Komunikaty

pagina

Aktualności

Pominąłeś menu

menu

KOLEBKA FANTASTYKI. Towarzysz ds. fantastyki

Polska fantastyka naukowa nie narodziła się bynajmniej po drugiej wojnie światowej, choć taki właśnie mit usiłowano zaszczepić polskiemu społeczeństwu jeszcze we wczesnych latach pięćdziesiątych, kiedy to w "Nowej Kulturze" pisano, że ukazała się na półkach księgarskich "pierwsza polska powieść fantastyczno-naukowa".

Srebrna odznaka przypominająca kształtem kometę. - grafika artykułu
Nagrody wręczane podczas poznańskiego Euroconu w 1976 roku. Jednym z takich medali uhonorowano Czesława Chruszczewskiego. Fot. pamiątka z kolekcji Macieja Górczyńskiego

Chodziło o "Astronautów" Stanisława Lema, którego przedstawiano jako inicjatora dzieła przeniesienia na polski rynek całkowicie nowego gatunku wraz z jego artystycznym nowatorstwem. To jeden z bardziej niewinnych mitów pośród tych, które tworzono i utrwalano w okresie PRL-u, ale nie do końca nieszkodliwy, bo przekonanie o pionierskiej roli Lema trwa w wielu kręgach w najlepsze do dziś. Skutkować to musi niesprawiedliwym rugowaniem z pamięci dokonań tak znaczących twórców jak Adam Mickiewicz (patrz poprzedni odcinek naszego cyklu), Bolesław Prus czy Władysław Reymont, a już na pewno Władysław Umiński, Jerzy Żuławski, Stefan Grabiński i wielu innych polskich twórców piszących czystą fantastykę, bądź przynajmniej wplatających do swych utworów charakterystyczne dla gatunku wątki.

Odległe początki

Za pierwszą powieść przedstawiającą w wyraźny sposób wątki SF uważa się utwór Michała Dymitra Krajewskiego z 1785 roku ("Wojciech Zdarzyński, życie i przypadki swoje opisujący"), a nie brakuje i takich, którzy za powód do świętowania 250-lecia polskiej science fiction uznali dziś fakt wydania w 1776 roku pierwszej polskiej powieści w ogóle, czyli "Mikołaja Doświadczyńskiego przypadków", z uwagi na zawarte w niej treści typowe dla utopii. Można się spierać o szczegóły, ale bezspornym faktem pozostaje, że sztafeta pokoleń polskich autorów tego nurtu trwa od dawna, a Stanisław Lem jedynie się w nią wpisał, nie będąc nawet pierwszym autorem, który publikował SF po wojnie. Zanim ukazali się jego "Astronauci", jeszcze przed zadeklarowaniem realizmu socjalistycznego (co miało miejsce w 1949 roku), na rynek trafiły książki Andrzeja Ziemięckiego, Kazimierza Wroczyńskiego, a także wznowienia prozy Jerzego Żuławskiego i antologia utworów osiemnasto- i dziewiętnastowiecznych polskich twórców redagowana przez Juliana Tuwima.

Wybitni, przeciętni i... Chruszczewski

Po Lemie karuzela rozkręciła się na dobre. Obok kolejnych wybitnych przedstawicieli gatunku, takich jak Adam Snerg-Wiśniewski czy Janusz Zajdel oraz wielu bardzo dobrych, zaistnieli też twórcy przeciętni i tacy, których natura wyposażyła w talent wyjątkowo skromnie. Wśród tych raczej przeciętnych, choć często nagradzanych znalazł się między innymi i mieszkaniec Poznania - Czesław Chruszczewski, pisarz pamiętany dzisiaj nie tyle za dokonania w dziedzinie literatury, co za rolę, jaką odegrał popularyzując science fiction. Na polu wydawniczym zasłynął bardziej liczbą wydawanych książek niż ich jakością, bo jak zauważył w swojej książce "Modelowe boksowanie ze światem" Robert Klementowski, Chruszczewski był drugim najczęściej wydawanym w Polsce autorem zaraz po Lemie, choć wydaje się, że nie była to kwestia wyjątkowego talentu autora, lecz jego znaczącej pozycji w aparacie PZPR.

Rynkowa oferta jego utworów była naprawdę szeroka. Spośród 13 wydanych w latach 1975-1981 przez Wydawnictwo Poznańskie książek z serii SF, aż 6 było autorstwa Chruszczewskiego, a jedna stanowiła antologię przez niego zredagowaną. W roku 1982 autor zmarł. Wcześniej, w latach 1965-1976, poza serią w wydawnictwie tym opublikowano 7 jego książek.

Z Łodzi do Poznania

Nasz bohater nie urodził się w Poznaniu, lecz w Łodzi, a do naszego miasta przeprowadził się w 1950 roku, mając 28 lat i związał się z nim na dobre. W czasie wojny uczestniczył w konspiracji i brał udział w Powstaniu Warszawskim, a zaraz po jej zakończeniu zamieszkał w Kaliszu. Działał w Organizacji Młodzieży Towarzystwa Uniwersytetu Robotniczego i Polskiej Partii Socjalistycznej, a od grudnia 1948 r. w Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej. W Poznaniu objął kierownictwo Wydziału Propagandy Komitetu Wojewódzkiego PZPR i jednocześnie pracę dziennikarza w "Expressie Poznańskim" oraz w Radiu Poznań, gdzie zajmował się publicystyką, prowadził audycje na temat literatury i historii, a także programy satyryczne i kabarety literackie. Wiele lat piastował stanowisko kierownika literackiego PRiTV, a od roku 1975 do 1981 był prezesem poznańskiego oddziału Związku Literatów Polskich.

