Przez całe niekonwencjonalne widowisko jesteśmy świadkami analizy i interpretacji kolejnych wskazówek, którymi są następujące po sobie utwory. Spektakl tworzy kolektywną całość, zbudowaną z pojedynczych utworów, które stanowią spójną koncepcję, bez większych przerw czy przerywników. Kompletna historia wykonań rozmaitych kompozycji odsłania przed publicznością wizję artysty popadającego w skrajne stany emocjonalne - od melancholii po złość. Nad całą muzyczną narracją czuwa Michał Janocha, towarzysząc multiinstrumentaliście w niemalże wszystkich utworach. Live electronics nie dominuje jednak nad całym widowiskiem, lecz subtelnie dialoguje z tym, co ogrywa na scenie Bartek Miler. Artyści tworzą jeden organizm, współpracujący ze sobą jak w muzyce kameralnej.
Pierwsza kompozycja, której autorem jest Michał Janocha wydaje się być dosyć monotonna. Brzmienia elektroniczne wcześniej nagranej i przetworzonej gry Barka Milera na perkusji nakładają się z solo wykonywanym przez perkusistę. Elementy kulminacyjne doprowadzają jednak do niebywałej energii, zarówno po stronie artysty, będącego w centrum spektaklu, jak i elektroniki wypełniającej całą salę. Napięcia towarzyszące kompozycji pojawiają się jeszcze kilkakrotnie, by dać upust kreacji scenicznej perkusisty. Zaskoczeniem staje się z pewnością zamiana ról - w pewnym momencie muzyk staje się aktorem. Siada skrzyżnie, wysypuje karteczki i szuka wśród nich odpowiedzi. Potem zaczyna grać i dialogować z wtórującą mu elektroniką. Następnie, ni stąd ni zowąd, pojawia się klarnet basowy, który staje się elementem spajającym całe widowisko.
Gdy przechodzimy już do właściwej kompozycji (Bruce'a Hamiltona Interzones) gra Milera na wibrafonie wydaje się być tak intensywna i emocjonująca, że trudno uwierzyć, że trwa kilkanaście minut. Podobnie rzecz ma się z kompozycją Shin-Ichiro Ikebe A Snare Growls and He Files na werbel solo. Z każdym intensywnym ruchem publiczność wstrzymuje oddech i zastanawia się czy pałki perkusyjne w rękach muzyka przypadkiem nie pękną. Zastosowanie w utworze pierwotnej funkcji perkusji słyszymy w ostatniej kompozycji La Corps a Corps Georges'a Aperghisa. Granie przez Milera na zarbie jest jednak interesujące do pewnego momentu, po pewnym czasie staje się dość monotonne.
Ta pełna rozmaitych emocji opowieść nie tylko o muzyku - perkusiście, lecz także, a może przede wszystkim o życiu, zinterpretowana została na wielu obszarach zarówno muzycznych, gdzie tło wypełniała muzyka elektroniczna, jak i teatralnych poprzez bardziej lub mniej udane elementy gry aktorskiej wplecione do performensu. Przez ich natłok jednak trudno docenić, czy ta "instrukcja obsługi muzyki współczesnej" jest słuszna i dobra, a przede wszystkim przystępna i zrozumiała dla wszystkich.
Katarzyna Nowicka
- 48. Międzynarodowy Festiwal Muzyki Współczesnej Poznańska Wiosna Muzyczna: performens Bartka Milera
- CK Zamek, Sala Wielka
- 1.04
© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2019