Kultura Poznań.pl

Varia

opublikowano:

To, czego nie widać

- Zastanawiam się nad tym, jaka jest rola instytucji kultury i osób w nich pracujących? Myślę, że powinniśmy się schylać po te tematy, które są istotne i ważne, niezmyślone - mówi Bartek Lis z CK Zamek, który przygotował wystawę "Nie widać". Otwarcie ekspozycji we wtorek.

.
fot. Krystian Daszkowski

Bartek Lis choruje na stwardnienie rozsiane. Temat niewidoczności tej choroby dotyka go osobiście. - Dla wielu osób mogę być zdrowym mężczyzną, który nie ma powodu, aby danego dnia czuć się słabiej w pracy - bo przecież niczego po mnie "nie widać". Ta wystawa w pewnym sensie odpowiada również na postulat by "używać przestrzenie kultury do tego, aby mówić o sprawach i tematach ważnych" - tłumaczy.

Na pomysł zorganizowania wystawy Lis wpadł pół roku temu. - Anna Hryniewiecka i Zofia Starikiewicz - dyrektorki CK Zamek - od samego początku bardzo pozytywnie odniosły się do mojej propozycji. Uznały, że temat nie jest błahy i, że warto wykorzystać przestrzeń i zamkowe zasoby, do tego by opowiedzieć tę historię. Ale pomysł to jedna rzecz. Zastanawiałem się też, czy w ogóle znajdę osoby, które zechcą się podzielić swoimi doświadczeniami? - relacjonuje.

Bartek dołączył na Facebooku do trzech zamkniętych grup osób chorujących na stwardnienie rozsiane, aby przedstawić na nich swój pomysł zrobienia wystawy. Liczba reakcji pod jego postami bardzo go zaskoczyła: dostał ponad sto komentarzy.

- Jako że są to fora ogólnopolskie, to dla wielu osób trudnością było to, że chcę ograniczyć realizację przedsięwzięcia do Wielkopolski i Poznania. Niemniej, udało mi się znaleźć ponad dwadzieścia osób, które zasygnalizowały swoją gotowość do spotkania i rozmowy.

Ostatecznie spotkałem się z dziesięcioma. Nie dokonywałem żadnych wyborów - bo jakże miałbym wybierać? Były to po prostu jedne z pierwszych osób, które się do mnie odezwały - opowiada.

Spotkania odbywały się w Zamku albo w domach chętnych osób. - Od początku była między nami nić porozumienia. Moi rozmówcy nie mieli trudności w tym, żeby się przede mną otworzyć - mieli świadomość, że osoba która się do nich zgłosiła sama doświadcza tej choroby. Nie obawiały się zatem, że ktoś będzie je oceniał albo ich nie zrozumie. Z tych dziesięciu osób dwie zrezygnowały, z czym liczyłem się do początku. Jest to jednak sytuacja intymna. A otoczenie wielu z nich nie wie o tym, że chorują - i z jakiegoś powodu te osoby nie chcą, by inni się o tym dowiedzieli. Głównie dotyczy to - nie oszukujemy się - pracodawców, otoczenia zawodowego - tłumaczy Lis.

Kameralna ekspozycja nie będzie podzielona na osiem stanowisk - relacji, lecz została zaplanowana jako całościowa opowieść o niewidoczności chorowania. Będzie można odsłuchać fragmentów rozmów, które przeprowadził Lis, a także przeczytać wybrane przez niego wypowiedzi bohaterów wystawy. Z kolei część wizualna składa się ze zdjęć autorstwa Krystiana Daszkowskiego, który spotkał się z bohaterami wystawy i starał się przełożyć na język fotografii ich opowieści. Uzupełnieniem ekspozycji jest krótki film Australijskiego Stowarzyszenia Stwardnienia Rozsianego. To animowana historia, która w bardzo prosty sposób wyjaśnia, czym jest stwardnienie rozsiane i na czym polega niewidoczność osób na nie chorujących.

Osoby na wystawie będą przedstawione z imienia. - Nie wydaje mi się niezbędne, aby określić, że autorką danych słów jest konkretna osoba. Opowieści przedstawione na wystawie są uniwersalne - i można je przypisać wielu doświadczeniom chorobowym, nie tylko związanym z SM. Normatyw bycia doskonałym, zdrowym, pięknym, świetnym jest wszechobowiązujący. Wielu moich rozmówców mówiło o tym, że trudno jest im nie słyszeć i zignorować te wezwania: "Powinieneś dać radę to zrobić. Powinieneś móc tam podejść. Powinieneś móc to podnieść. Przecież jesteś młody". Starają się odpowiedzieć na ten normatyw. Trochę zajmuje im więc czasu przyznanie się: "Nie muszę, bo: nie mogę, nie daję rady, bo nie mam siły" - opowiada.

Ekspozycja ma mieć nie tylko charakter artystyczny, ale przede wszystkim edukacyjny. Wystawa "Nie widać" ma pomóc zrozumieć chorowanie na stwardnienie rozsiane osobom, które nigdy nie miały do czynienia z tą chorobą, a także nic o niej nie wiedzą. W ten sposób choćby w niewielkim stopniu dostrzegą to, jak funkcjonują osoby chore, będą mogły poznać ich problemy.

- To nie jest sytuacja, w której pokazujemy ósemkę osób mających jakikolwiek powód do wstydu związanego z tym, że chorują. Tego się nie wybiera - taki jest los. Wystawa jest raczej próbą opowiedzenia tak zwanym "zdrowym osobom" o tej dziwnej, nieprzewidywalnej chorobie. Liczę również, że będzie to okazja do bardziej empatycznego podejścia do "ewemitów", jak czasami mówi się na osoby chorujące na SM. Może będzie to oznaczało konieczność przepracowania jakichś tematów w sobie? - zastanawia się Lis.

Marek S. Bochniarz

  • "Nie widać"
  • CK Zamek, Hol Wielki
  • koncepcja: Bartek Lis
  • fotografie: Krystian Daszkowski
  • aranżacja: Wojciech Luchowski
  • wernisaż: 10.12, g. 18
  • wystawa czynna do 12.01.2020

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2019