Tytuł wystawy Soni Rammer w Galerii Miejskiej Arsenał, "W moim brzuchu mieszka zwierzę", przesuwa tę granicę jeszcze dalej. Praktyka artystyczna Rammer polega bowiem na konsekwentnym uruchamianiu sytuacji granicznych, które podważają antropocentryczny porządek rzeczywistości. Jej ciało staje się narzędziem umożliwiającym paradoksalne "wejścia w cudzą skórę" i przyjmowanie form hybrydycznych. Naczelną strategią jest dla artystki podróż, która pozwala na rozszczelnienie własnej perspektywy. Rammer świadomie pozbawia się rutyny i wchodzi w nieznane środowisko, konfrontując się zarówno z koniecznością przystosowania się do nowych warunków, jak i z własną niewiedzą. Za sprawą prac prezentowanych w GaMA przenosimy się do Nepalu, Grenlandii, Chile i na Dolny Śląsk.
(Nie)szczelności
Rammer często pracuje w ramach rezydencji. Każda podróż to manipulowanie granicą międzygatunkową, próba ujawnienia jej niestabilności. W kwietniu 2022 roku artystka przebywała na rezydencji Arctic Culture Lab w Oqaatsut na Grenlandii. Oqaatsut to mała osada, w której mieszkają głównie myśliwi z rodzinami (około dwudziestu osób). Ten rozległy, pokryty śniegiem krajobraz arktyczny możemy oglądać w ramach wielkoformatowej projekcji wideo "O kobiecie, która myślała, że jest psem". W tle słychać nagrania ujadających i szczekających psów, ale obraz za sprawą subtelnie przenikających się odcieni bieli, szarości i błękitu działa wręcz uspokajająco. Zacierają się granice między niebem, wodą i lodem, a rozproszone światło nadaje przedstawieniu miękkości i malarskości. Ogrom i surowość polarnego krajobrazu zachwycają, a uwagę zwracają znajdujące się na pierwszym planie skrzynie i leżące nieruchomo zwierzę. Po chwili zauważamy swobodnie przemierzającą krajobraz postać, transgatunkową hybrydę psa-człowieka. Jej obecność jest spokojna i pozbawiona wyraźnego celu, dzięki czemu staje się częścią obserwowanego krajobrazu i sprawia wrażenie, jakby do niego przynależała.
Nietrudno dostrzec tu wątek antropocentryczny - Rammer przekracza pewną granicę i umieszcza własne ciało po stronie tego, co zwykle uznajemy za Inne. Odwraca zatem "tradycyjną" relację człowieka i zwierzęcia, ujawniając tym samym paradoksalne ograniczenia antropocentrycznej perspektywy. Człowiek nie może bowiem całkowicie uwolnić się od własnego postrzegania świata.
Trzeci krajobraz
Atakama to pustynia mglista w Ameryce Południowej, która należy do najsuchszych obszarów na świecie. Jest bogatym źródłem miedzi, litu i innych minerałów, historycznie była też obszarem intensywnej eksploracji saletry. Powstałe wówczas osady i miasta górnicze opustoszały, kiedy wydobycie surowca przestało być opłacalne. Pozostały zaledwie przestrzenie zawieszone między naturą a działalnością człowieka, miasta-widma.
W ramach rezydencji artystycznej w SACO w Chile Rammer odwiedza wspomniane miasta, rozpatrując je w kontekście koncepcji "trzeciego krajobrazu" Gillesa Clémenta. "Trzecim krajobrazem" stają się tereny opuszczone, będące konsekwencją zaprzestania działalności człowieka i ewoluujące w stronę krajobrazu wtórnego, zasiedlanego przez inne gatunki. Artystka zwraca uwagę, że Atakama jest naznaczona kolejnymi falami ludzkiej eksploatacji - degradacja ekosystemu wskutek wydobycia saletry nie stała się przyczynkiem do zmiany, wręcz przeciwnie. Dziś miejsce saletry zajmuje lit, który wykorzystywany jest m.in. do produkcji baterii samochodów elektrycznych. Rammer uwypukla jeden z wielu paradoksów współczesnego rynku: samochód elektryczny jest przedstawiany jako rozwiązanie ekologiczne, ale jego produkcja wymaga surowców, których wydobycie przyczynia się do degradacji ekosystemów.
