"Zaszantażowano nas... Komendant milicji w Zamościu powiedział, że jeśli nie zagramy, nie dostaniemy przepustki do domu. Bał się, że ma niewystarczające siły na opanowanie protestów, jakie mogły się pojawić na wiadomość o odwołanym koncercie" - tak opowiadał w jednym z wywiadów Marek Piekarczyk o koncercie, jaki zespół TSA dał w dniu... 13 grudnia 1981. Tak, TSA było pewnie jedynym zespołem, który zagrał w dniu ogłoszenia stanu wojennego (kiedy m.in. zakazano wszelkiej działalności kulturalnej) i to w dodatku na żądanie władz poparte szantażem. Muzycy wystąpili ponoć w swych codziennych, "cywilnych" ubraniach, bez ówczesnego charakterystycznego scenicznego image'u, a koncertu pilnowały tłumy umundurowanych milicjantów.
Atmosfera ciężka od heavy metalu. Zagra TSA
Zobacz również
Do krwi pierwszej i ostatniej
Filmowy Poznań?
BLISKO Z WERSAMI. Satysfakcja ze zrywania strupów