Federico Garcia Lorca, andaluzyjski poeta, podzielił natchnienie na trzy formy. Pierwsza to klasyczna muza, druga to łaska dana przez Boga, ale czasami przychodzi ta trzecia - "el duende" (pasja, autentyczność, przypływ emocji - przyp. red.), jak tancerka flamenco mieszająca w swoich ruchach życie i śmierć. Dla wspomnianego Lorki "el duende" było "najdroższym, co życie może zaoferować intelektualiście".
Najważniejsza część filmu dzieje się w Tangerze, w Maroku, przez ponad 40 lat (1912-1956). To specjalna strefa międzynarodowa, wielokulturowe Wolne Miasto. Tam właśnie wybrało się na urlop, na podładowanie twórczych akumulatorów, pewne małżeństwo. Carlo (Stefano Accorsi) to 55-letni profesor filozofii, który od kilku lat męczy się nad swoją drugą książką, a wydawca naciska, by wywiązał się z kontraktu. Jego żona Elisa (Miriam Leone) jest znaną dziennikarką, która tak radykalnie obniżyła loty, że jej redaktor wymógł na niej urlop dla tak zwanej zmiany perspektywy. Wakacje spędzają razem z zaprzyjaźnioną parą, Anną i Paolo, i ich 13-letnią córką Vittorią, która właśnie zaczyna dramatyczny okres burzy hormonów.
Obie pary przechodzą kryzys małżeński, a tymczasem na spacerze w Tangerze spotykają 22-letnią Blu (Beatrice Savignani), studentkę filozofii. Dawno już w kinie "el duende" nie była tak piękna i diaboliczna zarazem. W ręce trzyma ulubioną powieść Carla, "Czerwone i czarne" Stendhala, gdzie symbole życia i śmierci mieszają się jak kolory kostiumów tancerzy flamenco.
Przemysław Toboła
- "O czym sobie nie mówimy"
- reż. Gabriele Muccino
- premiera: 17.07
© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2026