Główną bohaterką projektu "TO" jest jaszczurza hybryda inspirowana zagrożoną wyginięciem jaszczurką Fabiana, żyjącą na terenach Atakamy. Artystka wciela się w endemit i wędruje po postindustrialnych terenach opuszczając pierwotne siedlisko. Tu pojawia się kolejna odsłona "trzeciego krajobrazu", mianowicie rezerwat oznaczający przestrzeń wyłączoną spod intensywnej działalności człowieka. Projekt opowiada nie tylko o opresji wobec flory i fauny, ale również wobec mniejszości i grup rdzennych, m.in. o kolonizacji Mapuczów w Chile. "Jak bardzo my - ludzie - stajemy się "jaszczurkami Fabiana" zbłąkanymi w poszukiwaniu ekosystemów bardziej korzystnych do życia, ponieważ nasze dotychczasowe uległy degradacji?" - pyta Rammer.
Można powiedzieć, że kolejnym, tymczasowym "siedliskiem" staje się przestrzeń GaMA. Rozrzucone po podłodze cegły układają się w struktury przypominające ruiny, pozostają w stanie ciągłego rozpadu i przemieszczenia. Na różnych wysokościach ścian umieszczono lightboxy, na których możemy oglądać fotograficzną dokumentację projektu. To przede wszystkim ujęcia pokazujące jaszczurzą hybrydę przemierzającą zniszczone krajobrazy. Rammer angażuje ciało widza, zmuszając go do przyjęcia innej perspektywy: nie tylko poruszania się w ramach ceglanych struktur, ale także pochylenia się czy przykucnięcia w celu obejrzenia dokumentacji projektu.
Trzewia
Najnowsza praca Rammer, "Serce szczurzycy", zamyka wystawę nie tylko w sensie przestrzennym, ale przede wszystkim znaczeniowym. W wydzielonej, zaciemnionej przestrzeni znajdują się trzy ekrany prezentujące nagrania. Uwaga widza zostaje skupiona na dwóch z nich - ukazują one podziemne, skaliste wnętrza: ciemne korytarze, szczeliny i tunele opuszczonych sztolni na Dolnym Śląsku. Trzeci, zdecydowanie mniejszy, nieco "ukryty" ekran pokazuje bliżej nieokreślone fragmenty materii, w niektórych z nich można rozpoznać sierść. W przypadku wcześniejszych prac widz był najpierw biernym obserwatorem, a potem zostawał stopniowo włączany w sytuację wystawy. Teraz zostaje pochłonięty przez podziemny świat. Dzieje się tak także za sprawą zapachu: po wkroczeniu do przestrzeni otacza nas bliżej niezidentyfikowany, duszny zapach, który przypomina mieszankę wilgoci, ziemi i kamienia. Ciemną przestrzeń dopełnia także warstwa dźwiękowa. Z nagrań dobiegają odgłosy płynącej i kapiącej wody, przerywane przez głośne szumy.
Dopiero po oswojeniu się ze wszystkimi bodźcami możemy przekierować uwagę na to, co dzieje się w tunelach. A pojawia się w nich artystka w roli tytułowej szczurzycy. Podobnie jak w przypadku pierwszej omawianej przeze mnie pracy, tak i tutaj porusza się w przestrzeni swobodnie, nie naruszając jej porządku. To my znajdujemy się na cudzym terenie. Szczur jest zwierzęciem funkcjonującym na granicy: z jednej strony jest blisko człowieka, bo korzysta z przestrzeni przez niego wytworzonych, a z drugiej jest marginalizowany i postrzegany jako istota niepożądana. Artystka próbuje odwrócić hierarchię i stawia człowieka w roli intruza, który nagle pojawił się na szczurzym terytorium. Podziemna przestrzeń sztolni, ciemne korytarze i wilgotne ściany mogą też kojarzyć się z ukrytym, pulsującym wnętrzem organizmu. Można odnieść wrażenie, że przebywając w przestrzeni instalacji, znajdujemy się wewnątrz ciała, w samym środku tytułowego serca szczurzycy.
Rammer konsekwentnie podważa uprzywilejowaną pozycję ludzkiego podmiotu, ale jednocześnie nie proponuje utopijnej wizji przekroczenia granicy międzygatunkowej. Konstruowane i odgrywane przez nią hybrydy pozostają nade wszystko figurami nieprzynależności, które są zawieszone nie tylko pomiędzy gatunkami i środowiskami, ale także sposobami zamieszkiwania świata. Artystka zamiast zacierania granicy między człowiekiem a zwierzęciem, zwraca uwagę na jej polityczny i kulturowy charakter. Pyta: kto ma prawo zajmować określoną przestrzeń i z jakiej pozycji może patrzeć?
Klaudia Strzyżewska
- Sonia Rammer, "W moim brzuchu mieszka zwierzę"
- kurator: Przemysław Jędrowski
- Galeria Miejska Arsenał
- czynna do 25.10
© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2026