Komunikaty

pagina

Aktualności

Pominąłeś menu

menu

Między 8 a 25 października Poznań znów stanie się jednym z najważniejszych miejsc na skrzypcowej mapie świata. O zbliżającej się XVII edycji Międzynarodowego Konkursu Skrzypcowego im. Henryka Wieniawskiego opowiada jego laureat i przewodniczący jury Bartłomiej Nizioł.

Kolaż złożony z wielu zdjęć muzyków, większość z nich trzyma w rękach skrzypce. - grafika artykułu
Uczestnicy tegorocznego 17. Międzynarodowego Konkursu Skrzypcowego im. Henryka Wieniawskiego w Poznaniu, fot. materiały organizatorów

Do tegorocznej edycji Konkursu im. H. Wieniawskiego zgłosiło się 250 osób z 36 krajów. To musiało przełożyć się na godziny przesłuchań występów i nagrań, a czy przełoży się na jakość?

W pierwszej rundzie przesłuchaliśmy w sumie ok. 230 nagrań. Druga runda miała odbywać się stacjonarnie. Mieliśmy zorganizowane eliminacje na żywo w różnych ośrodkach na całym świecie, m.in. w Nowym Jorku, Tokio, Tianjinie w Chinach i w Poznaniu. W związku z sytuacją geopolityczną podróżowanie okazało się bardziej skomplikowane i droższe, dlatego zdecydowaliśmy się wykonać ukłon w stronę kandydatów i poprosiliśmy o przesłanie nagrań. Komisja, złożona z trójki zwycięzców konkursu, czyli Agaty Szymczewskiej, Aleny Baevej i mnie, wysłuchała więc w Poznaniu nagranych prezentacji. Zależało nam na tym, by była to jednak sytuacja podobna do koncertu, więc nagrania nie mogły być edytowane. Pojawiło się kilka wątpliwych przypadków i po wykonaniu eksperckiej analizy zmuszeni byliśmy do odrzucenia jednego z nich. Na podstawie przesłuchania 150 recitali zakwalifikowaliśmy 50 kandydatów. Myślę, że poziom jest naprawdę bardzo wysoki. Warto zwrócić uwagę na to, że w Poznaniu zagrają osoby, które są już laureatami bardzo poważnych konkursów skrzypcowych, np. w Brukseli, w Paryżu czy Helsinkach. To podkreśla rangę naszego konkursu.

To ciekawe, bo konkursy to chyba nie jest coś, co artystki i artyści kochają najbardziej... Co sprawia, że mimo wszystko ci już docenieni chcą przyjechać do Poznania?

To było nasze zadanie, żeby stworzyć ten konkurs jak najbardziej atrakcyjnym i konkurencyjnym. Co się liczy? Pula nagród [120 tys. euro - przyp. red.]. Kwestia finansowa jest istotna, ale udało nam się też zorganizować naprawdę długą listę koncertów promocyjnych dla laureatów. To jest bardzo ważne dla młodych artystów, by po zdobyciu nagrody móc ruszyć na tournée, mieć koncerty na całym świecie. Druga rzecz to też, można powiedzieć, ewenement. I tu jestem bardzo wdzięczny jednemu z jurorów, który pomógł nam zorganizować wyjątkową nagrodę - instrument Stradivariusa dla zwycięzcy, na którym ten będzie mógł koncertować przez kolejne dwa lata po konkursie, z możliwością przedłużenia tego kontraktu. To jest magnes dla wielu skrzypków, bo dostać szansę grania na tak wspaniałym instrumencie to naprawdę skomplikowana sprawa.

Młodzi skrzypkowie i skrzypaczki też przyjeżdżają tu i grają na różnej jakości instrumentach. Jak bardzo się to liczy? Wiem, że nie oceniacie Państwo instrumentu, ale... no właśnie? Czego szukacie?

Myślę, że każdy z jurorów ocenia indywidualnie. Ja szukam osobowości, która będzie przekonująca, która będzie miała coś do powiedzenia, która będzie umiała pokazać swoją indywidualność, zachowując jednocześnie stylistyczne ramy. Mówiąc prostym językiem, by ktoś nie grał Bacha czy Mozarta, jak na przykład muzykę współczesną.

W programie tegorocznego konkursu będzie znacznie więcej muzyki polskiej i kompozycji samego Henryka Wieniawskiego. Czy to Pana decyzja?

