Komunikaty

pagina

Aktualności

Pominąłeś menu

menu

Co robi terenowy instruktor fotografii, kiedy zabierają mu teren i w instytucji, w której jest zatrudniony, nie ma już dla niego pracy? Wymyśla galerię fotografii, pisze dla niej autorski program i w krótkim czasie czyni z niej jedno z najważniejszych tego typu miejsc w Polsce.

. - grafika artykułu
Wnętrze Galerii pf w CK Zamek w czasie wystawy "Fotografia subiektywna 1948-1956. Wkład niemiecki", jednej z pierwszych ekspozycji w tej przestrzeni, fot. cyryl.poznan.pl

Instruktorem był Janusz Nowacki, pracownik sekcji wystawienniczej CK Zamek, twórca Galerii pf. Był rok 1993, kiedy ówczesna dyrektor Zamku (wtedy jeszcze Pałacu Kultury) najpierw chciała Nowackiego zwolnić, a potem zatwierdziła jego wniosek o założenie galerii i przydzieliła jej lokum - hol na drugim piętrze.

Tam odbyło się pierwszych dziesięć wystaw. Kolejny dyrektor był bardziej przychylny galerii i zaoferował Nowackiemu ostatnie pomieszczenie w amfiladzie Galerii Sztuki Współczesnej Profil. Choć z tą przychylnością to może trochę przesada - galeria miała powierzchnię 58 m kw., czyli mieszkania M4, przeznaczonego według peerelowskich normatywów dla czterech osób.

Na tych kilkudziesięciu metrach w kolejnych 10 latach Janusz Nowacki zorganizował 135 wystaw, które obejrzały tysiące gości. Wiele z nich było ważnymi wydarzeniami w kulturze Poznania. Wszystkie zaś były wyjątkowe, ponieważ prezentacje fotografii jako jedynych obiektów kreujących przestrzeń ekspozycyjną nie były wtedy w Polsce powszechne. Fotografia dopiero zaczynała wchodzić w obszar sztuki jako subdyscyplina samodzielna. Nowacki był jednym z pionierów.

Był też bardzo dobrym fotografem. Początkowo fotografował koncertujących jazzmanów, potem przerzucił się na pejzaże. Czuł fotografię i wiedział, jak ją eksponować. Dla Galerii wymyślił prostą nazwę - pf. Pod lierą "p" Nowacki ukrył profil, poznanie i promocję. Nazwa, krótka jak oddech, jak spust migawki, szybko stała się w Poznaniu, a potem również w całym kraju, rozpoznawalną marką i znakiem jakości.

Nowacki działał szeroko. Prócz znakomitych wystaw organizował w Galerii spotkania z ważnymi postaciami, dyskusje, prelekcje i pokazy, które miały popularyzować fotografię jako zjawisko artystyczne, ale także integrować środowisko i być miejscem konfrontacji różnych postaw twórczych. Podobno miał rękę, a właściwie oko, do wyławiania fotograficznych talentów. To on odkrył Mariusza Stachowiaka, świetnego dokumentalistę i twórcę wspaniałego fotoreportażu z wystawianego w Teatrze Nowym w Poznaniu "Króla Leara", ostatniej roli Tadeusza Łomnickiego.

W pierwszym roku działalności Galerii zorganizował wystawę fotografii Mariusza Foreckiego, wtedy przebijającego się do czołówki polskich dokumentalistów, a dzisiaj jednego z najlepszych twórców fotografii dokumentalnej i społecznej w kraju, pomysłodawcy i współtwórcy poznańskiego miejsca dla fotografii Pix.House.

W pf Nowackiemu udało się pokazać wystawy znanych, cenionych i sławnych współczesnych twórców, polskich i światowych - Augusta Sandera, Richarda Avedona, Edwarda Hartwiga. W Galerii pf odbyły się prezentacje dzieł klasyków fotografii światowej - Foxa Talbota, Cecila Beatona czy twórcy koncepcji decydującego momentu Henriego Cartier-Bressona. Nowacki bardzo dbał o promocję poznańskiego środowiska fotograficznego, dawnego i współczesnego, prezentował Maksymiliana Myszkowskiego, Bolesława Gardulskiego, Romana S. Ulatowskiego i Macieja Kuszelę.

"Są miejsca, które przypominają nasze sny" - napisał we wstępie do katalogu jednej z wystaw w Galerii pf jej recenzent. Dla tych, dla których Galeria była przepięknymi drzwiami do świata magii, jaką jest obraz utrwalony na fotograficznej kliszy, i dla tych, którzy nigdy w Galerii pf nie byli, Cyryl przygotował fascynującą podróż, w czasie której można podejrzeć fragmenty prezentowanych tam wystaw, przeglądając katalogi, plakaty i zdjęcia. Galeria pf trwa, nadal działa w CK Zamek i prezentuje interesujące wystawy. Janusz Nowacki wciąż Galerią żyje, porządkując jej 12-letnie archiwum.

Danuta Książkiewicz-Bartkowiak

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2026