwanie. Funkcjonujemy mimo tych niedogodności, ciesząc się stale rosnącym zainteresowaniem słuchaczy. Myślę, że to szalenie ważne, aby dawać ludziom możliwość spotkania z wielką sztuką. Piękna muzyka nie tylko uszlachetnia, ale jest też potrzebna w codziennym życiu i działania naszej instytucji to potwierdzają.

Rozmawiał Kamil Zofiński

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2024