Komunikaty

pagina

Aktualności

Pominąłeś menu

menu

Gest, który zmienił wszystko

3 października 1992 roku, podczas programu Saturday Night Live, Sinéad O'Connor wykonała utwór "War" Boba Marleya, po czym podarła zdjęcie papieża Jana Pawła II ze słowami "Fight the real enemy" (tłum. "Walcz z prawdziwym wrogiem"). Był to gest sprzeciwu wobec milczenia władz Kościoła katolickiego w sprawie pedofilii i przemocy stosowanej wobec dzieci przez księży i zakonnice w Irlandii. Jego przyczyny i konsekwencje stały się punktem wyjścia do spektaklu "Diabeł i dziewczyna" w reżyserii Marcina Libera. Premiera odbędzie się 27 marca w Teatrze Nowym.

. - grafika artykułu
fot. materiały prasowe

W ostatnich latach o Sinéad O'Connor było głośno z kilku powodów: w kontekście ujawnienia skandali pedofilskich w Kościele, kiedy opinia publiczna uznała, że może przyznać O'Connor rację, za sprawą filmu dokumentalnego z 2022 roku, a także przez wspominanie artystki po jej śmierci w 2023 roku. W marcu jej historia i postawa zostanie przeniesiona na deski teatru. - To będzie opowieść o tradycji, o wychowaniu i o tym, jak państwo jest zdeterminowane przez bliską relację z Kościołem - mówi reżyser Marcin Liber.

O'Connor wychowywała się w katolickiej Irlandii. Była kilkakrotnie przenoszona do innych szkół, a także umieszczona w ośrodku prowadzonym przez siostry zakonne, gdzie spotkała się z przemocą. Przez wiele lat mieszkała z agresywną matką, z której pokoju pochodziło podarte na wizji zdjęcie papieża. To właśnie wpływ tej trudnej relacji na gest O'Connor analizują twórcy spektaklu.

Chociaż Sinéad O'Connor nigdy nie żałowała tego, co zrobiła, z pewnością nie przewidziała, jak bardzo ten gest wpłynie na jej muzyczną karierę, zdrowie psychiczne i na jak szeroki ostracyzm ją skaże. - Ten moment był dla niej przełomowy. Tworzymy opowieść o konsekwencjach, jakie ponosi za ten akt, i zastanawiamy się, co ją do niego skłoniło. Czy był to tylko i wyłącznie gest społeczny, czy krył się za nim też indywidualny dramat - zastanawia się Marcin Liber.

W celu lepszego zrozumienia O'Connor na próbach do spektaklu wyświetlono film dokumentalny "Nothing Compares" w reż. Kathryn Ferguson, w którym artystka potwierdza hipotezę, że w jej "życiu prywatnym dużo się wtedy działo". "Odkrywałam pewne rzeczy o tym, co robiła moja matka. Później trafiłam na artykuł o rodzinach, które usiłowały zaskarżyć Kościół o wykorzystywanie seksualne, ale zostały uciszone" - mówiła na ekranie.

Narratorem spektaklu "Diabeł i dziewczyna" został Bruno, reprezentujący dzieci wychowywane w irlandzkich sierocińcach prowadzonych przez Kościół katolicki, za których murami przez kilkadziesiąt lat rozgrywały się tragedie matek i ich dzieci. - Bruno to postać, która wiąże się z miejską legendą. Odnaleziono go zamarzniętego przy budynku sierocińca prowadzonego przez Kościół. Nazywamy go w spektaklu "blue boy". Przypomina nam o tym, co się działo w Irlandii - opowiada Marcin Liber.

Gest Sinéad O'Connor jest pretekstem do opowiedzenia indywidualnego dramatu artystki oraz mrocznej historii wpływu Kościoła katolickiego na społeczeństwo w Irlandii, ale autorzy spektaklu chcą pochylić się również nad postawami innych rewolucjonistek oraz przyjrzeć się relacji Kościoła i państwa w Polsce. - "Diabeł i dziewczyna" to też opowieść o osobach, które są mniej rozpoznawalne, o cichych bohaterkach zmian, które usiłują wprowadzić w naszą obyczajowość i życie społeczne - tłumaczy reżyser. Przywołuje rok 2021, w którym premier Irlandii Micheál Martin przeprosił za to, co pod nadzorem państwa działo się w ośrodkach dla matek i dzieci. - W ten sposób, na zasadzie przepracowania problemu, próbuje on napisać tę historię od nowa. W spektaklu zadajemy pytanie, czy udało się to też zrobić w Polsce - dodaje.

Chociaż spektakl "Diabeł i dziewczyna" nie będzie spektaklem muzycznym, ścieżka dźwiękowa stanie się jego ważną częścią. Poza utworami Sinéad O'Connor ze sceny usłyszymy piosenki, które kształtowały gusty słuchaczy i słuchaczek w latach 80. i 90. - Będziemy cytować świat show-biznesu wokół O'Connor i budować klimat muzyczny, na którym się wychowała i w którym dokonała gestu podarcia zdjęcia - precyzuje Liber.

Dramat, na podstawie którego powstaje spektakl, napisała Małgorzata Sikorska-Miszczuk, która już wielokrotnie pracowała z Marcinem Liberem. Wspólnie debiutowali spektaklem "Śmierć człowieka wiewiórki" w Warszawie, razem przygotowali m.in. "III furie" i "Popiół i diament - zagadka nieśmiertelności" w Teatrze im. Heleny Modrzejewskiej w Legnicy. Za choreografię odpowiada duet Hashimotowiksa, który tworzą Paulina Jaksim i Katarzyna Kulmińska. Pracują one z Marcinem Liberem od czasu spektaklu "Wesele. Poprawiny" w Polskim Teatrze Tańca, który premierę miał w 2017 roku. Jak mówi reżyser, nie wyobraża sobie obecnie spektaklu bez współpracy z nimi.

Lokalnych wątków przy "Diable i dziewczynie" jest więcej. Poza reżyserem i choreografkami można w tym kontekście wspomnieć absolwenta poznańskiego ASP, Mirka Kaczmarka, również stałego współpracownika Libera, który razem z Marią Mordarską przygotowuje scenografię i kostiumy.

Marcin Liber nie pierwszy raz przywołuje postać Sinéad O'Connor na scenie. Utwór "War" i podarcie zdjęcia papieża były również częścią koncertu finałowego 40. Przeglądu Piosenki Aktorskiej "Out of the System, czyli Wielki Brat słucha" w jego reżyserii w 2019 roku. Program wydarzenia składał się z utworów o charakterze wywrotowym, które zapisały się we współczesnej historii muzyki. Wówczas Liber uznał, że gest wokalistki wart jest pogłębienia.

Magda Chomczyk

  • "Diabeł i dziewczyna"
  • reż. Marcin Liber
  • premiera: 27.03, g. 19
  • Teatr Nowy

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2026