Projekt "Feeling the Void" czerpie z rozumienia pustki obecnego w myśli Dalekiego Wschodu - pustka (śūnyatā) jest określana warunkiem istnienia i zmienności świata; formą, która oznacza brak trwałej, niezależnej istoty rzeczy i zwraca uwagę na to, że to, co niewidoczne, jest równie ważne jak to, co widoczne.
"Feeling the void" jest artystycznym, interdyscyplinarnym dialogiem trzech artystów związanych z poznańskim środowiskiem artystyczno-akademickim: Jana Berdyszaka, Dominika Lejmana i Konrada Juścińskiego. Nieoczywiste zestawienia wybranych prac generują nowe pole interpretacyjne zarówno w kontekście przewodniego motywu ekspozycji, jak i znaczeń istniejących w obliczu konkretnych dzieł. Można powiedzieć, że uczestniczymy w procesie multiplikacji pustki, która ulega swoistemu rozproszeniu.
Przestrzeń rzeczywista
Każde z prezentowanych dzieł w mniej lub bardziej dosłowny sposób wychodzi z przestrzeni obrazu. Berdyszak eksperymentował z przestrzenią właściwie od początku swojej twórczości. W latach 60. XX wieku malował obrazy powstałe na bazie dwóch zestawionych pionowo kół, które były zapowiedzią późniejszych eksperymentów z budowaniem obrazowej iluzji. Pod koniec lat 60. artysta prezentuje malarsko-przestrzenne kompozycje, mianowicie obrazy, z których wycina fragmenty płaszczyzny. Marta Smolińska, w tekście towarzyszącym wystawie, owe puste otwory znajdujące się wewnątrz obrazu określa za artystą mianem "pułapek" na przestrzeń.
Wiemy, że Berdyszaka od zawsze fascynował temat pustki. W wywiadzie z Elżbietą Dzikowską mówił: "Pustka zawsze intryguje. Wszyscy chętnie zaglądają w różne dziury, w miejsca, o których wiedzą, że nic w nich nie ma. I tak dotknęliśmy problemu nieobecności. Może ona być określonym stanem pustki, która może być przypadkowa albo spowodowana przez nas, a także przez jakąś sytuację bądź wydarzenie. Ja posługuję się właśnie nieobecnością jak komplementarnym negatywem". W ramach wystawy zaprezentowano dwie "pułapki na przestrzeń" Berdyszaka, mianowicie "Obustronne milczenie" i "Koła podwójne XX". To prace wielkoformatowe, abstrakcyjne, zbudowane na osi wyraźnej symetrii pionowej i uproszczonych, zaokrąglonych geometrycznych form utrzymanych w intensywnych kolorach. Występujące w ramach obrazów przestrzenie eksponują biel ściany, zwodzą nas, uwidaczniają napięcie pomiędzy wypełnieniem a pustką.
Marność nad marnościami
Zupełnie inaczej temat pustki podejmuje w swojej twórczości Dominik Lejman. Podczas gdy Berdyszak czerpie z filozofii dalekowschodniej, Lejman sięga raczej do baroku i klasycznych motywów wanitatywnych. "Difficult to juggle with skulls" to połączenie warstwy malarskiej i kinematograficznej, często określane mianem videofresku. Czarne, monochromatyczne płótno pełni w tym przypadku rolę ekranu, na który rzutowana jest projekcja wideo, ukazująca performance żonglera ulicznego. Postać mężczyzny wyłania się z mroku obrazowej materii i żongluje czaszkami. Performer znajduje się w półcieniu, a białe, sztuczne światło podkreśla wykonywany gest. Wraz z wysokością podrzutu rośnie intensywność oświetlenia - czaszka staje się tym bardziej widoczna, im wyżej zostaje wyrzucona.
Performans jest przewrotnym nawiązaniem do motywu vanitas, który był obiektem fascynacji przede wszystkim w dobie baroku. Czaszki, gnijące owoce, zwiędłe kwiaty oraz zgaszone świece były obowiązkowymi elementami przedstawień martwych natur, zwłaszcza w malarstwie holenderskim. Symbole vanitas miały wskazywać z jednej strony na przemijalność życia i dóbr ziemskich, z drugiej zaś zachęcać do bycia tu i teraz (carpe diem). Lejman poszerza pole malarskie, a czaszkę z pola biernego przenosi do aktywnego, wprowadzając tym samym pełen niepokoju stan zawieszenia.
Artysta świadomie gra z kontekstem - dzieje się tak również w przypadku znajdującej się nieopodal pracy, mianowicie "Melancholia starts when everybody leaves". Lejman nawiązuje do "Melancholii" Jacka Malczewskiego z 1894 roku i skupia się na przedstawieniu ściany, którą widać na obrazie malarza. W sposób dosłowny wymazuje całą symbolikę obrazu, która stała się źródłem tak wielu interpretacji badaczy i badaczek. Z horror vacui przechodzi do kilku pojedynczych pasów kolorystycznych, które na pierwszy rzut oka nie przywodzą na myśl malarskiej palety Malczewskiego.
Tragopogon pratensis
W odróżnieniu od wcześniej analizowanych dzieł, w pracach Konrada Juścińskiego zarysowuje się intencja uchwycenia esencji pustki, zarówno w wymiarze materialnym, jak i symbolicznym. W jednym z wideo-zapisów performansów z cyklu "Sekwencje błędów", artysta usiłuje złapać duży, czarny worek foliowy, który wypełniono w środku powietrzem. Ta próba uchwycenia powraca w "Spokojnym wędrowcu", podwieszonej pod płaszczyzną sufitu efemerycznej sylwetce wykonanej z nasion kozibroda łąkowego. Forma przedstawia odlew przodu sylwetki, która z tyłu pozostaje otwarta, przywodząc na myśl specyficzny kostium czy nawet zbroję. Juściński najpierw zbiera kuliste owocostany, a następnie łączy je ze sobą, misternie budując puste, niemal transparentne "ciało", które, choć namacalne, pozostaje nieuchwytne. Interesujący jest też sposób prezentacji pracy - tak podwieszona i dostępna dla widza porusza się pod wpływem jego nawet najmniejszego ruchu. Niektóre fragmenty "Spokojnego wędrowca" wydają się poszarpane lub cieńsze niż reszta - to wynik powolnego rozpadu obiektu, wysoce wrażliwego na oddziaływanie czynników zewnętrznych.
Omówione przez mnie prace to zaledwie część kolekcji prezentowanej w ramach "Feeling the Void". Poszczególne dzieła funkcjonują jako starannie dobrane segmenty większej struktury sytuującej się na pograniczu tego, co widoczne i niewidoczne, istniejące i nieistniejące. Wystawa zaprasza do skoku w pustkę, rozumianą jako stan niepewności i zawieszenia znaczeń, otwierającą się na doświadczenie ciszy.
Klaudia Strzyżewska
- Wystawa "Feeling the Void": Jan Berdyszak, Konrad Juściński, Dominik Lejman
- kuratorzy: Krzysztofa Kornacka, Michał Molski
- Molski Gallery
- czynna do 8.05
© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2026