Pisarz

Jego twórczość była doceniana przez różne gremia przyznające nagrody - odbierał je m.in. podczas europejskich kongresów fantastyki w latach 1971, 1974 i 1976. W 1960 roku Komitet do Spraw Radia i Telewizji uhonorował laurem jego słuchowisko "Fotel na autostradzie". W 1966 roku został nagrodzony za działalność w dziedzinie słuchowisk radiowych. W 1973 roku, podczas zjazdu pisarzy w Poznaniu, otrzymał nagrodę za książkę "Rok 10 000", a jego opowiadanie "Bank uczuć" uhonorowano na festiwalu artystycznym "Wiosna Opolska 73". Cztery lata później przyznano mu nagrodę za całokształt twórczości pisarskiej.

Mimo tej wielokrotnej oficjalnej nobilitacji twórczość Chruszczewskiego nie cieszyła się wysokim uznaniem ani wśród czytelników, ani wśród krytyki. W "Leksykonie polskiej literatury fantastycznej" opisano ją jako wzbudzającą wiele polemik, sporów i kontrowersji. Zwracano uwagę na uproszczony rysunek bohaterów, cechujące ich niekonsekwencje motywacyjne i schematyzm epizodycznej fabuły opartej zazwyczaj na motywach kontaktu z kosmitami i kosmicznych podróży.

Popularyzator fantastyki i... Poznania

Niezależnie od oceny twórczości literackiej Chruszczewskiego, nie sposób odmówić mu zaangażowania w sprawy fanów. W artykule napisanym wiele lat po jego śmierci, tłumacz, redaktor, wydawca i fan pierwszej generacji Wiktor Bukato nazwał go etatowym przedstawicielem fandomu SF, co wydaje się sugerować brak spontaniczności działań pisarza. Tym niemniej efekty jego starań o popularyzację gatunku bronią się same.

Początek lat siedemdziesiątych to okres intensyfikacji działań fandomu europejskiego. W roku 1972 odbył się w Trieście pierwszy europejski konwent miłośników fantastyki, na który zjechali się przedstawiciele istniejących w wielu krajach lokalnych klubów. Podjęto wówczas decyzję o zawiązaniu Europejskiego Komitetu Science Fiction. Komitet miał charakter nieformalny, a jego działalność ujęto w ramy statutowe dopiero w 1978 r., przekształcając go wówczas w Europejskie Stowarzyszenie Science Fiction (ESFS). Jednym z członków Komitetu został Czesław Chruszczewski. Kolejne konwenty odbywały się co dwa lata w rozmaitych krajach Europy - drugi w roku 1974 w Grenoble, a trzeci... dzięki staraniom Chruszczewskiego dwa lata później w Poznaniu!

Jeszcze przed zawiązaniem Europejskiego Komitetu SF, w 1971 roku w Budapeszcie zorganizowano zjazd pisarzy science fiction z krajów komunistycznych pod nazwą Pierwsze Konsultatywne Spotkanie Pisarzy SF. Delegacja z Polski nie brała w nim udziału, ale kiedy rok później podczas Euroconu w Trieście pojawił się temat drugiego spotkania z tego cyklu, do dyskusji włączył się Chruszczewski. Jak wspominał węgierski pisarz i zarazem działacz fandomowy Peter Kuczka, rozważano lokalizację imprezy w Moskwie, Pradze, Bukareszcie, Berlinie i Sofii, ale nie mówiono nic o Warszawie, a nazwa Poznań nikomu nawet nie przyszła na myśl. Chruszczewski interweniował na tyle skutecznie, że Poznań nie tylko pojawił się w myślach organizatorów, ale faktycznie w 1973 r. stał się miejscem organizacji zjazdu nazwanego Międzynarodowym Spotkaniem Pisarzy - Twórców Literatury Fantastyczno-Naukowej.

Zasłużony dla polskiego SF

Oba poznańskie spotkania odegrały kluczową rolę w kształtowaniu polskiego fandomu science fiction. W 1973 roku podpisano deklarację, w której zwrócono uwagę na potrzebę prowadzenia intensywnej współpracy między autorami i sympatykami literatury SF, podjęcia starań o popularyzację twórczości SF różnych krajów, inicjowania kontaktów z radiem i telewizją. W referatach podnoszono temat wagi tego rodzaju literatury i odczarowywano demony fantastyki zachodniej, którą we wcześniejszych latach odżegnano od czci i wiary, a podczas konferencji bronił jej nawet przedstawiciel ZSRR Julij Kagarlicki, wskazując istnienie zachodnich utworów, których autorzy rozumieją powagę problemów stojących przed ludzkością.

W roku 1976, tuż przed Euroconem, Chruszczewski współuczestniczył w procesie zakładania Ogólnopolskiego Klubu Miłośników Fantastyki i Science Fiction, którego członkowie wzięli udział w tym konwencie, zdobywając w Poznaniu pierwsze szlify działaczy fandomowych. Jak donosił w czerwcu 1976 roku działający w środowisku poznańskich literatów tajny współpracownik Służby Bezpieczeństwa "Ryś", działania Chruszczewskiego nie budziły entuzjazmu wśród przedstawicieli środowiska Związku Literatów Polskich. Zdaniem agenta, panowała opinia, że prezes oddziału zorganizował Eurocon wyłącznie dla autopromocji i "głównie z myślą o sobie". Niezależnie od intencji, działania pisarza przyniosły wyjątkowo dobre efekty nie tylko dla środowiska lokalnych fanów SF, ale dla całego, ogólnopolskiego środowiska miłośników SF. Warto w tym kontekście dobrze wspominać jego nazwisko. Powróci ono jeszcze w kolejnych odsłonach naszego cyklu.

Jakub Turkiewicz

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2026