Komunikaty

pagina

Aktualności

Pominąłeś menu

menu

Bo białe jest białe, a czarne jest czarne

"K.", czyli najnowszy spektakl Teatru u Przyjaciół, to ważny głos w dyskusji nad kondycją człowieka we współczesnym świecie. 

. - grafika artykułu
Fot. materiały prasowe

Inspiracją do powstania spektaklu był "Proces" Franza Kafki. To historia urzędnika bankowego, który pewnej nocy zostaje aresztowany. Bohatera czeka proces, choć nie zna powodu swojego zatrzymania. I oczywiście chce sobie zorganizować obronę, jednak jego działania są bezskuteczne.

Kafka rozprawia o niestabilnym stanie duchowym człowieka z początku XX wieku. Ale nie konkretyzując w swojej powieści ani czasu, ani miejsca akcji, pozwala na uniwersalne odczytanie dzieła, co uczynił m.in. Tomasz Zajcher. Reżyser, wykorzystując siłę paraboli, wyjaśnia, że miejsce tytułowego K. może zająć każdy z nas. Bo prześladowcą bohatera, którego los symbolizuje ograniczenia oraz absurdalność życia, nie jest konkretny człowiek, tylko biurokratyczna machina. Instytucja, którą on sam powołał, a która obróciła się przeciwko niemu.

Świat bliski Kafce jest koszmarem. To rzeczywistość, gdzie "wina sama przyciąga sąd", a od wyroku (losu) nie ma odwołania. Jest wroga i obca człowiekowi. I nie jest to rzeczywistość ludzi, którym przyszło żyć tylko w czasie wojny - jak autorowi powieści, ale też współczesnego człowieka.

"K." -  podobnie jak powieść słynnego prażanina, nie respektuje zasad realistycznej poetyki. Rzeczywistość w nim funkcjonuje na zasadzie połączenia elementów świata realnego z wizjami sennymi i prawami, które rządzą wyobraźnią. Fabuła ignoruje logikę oraz wszelkie związki przyczynowo-skutkowe, w związku z czym widzowie muszą się przygotować na serie pesymistycznych slajdów. Diagnoza Kafki jest jednoznaczna, czego Tomasz Zajcher dowiódł jeszcze przed rozpoczęciem właściwej części spektaklu. Parokrotne sprawdzanie biletu-wezwania w sprawie K. nikogo szczególnie nie zdziwiło. Widzowie wchodząc na strych, bo tam właśnie - podobnie jak w powieści, znajdowała się sala sądowa - musieli okazać je strażnikom.

Reżyser namalował na scenie portret człowieka (kafkowski everyman), który z dnia na dzień jest coraz bardziej zagubiony w labiryncie świata, bo żadna z obieranych przez niego dróg nie jest tą właściwą, nie pozwala mu na ucieczkę od absurdu i nie daje poczucia bezpieczeństwa. Świat ten nie jest kolorowy, więc twórcy postawili na klasykę i swoich bohaterów ubrali w urzędowe mundurki. Efekt dopełniła czarno-biała scenografia - cofnęliśmy się za jej sprawą w czasy współczesne Kafce, oraz muzyka, za którą odpowiedzialni są Bartek Krawczuk i Mateusz Jankowiak. Zaproponowali widzom nieco psychodeliczne dźwięki oraz żydowskie przyśpiewki, odzwierciedlające nie tylko nastrój opowieści, ale też nawiązujące do pochodzenia twórcy "Procesu".

Monika Nawrocka-Leśnik

  • "K." Teatru u Przyjaciół
  • reż. Tomasz Zajcher
  • 26.09