Komunikaty

pagina

Aktualności

Pominąłeś menu

menu

Wstęp do badań terenowych

Choć wystawa "Paradox City" była już prezentowana we wrześniu w Poznaniu, stanowiąc pokłosie warsztatów pod tym samym hasłem, koordynujący przedsięwzięcie prof. Andrzej Syska z Uniwersytetu Artystycznego postanowił projekt pokazać także w Berlinie.

. - grafika artykułu
Fot. Karolina Sikorska

I dobrze, bo o ile w stolicy Wielkopolski z pewną łatwością przyjmujemy diagnozę na temat jej stanu (architektonicznego, estetycznego, społecznego...), o tyle dystans geograficzny i czasowy pozwala dostrzec w prezentowanych pracach elementy, które odseparowane od miejscowego kontekstu i tym samym skazane na zdecydowanie większą estetyzację w berlińskiej galerii, zdają się wyraźniej komunikować rozpoznane przez artystów zjawiska i historie.

Miasto w budowie, miasto w remoncie

Prace, które możemy zobaczyć aktualnie w berlińskiej UP Gallery, powstawały w trakcie dziesięciodniowych warsztatów pod hasłem "Reactivating Central Poznań". Młodzi artyści, tak z Polski, jak i innych zakątków świata, obserwowali Poznań i toczące się w nim życie. Dla niektórych miasto stwarzało pretekst do okrywania dość uniwersalnych mechanizmów. Na przykład Vena Naskręcka i Mirela Bistran w dwuekranowej projekcji, zatytułowanej Przejście zestawiają ze sobą obrazy otwieranych i zamykanych drzwi w centrum handlowym z obrazami pustostanów i budynków w ruinie. Bohaterka filmu przechodząc na jednym ekranie przez  automatyczne drzwi shopping malla i ukazując się w lukach, dziurach i wyrwach zniszczonych budynków na drugim ekranie - zdaje się opowiadać nam prostą historię o zmianach funkcji miejskiej infrastruktury. Skonfrontowane ze sobą jakże odmiennie wyglądające i działające przestrzenie mogłyby być odczytane także jako krytyka komercjalizacji miasta, które słynie z ilości centrów handlowych, wyrastających niczym grzyby po deszczu niemal w każdej dzielnicy Poznania, często kosztem mniejszych i bardziej tradycyjnych punktów handlowych. Poznań w pracach prezentowanych na wystawie jawi się również jako miasto w remoncie, czego szczególnie intrygującą manifestacją może być praca Murraya Andersona, układająca się w słowa: "not yet". Słowa te możemy odnieść do panującego tu ducha permanentnych remontów, poczucia trwałej niegotowości, co zresztą potwierdzają też częściowo inne projekty. Realizacją w pełni zdającą sprawę z tego stanu jest chociażby praca Tobiasza Jędraka Rondo. W przygotowanym przez artystę opisie czytamy: "Najmłodsi nie pamiętają ronda sprzed remontu. (...) Z właściwą sobie powagą najmłodsi mówią "rondo', mówią "remont', mówią "remont ronda', mówią jeszcze inaczej. (...) Jeśli miałbym coś dodać, to może tylko to, że nieustannie remontowaną przestrzeń ronda postrzegam jako pomnik i że ów pomnik upamiętnia sam siebie".

Ten duch remontów, coraz bardziej naznaczający miejską tkankę i wpisujący się już permanentnie w nasze postrzeganie miasta, nie stanowi jednak jedynego filtra, przez który artyści oglądaliby Poznań. Część z nich estetyzuje miasto, a w przygotowanych przez nich wystudiowanych kadrach możemy dostrzec budynek nowego dworca czy nowy hall Centrum Kultury Zamek - jak w pracy Cities of Poznań Filippo Montalbano czy w wideo Mary Vettise Futuristic Youth, gdzie z wielkim wdziękiem prezentowane są detale miejskiej architektury. Subtelne i dopieszczone kadry wymienionych artystów tworzą nieco pocztówkowy Poznań, oderwany jednak, zdawałoby się, od toczącego się tutaj życia.

