Kultura Poznań.pl

Varia

opublikowano:

KULTURA W KAPCIACH. Popcorn z mikrofali

Nie przypominam sobie sytuacji w której, tak jak dziś, zadając pytanie - Co u Ciebie? - doskonale znałabym odpowiedź. Większość znajomych pracuje zdalnie i większość sobie z tym nie radzi. Nie potrafimy rozgraniczyć zadań zawodowych od domowych, czas pracy wydłuża się niemiłosiernie, bo jak skupić się na zadaniu, kiedy za oknem wiosna, a w sieci i w głowach koronawirus? Żeby nie oszaleć, trzeba się odciąć. Tylko jak?

.
"Cuphead", fot. materiały prasowe

Niektórzy z nas, po zamknięciu w czterech ścianach  i spędzeniu przed komputerem co najmniej ośmiu godzin, wybierają spacery do lasu lub parku, inni - kulturę w kapciach. Ja staram się łączyć jedno z drugim. To mój czas na przypominanie dawnego i poznawanie nowego.

Oddać głos

Jak dobrze, że jeszcze przed odwołaniem wydarzeń kulturalnych udało się w szczęśliwie zorganizować Poznańskie Targi Książki. Dzięki temu zaopatrzyłam się w kilka pozycji, które od dawna chciałam przeczytać. Z satysfakcją obserwuję, jak w czasie pandemii moja wieża wstydu z książkami do przeczytania zmniejsza się. I tak, jakiś czasu temu skończyłam wstrząsający reportaż Joanny Gierak-Onoszko 27 śmierci Toby'ego Obeda. Jeśli można tak powiedzieć, bo akurat ta lektura siedzi w człowieku długo po przeczytaniu ostatniej strony. Czytając tę książkę potęgowało się we mnie poczucie surrealizmu. Wszystkim nam trudno pojąć rozumem sytuacje graniczne - doskonale o tym wiemy, zwłaszcza dziś. Temat przedstawiony w tym reportażu opowiada właśnie taką historię - bolesną, w którą nie tyle trudno uwierzyć, ile trudno się z nią zmierzyć. To opowieść o kraju, który pod kolorowymi skarpetkami idealnego Justina Trudeau, pod płaszczykiem nowoczesności i mitem krainy mlekiem i miodem płynącej, skrywa bolesną przeszłość.  Brzmi znajomo? Polska też mierzy się ze swoimi demonami, jednak na tym zbieżności się kończą. W debiucie literackim Joanny Gierak-Onoszko fascynują mnie sposoby radzenia sobie Kanady z traumą, z kartami historii zapisanymi cierpieniem dzieci z Pierwszych Narodów. Często kulawe to sposoby, nieidealne, ale jak bardzo inne, dojrzalsze i mądrzejsze od tego,  do czego przyzwyczailiśmy się w kraju nad Wisłą. To reportaż napisany z ogromną czułością i empatią, oddany w pełni swoim bohaterom. To historia o systemie i próbie jego zmiany - trudnej, bolesnej, ale możliwej i potrzebnej; o wykorzystanych oraz oprawcach; o godności i dochodzeniu sprawiedliwości; o człowieczeństwie, czyli brudzie i człowieczeństwie, czyli pięknie.

W słuchawkach na uszach

Pracuję w słuchawkach na uszach - żeby odciąć się od stukania w klawiaturę pracującego obok męża, ale też dlatego, by się zainspirować. Nic tak nie sprzyja pisaniu jak muzyka - z dobrym tekstem albo wręcz przeciwnie - bez słów. W ostatnim czasie słucham Hani Rani. Delikatna, bezpretensjonalna muzyka pozwala mi się skupić. A kiedy potrzebuję pobudzenia włączam najnowszą płytę Artura Rojka i wspominam ostatni koncert, który 3 marca odbył się w Poznaniu. Niezmiennie towarzyszy mi też muzyka klasyczna, zwłaszcza ta fortepianowa - gęste i podskórnie pełne emocji Intermezza Brahmsa, ale też Chopinowskie Mazurki w różnych wykonaniach, których kiedyś słuchałam godzinami, a na które ostatnio nie było czasu.

Inne rzeczywistości

Podobnie jak książkowa wieża wstydu zmniejsza się lista filmów zapisanych do obejrzenia na Netflixie i HBO GO. Pozwalam sobie w tym czasie na odgrzewanie "starych kotletów", dzięki czemu pozostaję w przewidywalnie pozytywnym nastroju. Jako że niedawno z branży kultury przeniosłam się do świata marketingu, świetnie ogląda mi się ponownie Mad Mena. Drugie spojrzenie na historię Dona Drapera (wspaniały Jon Hamm) - dyrektora kreatywnego agencji Sterling Cooper w rozwijającym się świecie reklamy oraz zanurzenie w obyczajowym tle Ameryki końca lat 60. XX wieku - wszystko to sprawia, że szaleństwo w mojej aktualnej pracy jawi się jako dalszy ciąg historii rozpoczętej przeszło pół wieku temu, co napawa jakąś nadzieją na ciąg dalszy.

Z wielką fascynacją kontynuuję także serial Genialna przyjaciółka na podstawie powieści Eleny Ferrante. Historia przyjaźni Eleny Greco i Lili Cerullo zachwyca jeszcze bardziej odkąd dowiedziałam się, że główne aktorki (Gaia Girace i Margherita Mazzucco) nie miały wcześniej aktorskich doświadczeń, a plan filmowy tej produkcji zajmuje ponad 26 tys. metrów kwadratowych. Twórcom tak zależało na autentyczności, że postanowili wybudować scenografię, a więc całą włoską dzielnicę.

Znajduję też czas, by niektóre wieczory spędzać przy grach komputerowych. Od dłuższego czasu z mężem trudzimy i bawimy się przy Cupheadzie - naprawdę klimatycznie narysowanej i zanimowanej w stylu lat 30. XX wieku platformówce. Polecam wszystkim wielbicielom starych, amerykańskich kreskówek oraz tym, którzy mają cierpliwość - gra naprawdę nie jest łatwa! Do tego doskonała, klimatyczna muzyka z trzeszczeniem w tle, wspaniała grafika, dużo frustracji i satysfakcji, przekleństw i śmiechu. Słowem - perfekcyjne zbalansowanie i oprawa audiowizualna, kilka godzin przeleci Wam błyskawicznie. Nam został do przejścia już tylko ostatni boss!

Czas koronawirusa to czas szaleństwa, które najpewniej stanie się codziennością. Wszyscy musimy przyzwyczaić się do nowego trybu pracy i odpoczynku, do granic własnej wolności w planowaniu dnia, wreszcie - do nowych sposobów korzystania z kultury. Szpilki i tłumy ludzi, ogromne ekrany i popcorn za 30 zł, wielkie widownie przed rozświetlonymi scenami - wszystko to jest dziś nieważne. W dresach, przed ekranem laptopa, w słuchawkach na uszach i z tanim popcornem z mikrofali w ręku - kultura potrzebuje intymnego kontaktu, bo wywołuje w nas intymne doświadczenie. Kto wie czy wszystkim nam w pewnym sensie nie przyda się taki właśnie odbiór. "Obyś żył w ciekawych czasach" - jak mówi chińskie... no właśnie - błogosławieństwo czy przekleństwo? Zdecydujcie sami.

Aleksandra Kujawiak

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2020