Komunikaty

pagina

Aktualności

Pominąłeś menu

menu

Z pasją, z życzliwością

Koncert z okazji 70. urodzin Agnieszki Duczmal zgromadził sympatyków uznanej Maestry i Amadeusa. W bardzo zróżnicowanym, zorientowanym biograficznie programie znalazły się m.in.: Koncert f-moll Chopina, Kesukaan I Schaeffera i kwartet Z mojego życia Smetany.

. - grafika artykułu
Fot. Tomasz Nowak

Atmosfera wyjątkowego wieczoru z Jubilatką przypominała rodzinne spotkanie, podczas którego każdy jest mile widzianym gościem, traktowanym z poufałością, życzliwie. I nawet niesforny członek rodziny, z sympatią włączony w ten serdeczny krąg, mógł sobie pozwolić na wiele.

Aktor-wirtuoz

Ivo Pogorelich jest jednym z tych muzyków, których nie wystarczy słuchać - których koniecznie trzeba też oglądać. Występ pianisty był rodzajem widowiska, dokładnie przemyślanego performance'u. Miał pewną dramaturgię, stanowił układ zdarzeń jak ciąg teatralnych scen: możliwych do uporządkowania w ciągach kulminacji i wycofań, składających się na całość aktu.

U Pogorelicha wiele dzieje się na zewnątrz. Troska o artystyczną kreację obejmuje sceniczną prezencję, w której elementami znaczącymi są nawet sposób pojawienia się na estradzie (podczas niedzielnego koncertu niespodziewanie, w wyniku zaproponowanej przez siebie nagłej zmiany programu) i reakcja na aplauz (Pogorelich nie zdecydował się nawet na powtórne ukłony).

Taka widowiskowość tworzy rodzaj napięcia pomiędzy sugerowaną przez artystę prywatnością wykonania, głębią osobistego odczucia dzieła (zastrzegł nawet, aby nie fotografować go podczas gry), a znaczeniem dramatycznych gestów - tak wyrazistych, by zwracały uwagę.

Trudno nie zauważyć, że Pogorelich świetnie panuje nad wrażeniem, które robi na publiczności. Swoista teatralność Koncertu f-moll Chopina, który w wykonaniu wirtuoza nabrał scenicznego rozmachu, jest z pewnością wyrazem charyzmy pianisty i jego wyjątkowej umiejętności zawłaszczania słuchaczy. Od gry i od prezentacji trudno było się oderwać. Od czego trudniej?

Starając się wybrać z występu Pogorelicha to tylko, co było muzyką (trudno powiedzieć, czy to w ogóle możliwe), stawało się wobec pewnego problemu. Pianista zaproponował bowiem interpretację odległą od wszystkiego, co melomanom kojarzy się z Chopinem. Ci, którzy mieli w pamięci wykonanie Koncertu f-moll przez pianistę-czarodzieja - Charlesa Richarda-Hamelina, pełne łagodnej płynności, lekkości, poruszającej naturalności, mogli być oszołomieni.

Grę Pogorelicha charakteryzuje bowiem pewna dobitność, tendencja do dramatycznego sostenuto, akcentowania tego, co ostre, bolesne i nieoszlifowane. Frazy nie tylko pierwszej i trzeciej, ale również, tak lirycznej, drugiej części Koncertu brzmiały często wyraziście, z mocą i nasyconym emocjami patosem, którego nie powstydziłby się wykonawca Brahmsa. Pogorelich zdawał się odkryć w Koncercie niezauważany przez wielu interpretatorów potencjał mroczności i potęgi spod znaku wielkich romantycznych uniesień.

W momentach, w których Hamelin kończył muzyczne myśli subtelnością z granic wyrażalności, Pogorelich decydował się stawiać kropkę nad i. Kiedy Kanadyjczyk zatracał się w marzeniach, starszy pianista zachowywał surową kontrolę, wstrzymywał kolejne dźwięki, dążąc do wielkiego apogeum. Tym piękniej brzmiały jednak zawahania, ściszenia, które gdzieniegdzie rozświetlały wykonanie nagłą, zdumiewającą w tym wykonawczym pejzażu łagodnością.

W grze Pogorelicha czuło się i wprawę, i... nie tyle nawet konsekwencję - wręcz interpretacyjny, nieco przerażający, upór. Cały występ był, tak jak artysta: wyrazisty, bezkompromisowy, jedyny. Niezwykły.

Barwa orkiestry

Niedzielny koncert zwrócił uwagę na to, jak świetnymi i doświadczonymi muzykami dysponuje Orkiestra Amadeus. Od pierwszych skrzypiec po kontrabas nie słychać ani jednego słabszego ogniwa w zespole, którego barwowa jednorodność i wyrównane brzmienie wielokrotnie zwracały uwagę krytyków. Zgranie i zaangażowanie Orkiestry w szczególny sposób dały się odczuć w Kwartecie Smetany, wykonanym w aranżacji Agnieszki Duczmal. Dialogi między poszczególnymi partiami instrumentów, realizowane bez chwili opóźnienia, z jednakową głębią dźwięku, stwarzały wrażenie, że na scenie gra nie grupa muzyków, ale jeden, wspólnie oddychający, orkiestrowy organizm. Już Allegro vivo appassionato z mocnym, wspólnym akordem i zdecydowanym głosem tematu w altówkach, brzmiącym na tle migotliwych skrzypiec, zapowiedziało muzyczne wrażenia z gatunku tych, w których można się rozsmakować z zamkniętymi oczami. Druga część utworu zaskakiwała lekkością i wdziękiem, w trzeciej, dzięki znakomitym wiolonczelom, dało się odczuć wyraźniejszy, bardziej liryczny romantyzm, a czwarta stanowiła zwieńczenie całości, uzupełniając ją o wyrazisty finał. Kwartet Z mojego życia, prezentowany z pełną koncentracją, dużą swobodą i... prawdziwą radością, był jak urodzinowa niespodzianka. Spora w tym zasługa dyrygentki, która spokojnie i pewnie prowadząc zespół, niemal tańczyła. Jeśli Amadeus wkłada duży wysiłek w swoje wykonania, jest zespołem idealnym - bo trudu i mozołu wcale nie słychać.

Utwór, który poprzedził dzieło Smetany, Kesukaan I Schaeffera, pierwotnie pomyślany jako rozpoczęcie nie tylko drugiej części spotkania, ale i całego wieczoru, miał jeszcze bardziej zabawowy charakter. Po wstępie, nieco chaotycznym, plączącym wszystkie grupy instrumentów w trudny do zrozumienia chaos, nastąpił przyjemny, niemal bluesowy fragment melodyjnego odpoczynku od dźwiękowej plamy. Kontrast między dwoma pomysłami Schaeffera, przekonująco zaprezentowany przez Orkiestrę pod batutą Duczmal, wydał się żartobliwy i doskonale wprowadził słuchaczy w atmosferę beztroskiego świętowania.

O takim urodzinowym nastroju nie mogłoby jednak być mowy, gdyby Amadeus gorzej się rozumiał. Podczas całego koncertu Orkiestra i dyrygentka stanowili jedną drużynę, połączoną nie tylko muzycznym wyzwaniem, ale i więzami odczuwalnej sympatii. Pięknym gestem Duczmal było, po bisach, podziękowanie każdemu muzykowi z osobna.

Agata Szulc-Woźniak

  • Koncert Z mojego życia
  • Ivo Pogorelich - fortepian, Agnieszka Duczmal - dyrygent, Orkiestra Kameralna Polskiego Radia Amadeus
  • Aula UAM
  • 10.01