Komunikaty

pagina

Aktualności

Pominąłeś menu

menu

KOLEBKA FANTASTYKI. Orbita działa dalej

Lata osiemdziesiąte w Polsce to bardzo trudny czas, rozpoczęty uwolnieniem społecznej energii i wielkich nadziei, ale ostatecznie zdefiniowany przez brutalną interwencję władzy, która wprowadziła stan wojenny. Zgasił on entuzjazm społeczeństwa i nadzieję na zmiany, wpędzając cały kraj w marazm i depresję, z których bezpośrednimi skutkami trzeba było się zmagać przynajmniej do końca dekady. Paradoksalnie, dla fantastyki lata osiemdziesiąte okazały się jednak okresem dynamicznego rozwoju, owocującego wzmożoną i owocną działalnością fanów.

Okładka starego czasopisma z rysunkowym wizerunkiem kobiecej superbohaterki w mocno odsłaniającej nagie ciało pelerynie i diademie na głowie. - grafika artykułu
Pierwszy numer czasopisma "Fantastyka", fot. ze zb. prywatnych Jakuba Turkiewicza

Można zaryzykować stwierdzenie że fantastykę, podobnie jak muzykę rockową czy kabaret, traktowano w latach osiemdziesiątych jak swoisty wentyl bezpieczeństwa, pozwalający uwolnić część energii, którą ludzie pozbawieni możliwości zajęcia się przyjemną działalnością mogliby przekierować na niepożądane przez system pola aktywności.

Neutralna "Fantastyka"

Już w roku 1982, a więc jeszcze w czasie obowiązywania stanu wojennego, na rynek trafiła "Fantastyka", pierwsze poświęcone w pełni tytułowemu gatunkowi czasopismo, w którym czytelnicy znajdowali opowiadania, publicystykę, a nawet komiksy. Spotkało się ono z wielkim zainteresowaniem odbiorców, a nakład poszczególnych numerów sięgał 150 tys. egzemplarzy. Mimo to zdobycie "Fantastyki" w kioskach często graniczyło z cudem - nakład szybko znikał. Wspominając genezę miesięcznika Maciej Parowski spekulował, że wydanie go stało się w owym momencie dziejowym możliwe między innymi za sprawą zamknięcia po 13 grudnia 1981 roku większości czasopism, przez co będący wówczas deficytowym towarem papier stał się łatwiej dostępny i można go było przeznaczyć na druk neutralnego światopoglądowo pisma. Pismo było neutralne, ale jego redaktorem naczelnym mianowano Adama Hollanka, partyjnego dziennikarza piszącego wcześniej m.in. dla "Trybuny Ludu".

Trudny czas

Rok 1981 był dla poznańskiego klubu miłośników fantastyki Orbita niełatwy, nie tylko z powodu sytuacji politycznej w kraju. Od roku 1980 nie istniał już Ogólnopolski Klub Miłośników Fantastyki i Science Fiction, którego rozpad pozbawił poznańską organizację znaczącego wsparcia. Efektem domina rozwiązywały się także inne lokalne kluby, ale Orbita - między innymi dzięki wsparciu domu kultury, w którym miała siedzibę - przetrwała te trudne chwile. Zawiązanie w czerwcu tego samego roku Polskiego Stowarzyszenia Miłośników Fantastyki zapełniło pustkę po pierwotnej organizacji polskich fanów, ale - jak pisał w przygotowanym dla "Feniksa" z 1985 roku Jacek Wójciak - poznaniacy obawiali się przystąpienia do nowej organizacji nie mając wiedzy, jakiego traktowania należy się spodziewać. Ostatecznie jednak racjonalne względy przekonały klubowiczów do przystąpienia do nowego stowarzyszenia jako jego poznański oddział, choć miało to stać się dopiero w styczniu 1983 roku.

Restrykcje wprowadzonego w nocy z 12 na 13 grudnia 1981 roku stanu wojennego spowodowały zawieszenie wydawania fanzinu "Kwazar", a w wyniku rozmaitych perturbacji, niekoniecznie związanych z sytuacją polityczną, zaginęła część przygotowanych już materiałów. Członkowie klubu pozostali jednak wierni swojej pasji i, czekając na sprzyjające warunki, nieprzerwanie gromadzili materiały, które umożliwiły późniejszy restart działalności pisma. Jacek Wójciak we wspomnianym wcześniej tekście stwierdził wręcz, że rok 1982 był dla klubu rokiem przełomowym. Odszedł wówczas z klubu pierwszy prezes i jeden z założycieli Mieczysław Murawski i wykruszyła się część aktywnych wcześniej fanów. W październiku wybrano nowego prezesa, którym został Grzegorz Gałuszka. Okazał się doskonałym organizatorem, a dzięki sile perswazji i wrodzonej energii godnie zastąpił pierwszego prezesa mobilizując pozostałych członków do intensywnego działania. W październiku 1982 roku powrócił "Kwazar", a jego kolejne numery zyskiwały na jakości i atrakcyjności, między innymi dzięki zaangażowaniu nowo przyjętego wówczas członka Rafała Surmacza - nie tylko niestrudzonego redaktora, lecz także utalentowanego tłumacza.

Odrodzenie

Rok 1983 to czas stabilnej, intensywnej działalności Orbity - redagowano fanzin, zacieśniano kontakty z innymi klubami, organizowano spotkania z pisarzami. Działalnością fanów zainteresowała się lokalna prasa, artykuły członków klubu zaczęły pojawiać się m.in. w łódzkich "Odgłosach", gdzie prowadzono stałą rubrykę poświęconą fantastyce. Członków Orbity zapraszano do udziału w audycjach radiowych i telewizyjnych. Podjęto także współpracę z powstałym wówczas w Poznaniu Klubem Miłośników Filmu Science-Fiction "Nostromo".

