Kultura Poznań.pl

Film

opublikowano:

Przylgnięcie do zdarzeń

- Zaczęłam robić filmy eksperymentalne, bo nie chciałam kręcić zwykłej rzeczywistości, którą widzę. W taki sposób mogę budować i kreować swoją własną rzeczywistość: tworzyć po swojemu to, o czym chcę powiedzieć - mówi artystka wizualna Rafaela Jasionowicz*, której pokaz filmów eksperymentalnych odbędzie się w środę w Collegium Maius.

fot. archiwum prywatne
Rafaela Jasionowicz fot. archiwum prywatne

Pamiętasz swój pierwszy kontakt z edukacją artystyczną?

Mój tato chciał, żebym poszła do szkoły plastycznej. Teraz - jak patrzę na to z perspektywy czasu - był to bardzo słuszny pomysł. Chyba jednak przez przypadek trafiłam nie na te zajęcia, co trzeba - bo z lepienia z gliny, które bardzo mi się nie podobały. Powiedziałam, że nie chcę iść do liceum plastycznego i wybrałam liceum w "Kolejówce", czyli w Zespole Szkół Komunikacji im Hipolita Cegielskiego w Poznaniu.

Dlaczego zdecydowałaś się jednak potem zdawać na Uniwersytet Artystyczny?

Już w czasie liceum pojawiła się we mnie jednak coraz większa chęć do działań plastycznych. W "Kolejówce" miałam zresztą niewielką wystawę prac z grafiki komputerowej.

Czy poszłaś na studia na UAP z myślą o tym, aby realizować swoją pasję, czy z bardziej pragmatycznym nastawieniem?

Na akademię sztuk pięknych zdecydowanie trzeba jednak iść po to, aby tworzyć i móc rozwijać swoją wrażliwość. W tym tworzeniu chodzi o to, aby o czymś mówić - i być w tym prawdziwym i niezależnym. Nie przeliczać tego na zyski czy zarobki.

I Uniwersytet przyniósł ci satysfakcję?

Tak. Chodziłam na pracownie dodatkowe, na jakie chciałam i które sobie sama wybrałam. Miałam swoje pomysły na siebie.

Zanim realizowałaś eksperymenty filmowe, wykonywałaś zdjęcia, a potem tworzyłaś geometryczne obiekty i instalacje. Z czego się wzięła taka potrzeba?

Wynikało to zapewne z chęci zajęcia jakiejś przestrzeni przez to, co robię - wniknięcia w nią i rozbudowania, a przez to poszerzenia pola mojej sztuki - by stała się ona bardziej namacalna.

Wcześniej zupełnie nie interesowałam się rzeźbą. Praca w ciężkich materiałach (glina, kamień, metal) była dla mnie niekorzystna - przy mojej drobnej "tężyźnie fizycznej" praca w glinie po prostu odpadała, szybko się nią męczyłam. Dlatego zawsze pracuję na materiałach lekkich (karton, papier, tworzywo sztuczne). Przejście do filmu eksperymentalnego było rozwinięciem moich wcześniejszych działań twórczych związanych z fotografią, wielokanałowymi pracami video oraz właśnie obiektami, które z kolei w filmach często przybierają postać makiet.

Dym z herbaty, Zamknięte drzwi nie skrzypią, Listy z wydm... - jak układasz tytuły do swoich filmów?

Przy tworzeniu tytułów prac często korzystam ze słowników, szukając najciekawszych dla mnie rozwiązań i kombinacji. Sięgam po różne słowniki: synonimów, frazeologizmów, wyrazów obcych. Jest w tym coś ze zbieractwa słownikowego. Buduję też niestandardowe zestawienia, łącząc słowa ze sobą tak, by nabierały nowych znaczeń. Często mają one charakter poetycki czy też metaforyczny.Weźmy choćby film o sylwestrze Spacery nasenne. Mówi się o tabletkach nasennych - a zażywa się je po to, aby móc spać. Spacery z kolei w filmie służą temu, by zasnąć w taki dzień jak sylwester. Żeby ten sylwester przetrzymać.

Wykorzystujesz słowniki na co dzień?

Lubię oglądać słowa. Nie tylko typograficznie - czyli to, jak wyglądają, ale i znaczeniowo, jak się dalej rozrastają w swoich znaczeniach. To daje mi jeszcze większe pole do dalszego tworzenia. Inspiruje i "pociąga" za sobą różne, dalsze pomysły.

W swoim pierwszym filmie eksperymentalnym Dzień ogólny budujesz obrazy z niewielkiej liczby pikseli, które sprawiają, że to, co widzimy, staje się dość abstrakcyjne i niezrozumiałe.

Jak sama nazwa wskazuje - w filmie mowa jest o rzeczach ogólnych, które dzieją się codziennie. Są "rozpikselowane", bo w rytmie codzienności ich obraz staje się dla mnie na swój sposób oswojony, rozmyty i uproszczony.

Jak się coś odruchowo, mechanicznie wykonuje, to nie angażuje się już do tego za bardzo zmysłu wzroku?