Opowiedzieć historie

Ale w tej samej sali berlińskiej galerii zobaczyć możemy także wideo Martyny Rzepeckiej czy Tulli la Rosy, które choć przemieszczają się w prowadzonych przez siebie narracjach po mieście, nacisk kładą nie tyle na architekturę tej przestrzeni, poszukując w niej wyrafinowanych elementów, co skupiają swoją uwagę na ludziach. Tullia la Rosa w Poszukiwaniu Poznania wędruje przez miejskie rynki, podgląda uliczny ruch, obserwuje rozmowy toczone w parku. Idiomem jej działań okazuje się życie codzienne, nie turystyczne wizytówki miasta czy wytworne gmachy, ale spotkania i ludzie, zwyczajne wymiary codziennych doświadczeń. To doświadczenia, zachowania, drobne gesty i zwyczajne sytuacje budują narrację o Poznaniu. Opowieść celowo niespójną, ale upewniającą odbiorcę w przekonaniu, że miasta nie tworzą budynki, parki i place, tylko przebywający tam ludzie. Artystka rejestruje różnorodne sytuacje, wyruszając w teren, nie celebruje infrastruktury, nie szuka niesamowitego i estetycznego, ale stara się dać nam pewien wgląd w życie codzienne. Podobnie postępuje Martyna Rzepecka, autorka wideo Geodesis. W tym przypadku jednak nacisk położony zostaje na partykularną opowieść, snutą przez dziadka artystki. Z perspektywy pasażera samochodu obserwujemy przesuwające się za szybą fragmenty miasta, jednak to przede wszystkim historia opowiadana przez dziadka artystki i jego osobiste wrażenia i związki z określonymi przestrzeniami miasta odgrywają tu znaczącą rolę. Prace la Rosy i Rzepeckiej, odpowiadając na zadany temat warsztatów "reaktywować miasto" - w szczególny sposób zwracają się do ludzi. W tym kontekście interesująca wydaje się również praca Agnieszki Majewskiej i Edyty Kowalewskiej umieszczona w Berlinie na ścianie galeryjnej (w Poznaniu prezentowana na stole). To obiekt w postaci obrusu, zszytego ze skrawków ubrań, zakupionych w poznańskich secondhandach. Niewielka przestrzeń berlińskiej galerii nie pozwoliła wyeksponować tej pracy tak, by podkreślić rzeczywistą jej funkcję i symbolikę stołu, z drugiej strony - ten nowy sposób ekspozycji umożliwia spojrzenie na obiekt jak na wielką mapę. Jak stwierdziły same artystki, pozszywane ubrania są jak blokowiska, które tworzą niekoherentną przestrzeń miejską. Widoczne na pracy szwy sugerują napięcia, które wytwarzają się w tak skonstruowanej przestrzeni, a tym samym mapa oddaje złożoność miejskiej tkanki, której nie da się ani społecznie, ani kulturowo zredukować do jednej materii.

Reaktywować miasto?

Cele, jakie przed uczestniczącymi w warsztatach w ramach projektu Paradox City postawiono, od samego początku wydawały się niezwykle ambitne. Hasło "reaktywować centralny Poznań" miało z jednej strony skłonić artystów do refleksji nad degradacją miejskiej przestrzeni, z drugiej strony, jak mówił koordynator całego przedsięwzięcia: ". I chcielibyśmy, przynajmniej na tych kilka dni, ożywić nieco centrum Poznania i zwrócić uwagę jego mieszkańców i odwiedzających nas gości na historię miasta, możliwości wynikające z istniejącego układu urbanistycznego i trwałej, mamy nadzieję, obecności kultury i sztuki w jego społecznej tkance". Okazało się jednak, że wielu artystów nie tyle zwróciło uwagę na niszczejące centrum miasta, opustoszałą ulicę Święty Marcin czy chciało głęboko sięgać do poznańskiej historii - co zafrapowanych zostało barwami, formami czy dźwiękami miejskiej przestrzeni. Ten uwodzący urok przyglądania się miastu jak dziełu sztuki widoczny choćby w pracy Ingi Soring, zachwyconej pastelową kombinacją barw bloków mieszkalnych Poznania, kontrastuje z założeniem przedsięwzięcia, jakim miało być przyjrzenie się miastu jako "społecznej tkance". Choć także taki modernistyczny odbiór miasta jest pełen sprzeczności, to w znacznym stopniu pomija wymiar doświadczeń społecznych, które zdaje się, że części artystów zupełnie umknęły.

Niemniej jednak Paradox City to ciekawa wystawa, różnorodna, wystawa-eksperyment i z pewnością bardzo potrzebna. Może bowiem zostać potraktowana również jako wstępna diagnoza metod nauki sztuki (co przecież stanowiło zagadnienie istotne dla całego przedsięwzięcia), ale i jako pierwszy krok w stronę artystycznych badań terenowych w Poznaniu. Te ostatnie zaś wydają się szczególnie istotne w mieście potrzebującym uwrażliwienia na życie społeczne i które na co dzień boryka się z wieloma problemami kulturowymi i ekonomicznymi. Sztuka stanowić może tutaj refleksyjne i odkrywcze narzędzie, służące trwałej, strukturalnej metamorfozie miasta, pomyślanej z korzyścią dla jego mieszkańców i samych artystów.

Karolina Sikorska

  • Wystawa "Paradox City"
  • 6-21.11
  • UP Gallery Berlin
  • koordynator: prof. Andrzej Syska