To była wspólna praca z Agatą Szymczewską (prezes Towarzystwa Muzycznego im. H. Wieniawskiego w Poznaniu) i Karoliny Kaźmierczak (dyr. Konkursu Skrzypcowego im. H. Wieniawskiego). Właściwie można powiedzieć, że nasza trójka pracowała intensywnie już po zakończeniu poprzedniej edycji konkursu, od razu zbieraliśmy pomysły na następną.

Na pierwszym i ostatnim etapie będzie więc Wieniawski...

Na tym szczególnie mi zależało. Miałem okazję śledzić ostatni konkurs jako juror i naprawdę brakowało mi muzyki Wieniawskiego, naszego patrona. W tym roku wszyscy ją zagrają, również w finale. Pomysł, żeby zwycięzca konkursu Wieniawskiego wygrał konkurs koncertem Wieniawskiego, wydaje mi się trafiony.

Skoro mówimy o patronie konkursu i jego muzyce - na ile wymagające są te utwory dla młodych skrzypaczek i skrzypków?

Trudność można ocenić w różnych aspektach. Są utwory może bardziej wymagające, bardziej techniczne, typu "Wariacje na temat własny op. 15", "Polonez A-dur", "Polonez koncertowy D-dur", "Scherzo-Tarantella". Natomiast my stworzyliśmy w programie takie pakiety. Można zagrać dwie małe miniatury, które są troszkę łatwiejsze technicznie, ale bardzo ciekawe i w których jest szansa, by się dobrze zaprezentować. Sporo tych utworów zawiera dużo wątków folklorystycznych, tańców polskich. To duże wyzwanie na przykład dla skrzypków pochodzących z krajów azjatyckich...

...czasem muszą od początku uczyć się tych polskich utworów...

...a jednocześnie runda recitalowa pozwala na pełną dowolność, bo oprócz tego, że trzeba zagrać jeden utwór z listy muzyki polskiej, to drugim są głównie sonaty. Głównym ograniczeniem w tej rundzie są ramy czasowe. Jeżeli ktoś jest sprytny, to będzie potrafił ułożyć taki program, w którym przemyci i polską muzykę, i zagra utwór, w którym czuje się naprawdę najlepiej. Myślę, że ten program jest bardzo interesujący, i mam nadzieję, że będzie ciekawy również dla publiczności.

A ta najbardziej walczy o bilety na finałowe koncerty...

Dlatego podkreślam, że runda recitalowa może być bardzo interesująca. To jest 50 minut grania rzeczywiście na najwyższych obrotach, więc zapraszam. Teraz ciekawostka: jeszcze nigdy tak nie było i być może również na innych konkursach też nie, że w rundzie z orkiestrą kameralną (cieszę się, że mamy w Poznaniu Orkiestrę Kameralną PR Amadeus) nie trzeba ograniczać się stylistycznie tylko do Mozarta. Na III etapie zrobiliśmy listę koncertów i postawiliśmy znów na polskie akcenty - kompozycje Góreckiego i Weinberga. To będzie również ciekawa runda, bo z orkiestrą kameralną zawsze grano koncert klasyczny, a przez ostatnie dwie edycje był to właściwie jeden utwór - "Sinfonia Concertante Es-dur", "KV 364", grana z różnymi altowiolistami. To było dla mnie troszkę kontrowersyjne, bo ta współpraca nie zawsze była idealna. A to oznaczało trudności w ocenianiu. Mam nadzieję, że ten nowy pomysł z koncertami na skrzypce z orkiestrą kameralną się sprawdzi.

A potem koncerty Orkiestrą Symfoniczną Filharmonii Poznańskiej...

Tak, w programie czekają nas jeszcze duże koncerty, w których można już zaprezentować się w bardziej standardowym repertuarze. I na finał Wieniawski zakończy nasze święto.

Pan ma doświadczenie i jako laureat, i juror, i słuchacz. Obserwuje Pan ten konkurs od lat. Jak on się zmienia i jak się zmieniają jego uczestnicy?