Chodzi mi o przylgnięcie do pewnych zdarzeń, miejsc i czynności na przykład: "wstaje rano i piję herbatę". Jest to tak oczywiste, że się już nad tym nawet nie zastanawiam. Bardzo ważny w tym filmie jest dźwięk - to on nadaje mu formę, wskazuje na to, co się dzieje.

Jak go zrealizowałaś? Czy wypisałaś sobie listę swoich najbardziej prozaicznych czynności codziennych, a potem je odtwarzałaś po kolei przed kamerą?

To był pierwszy film, z serii moich filmów eksperymentalnych - zrobiony w 2016 roku. Sceny, które do niego trafiły, były rejestrowane, a potem przetworzone. Dużo rzeczy kręcę do prywatnego archiwum, z którego korzystam w razie potrzeby. Tak samo jest zresztą w przypadku mojego zbioru dźwięków. Sama komponuję muzykę do filmów.

Oglądając twoje ostatnie filmy, mam wrażenie, że odnosisz się do malarstwa surrealistycznego.

Surrealizm jest chyba najbardziej widoczny w moim filmie Listy z wydm. Sprawy plastyczne są dla mnie ogólnie bardzo istotne. W Motylach i samolotach też jest wiele poetyckich kadrów, w których widać moje malarskie spojrzenie.

Choćby te tytułowe motyle, które wylatują z okularów?

Tytułowe motyle w swojej lekkości i kruchości kontrastują z ciężkością i masywnością samolotów.

Jest w filmie kadr, gdzie stado motyli dryfuje swobodnie w szkłach okularów, a następnie powoli z nich znika i ulatuje.

W Motylach i samolotach kobiecy głos mówi z wyrzutem: "Ty jak taka starucha siedzisz. Inni już dzieci swoje mają. A ta jeszcze nic. Ani dzieci, ani pracy, ani nic". To słowa skierowane do ciebie?

Ktoś z mojej bliskiej rodziny mówił do mnie te słowa z pretensją, a ja to nagrałam. Chciałam je umieścić w filmie, ale potem wycięłam, gdy stwierdziłam, że nie mam ochoty czegoś takiego słuchać. W końcu pozostawiłam tę wypowiedź. Bez niej ten film straciłby sens i znaczenie, które chciałam mu nadać.

W twoich filmach pojawiają się czasem bloki. Można wyczuć, że masz do nich pewien sentyment.

Bloki, które pojawiają się w moich filmach, pochodzą z Winograd, które bardzo lubię pod względem architektury. W przeszłości toczyły się tam w moim życiu różne miłostki. Zawarłam tam też różne przyjaźnie, które trwają do tej pory. Lubię tam spacerować.

A jak umieszczasz swoją postać w filmach, to jesteś to ty 1:1, czy nie?

To znaczy?

Czy ta postać oddaje ciebie, czy jest raczej fantastyczną wariacją?

Można powiedzieć, że jestem z moimi filmami mocno związana - na tyle, że pojawiam się w nich również jako postać, a nie tylko jako narrator. Mówię w nich o wielu rzeczach, ale są też niedopowiedzenia, które widz może na swój dowolny sposób odczytać.

Opowiadasz też o swoich własnych, prywatnych sprawach?

Widzisz - ja lubię sobie pomarzyć. Takie rozmarzenie zajmuje większą część mojego życia, a rzeczywistość jest jednak inna, bardziej szorstka. To skontrastowanie ma wpływ na to, o czym mówię w filmach. Jest to polifonia rzeczy sprzecznych ze sobą, które często oddziaływają na mój stan umysłu w danej chwili.

Przyznajesz się do tego, że w kinie wolisz oglądać przeważnie dramaty. I nie możesz patrzeć na przemoc - dlaczego?

A po co mam takie filmy oglądać? Nie interesuje mnie przemoc w filmach. Jestem osobą wrażliwą. Kiedyś wydawało mi się, że wrażliwość nie jest zaletą. Teraz uważam, że jest wręcz przeciwnie. Sądzę, że swoją wrażliwość trzeba pielęgnować i otwarcie o niej mówić. Powinna być kojarzona z czymś bardzo pięknym, bo jest nam potrzebna. Dlatego otaczam się ludźmi wrażliwymi - wśród takich czuję się po prostu najlepiej, i taka jest moja recepta na szczęście.

Gdy już trafiłam do akademii, byłam szczęśliwa, bo przebywałam wśród osób podobnie wrażliwych na świat, na formy artystyczne, na piękno, na kompozycję, na słowo, również i na brzydotę - ale zupełnie inaczej postrzeganą.

Rozmawiał Marek S. Bochniarz

*Rafaela Jasionowicz - artystka wizualna. Absolwentka Uniwersytetu Artystycznego w Poznaniu (2013). Ukończyła Edukację Artystyczną w zakresie sztuk plastycznych o specjalności w zakresie działań interaktywnych. Konstruuje wypowiedzi twórcze w różnych mediach - od fotografii i obiektów przestrzennych po wideo. Ostatnie działania twórcze skupia na filmach eksperymentalnych, do których komponuje również muzykę i tworzy ścieżki dźwiękowe.

  • 22.01, g. 19 - pokaz filmów Rafaeli Jasionowicz i spotkanie autorskie
  • Collegium Maius, sala 321 (3. piętro)
  • wstęp wolny

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2020