Seminarium na najwyższym poziomie

Jako najbardziej spektakularne wydarzenie tego roku zapamiętano zorganizowane z okazji pięciolecia klubu seminarium naukowe pod nazwą "Pozycja fantastyki we współczesnej literaturze i filmie". Impreza odbyła się 17 i 18 września 1983 roku w siedzibie klubu, a służyć miała głównie - jak formułował to wspomniany wcześniej Jacek Wójciak - "omówieniu pozycji fantastyki we współczesnym filmie i literaturze". Do Poznania zjechali się zaproszeni przedstawiciele licznych, zrzeszonych w PSMF-ie klubów, krytycy literaccy i filmowi, pisarze i wydawcy. Zjawiła się też publiczność w postaci zainteresowanych tematem czytelników literatury fantastycznej.

Seminarium zainaugurował doktor (później profesor) Antoni Smuszkiewicz, wygłaszając referat na temat prozy fantastycznej lat osiemdziesiątych i niesionych przez nią idei, które porównywał z motywami poruszanymi we wcześniejszych dekadach. Popularny pisarz Janusz Zajdel podkreślał rolę gatunku, który odszedł w latach osiemdziesiątych od charakteryzującego go wcześniej związku z literaturą trywialną i zwracał uwagę, że tworzenie SF wymaga posiadania ogólnej wiedzy z takich dziedzin nauki jak astronomia, biologia, socjologia, historia czy filozofia. Zauważył, że literatura SF przestała zajmować się wyłącznie opisywaniem światów przyszłych, ale zaczęła odwoływać się do współczesności, a poruszane zagadnienia warto analizować, by uniknąć zagrożeń, na jakie mogą być narażone przyszłe pokolenia. Splendoru imprezie dodał za sprawą swej obecności także znany pisarz i dziennikarz Andrzej Trepka, który w wystąpieniu poświęcił sporo uwagi językowi stosowanemu przez autorów fantastyki i podkreślał rolę formy przedstawienia poruszanych przez nich zagadnień, przywołując jako przykład oryginalne dokonania młodego wówczas Wiktora Żwikiewicza.

Głos zabierali także inni szacowni goście, między innymi pisarz Andrzej Krzepkowski, redaktor "Fantastyki", krytyk literacki i pisarz Maciej Parowski, znawca prozy Lema dr Andrzej Stoff i redaktor Andrzej Kołodyński - krytyk filmowy i autor wielu książek na temat kina, w tym pozycji dotyczących kina grozy i fantastycznego. Atrakcją spotkania okazał się seans filmu Ridleya Scotta "Obcy - ósmy pasażer Nostromo". Wygłoszony po filmie referat Kołodyńskiego pt. "Recepcja filmu SF w Polsce" wzbudził ożywioną dyskusję. Gość opowiadał o sposobach pozyskiwania do dystrybucji filmów, a widownia usiłowała się dowiedzieć, jakich filmów należy się spodziewać w kinach. Udało się ustalić, że zostanie zakupiony "Powrót Jedi", ale na "Łowcę androidów" nie ma sensu czekać.

Po zakończeniu oficjalnej części uczestnicy spotkania prowadzili nieformalne dyskusje w salkach Osiedlowego Domu Kultury "Orbita". Na spotkaniu nie zabrakło kierownika działu literatury polskiej Wydawnictwa Poznańskiego Bronisława Kledzika, który zapowiedział oczekiwane przez fanów wydanie "Fundacji" Isaaca Asimova, choć - jak miało się potem okazać - książka ta ukazała się dopiero po upływie sześciu lat od zapowiedzi. Ogłoszono też inaugurację nowej serii prezentującej fantastykę w ramach działalności wydawnictwa Alfa.

Prasa pisała i chwaliła

Fani którzy zjechali na seminarium z całego niemal kraju, opowiadali o swoich osiągnięciach, planowali dalsze działania i nawiązywali wartościowe znajomości. Wydarzenie odbiło się w fandomie szerokim echem, relacjonowano je nie tylko w pismach klubowych, ale także w oficjalnej prasie. Pozytywna opinia na temat wydarzenia pojawiła się nawet w "Fantastyce", co niewątpliwie podniosło prestiż klubu. W artykule zatytułowanym "Dwa dni «Orbitowania»" omówiono pokrótce historię "Orbity", zwracając uwagę na zasługi pani Alicji Lech, dyrektorki ODK "Orbita", którą przedstawiono jako pomysłodawczynię jubileuszowego sympozjum i podkreślono sprawność organizacyjną klubowiczów.

Zwrócono uwagę na zdolność klubu do skutecznej realizacji przyjętych założeń, umiejętność przygotowania udanych imprez ogólnopolskich, a także pochwalono prowadzoną systematycznie działalność wydawniczą, giełdy książki i aukcje książek. Wrażenie, jakie poznaniacy zrobili na redaktorze "Fantastyki", było tym większe, że - jak informował - klub liczył wówczas zaledwie trzydziestu czterech działaczy i ośmiu członków korespondentów. O seminarium napisano także w łódzkich "Odgłosach". Romuald Szoka zwrócił uwagę, że poznańskie spotkanie stanowiło pierwszy od trzech lat ogólnopolski zlot fanów i pochwalił organizację oraz charakter programu. Poznańskie seminarium otworzyło dobrą passę konwentów, których do końca dekady nie brakowało. Orbita rosła w siłę.

Jakub Turkiewicz

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2026