Konkurs się zmienia, tak jak zmienia się świat. Natomiast my gramy jednak na instrumencie, który diametralnie się nie zmienia. Zmieniają się struny, ale same skrzypce nie zmieniły się za bardzo od 300 lat. Myślę, że można zauważyć, tak jak zresztą generalnie w kulturze na świecie, globalizację, łatwiejszy dostęp do nagrań. W każdym miejscu na Ziemi można posłuchać najlepszych koncertów. To jest wspaniała rzecz. Proces szkolnictwa też się wyrównuje. W kontekście konkursu Wieniawskiego - były okresy, gdy sporo kandydatów i laureatów pochodziło z Japonii, potem z Korei. Teraz widzę taki skrzypcowy boom w Chinach. Jeżdżę tam regularnie i zainteresowanie jest ogromne. Jest duża motywacja i sporo talentów. A Europa nie zostaje w tyle. Myślę, że będzie sporo kandydatów, którzy poszukują inności, chcą odkryć te dzieła na nowo.

Jest Pan czynnym, koncertującym artystą. Zresztą rozmawiamy tuż przed koncertem...

Mam ich pięć w tym tygodniu.

...czyli da się koncertować tak często. Pytam, bo obserwuję czasami tych młodych ludzi i ten stres. Konkurs Wieniawskiego to piękny, ale wymagający maraton dla mniej doświadczonych skrzypków. Pamiętam siniaki na szyjach...

...albo rany na opuszkach palców.

Czy poza konkursem też tak intensywnie się działa? Wróciłby Pan do tego doświadczenia?

Myślę, że tu ważna jest rola profesorów. Jeżeli porównamy przygotowanie do konkursu do, powiedzmy, olimpiady dla sportowców, to zależy nam na tym, żeby forma szczytowa była właśnie na tę imprezę. Jest mnóstwo ludzi w sporcie, którzy opracowują programy treningowe. I tak też powinno być w konkursach muzycznych. Trzeba być wcześniej dobrze przygotowanym, mieć ograny program, nie uczyć się w ostatniej chwili, nie panikować. Wtedy nie trzeba ćwiczyć tak dużo przed samym występem.

A posiłkując się nomenklaturą sportową, co jest ważniejsze: przygotowanie techniczne, fizyczne, czy "głowa"?

Jedno i drugie. Ważne jest, by znaleźć czas na relaks, nie zaplątać w tym ćwiczeniu. Dlatego tak ważne są ogrania, występy przedkonkursowe.

Konkurs będzie można śledzić na żywo - w Auli UAM, a także na antenach radiowych i telewizyjnych oraz w internecie. Dlaczego warto wsłuchać się w te koncerty?

Jeżeli ktoś może i naprawdę jest zainteresowany, to gorąco zapraszam do wysłuchania muzyki na żywo. Wbrew pozorom dźwięk przekazywany przez mikrofon jest inny niż w sali koncertowej. Apeluję też do ludzi, którzy komentują występy konkursowe w internecie, by nie byli tak pewni swoich argumentów. Bywało tak, że kandydat, który na nagraniu świetnie brzmi, jego dźwięk wydaje się żywy i mocny, nie jest tak odbierany w 20. rzędzie. Poza tym na ekranie nie odbiera się tej aury uczestnika. Wielcy artyści, już wchodząc na scenę, potrafią skupić uwagę. To jest może niewytłumaczalne, ale wydaje mi się, że jest jakaś energia, która przychodzi z artystą i jest natychmiast przekazywana na salę. Robi się idealna cisza. To jest szczególna aura. Chciałbym też podkreślić, że Międzynarodowy Konkurs Skrzypcowy im. Henryka Wieniawskiego to jest naprawdę święto muzyki. To wspaniałe, że Poznań na ten krótki okres, na pół miesiąca, staje się stolicą skrzypków. Przyjeżdżają tu ludzie z całego świata, żeby śledzić konkurs na żywo. Poznań jest miastem skrzypiec - od lat się to odczuwa. To jest tradycja... nawet wsiadając do taksówki, można posłuchać konkursu Wieniawskiego. Mam nadzieję, że między 8 a 25 października skrzypce będą brzmiały w całym Poznaniu.

Rozmawiała Agnieszka Nawrocka

  • XVII Międzynarodowy Konkurs Skrzypcowy im. Henryka Wieniawskiego
  • 8-25.10
  • Aula UAM
  • bilety

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2026

Powiązane wydarzenia

Baner promujący wydarzenie. Nazwa wydarzenia.
Baner promujący wydarzenie. Nazwa wydarzenia.
Aula UAM (Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza), ul. Henryka Wieniawskiego 1