"Swing to podstawa tego wszystkiego, co robię, i zawsze będę do niego wracać. Jednak nie chcę być tym pojęciem skrępowany, ograniczony. (...) To wielka przyjemność być uważanym za wokalistę jazzowego, ale przyjemnością i obowiązkiem jest poszerzanie definicji tego pojęcia" - mówił przed kilkoma laty Kurt Elling w rozmowie przeprowadzonej przez miesięcznik "Jazz Forum". Słowa te zdają się brzmieć jak motto jego najnowszego projektu współtworzonego przez gitarzystę Charliego Huntera.
Wielu recenzentów podkreślało niezwykłość artystycznego gestu wspomnianych twórców. Projekt SuperBlue (pod takim szyldem oficjalnie współpracują) powstał bowiem tuż po tym, jak Elling otrzymał drugą w swej karierze nagrodę Grammy za, powiedzmy, klasycznie jazzowy wokalny album "Secrets are the Best Stories". Tymczasem wspólnie z Hunterem przedstawił album funky z elementami, jak to ktoś określił, hard soulu, do współpracy zapraszając grającego na instrumentach klawiszowych DJ'a Harrisona oraz perkusistę Coreya Fonville'a, członków jazz-funkowej formacji Butcher Brown, dla której jazzowa tradycja jest podobnym źródłem inspiracji, co hip-hop i r&b. Powinniśmy do tego dodać jeszcze i tę uwagę, że Charlie Hunter gra na siedmiostrunowej gitarze hybrydowej, będąc również wielbicielem funkujących brzmień. Jak brzmi całość? Naprawdę porywająco. Ich wspólna dyskografia to dziś dwie duże płyty i trzy epki. Sceptyk powiedziałby, że projekt ten nie powstałby pewnie, gdyby nie pandemia. Realista odpowiedziałby, że być może jego zaistnienie było tylko kwestią czasu, a bezdyskusyjne zdumienie wszystkich słuchaczy budzi fakt, że mający tak świetną atmosferę i tzw. groove materiał na pierwszą płytę powstawał w warunkach korespondencyjnych.
Kurt Elling, kilkanaście razy wybierany na najlepszego jazzowego wokalistę świata, zdaniem prestiżowych magazynów "Down Beat" i "Jazz Times", wielokrotnie nominowany do Grammy, laureat wielu innych nagród, przybywa do Poznania ze swym nowym muzycznym pomysłem - i już samo to zasługuje na wielką uwagę. Zwłaszcza że przecież mogło się zdarzyć tak, że wcale by nie śpiewał. We wspomnianym wywiadzie dla "Jazz Forum" mówił: "Nie miałem zamiaru robić kariery w muzyce. Studiowałem w Chicago filozofię religii. Ale od pewnego momentu zacząłem bywać w klubach jazzowych (...). Przestałem czytać Kanta, Heideggera, Hegla, Schleiermachera. Zacząłem słuchać Birda, Monka, Trane'a [Charlie Parker, Thelonious Monk, John Coltrane - przyp. red.] i Dextera Gordona. Oni stali się moimi bohaterami z wyboru".
Tomasz Janas
- Kurt Elling & Charlie Hunter
- 13.04, g. 19
- Aula UAM
- bilety
© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2026