Kultura Poznań.pl

Varia

opublikowano:

KULTURA W KAPCIACH. Rodzinna piątka

Sytuacja z koronawirusem wielu zmusiła do pozostania w domach - zamknięto szkoły, odwołano imprezy rozrywkowe, wydarzenia kulturalne i sportowe, wielu z nas pracuje zdalnie... By uprzyjemnić nieco okres przymusowej kwarantanny i udowodnić, że kultura jest zawsze na wyciągnięcie ręki, z pomocą naszych autorów podpowiadamy jak kulturalnie spędzić czas wolny. Jako pierwszy swoje - filmowe na początek - wybory poleca Patryk Szczechowiak.

.
"Genialny klan", fot. materiały dystrybutora

W socjologii rodzina to "podstawowa komórka społeczna". Może i na gruncie nauk społecznych taka podstawowa definicja wystarcza, jednak w moim odczuciu to znacznie, znacznie więcej. Najprościej określiłbym ją jako zbiór emocji, zarówno tych dobrych, jak i tych negatywnych. Doświadczamy tego szczególnie teraz, gdy przebywamy z sobą znacznie dłużej niż zwykle. I właśnie dlatego poniżej lista pięciu filmów, które pokazują jak różnie może być w rodzinie. Będzie zabawnie, smutno, dziwnie... Słowem - będzie tu wszystko, co powinno się znaleźć w dobrej rodzinie.

Genialny klan (2001)

Każdy, kto zetknął się z twórczością Wesa Andersona wie, że nie będzie miał do czynienia z "normalnym" filmem. To jeden z tych twórców, którzy wypracowali charakterystyczny styl widoczny w każdym jego dziele. Tym razem ten znakomity reżyser wziął na warsztat pewną nietuzinkową rodzinę. Na czele rodu stoi Royal Tenenbaum (jak zwykle znakomity Gene Hackman, nagrodzony zresztą za tę kreację Złotym Globem), który co prawda porzucił rodzinę, jednak po latach wraca i oznajmia, że jest śmiertelnie chory. Ma to być okazja do ponownego spotkania z dziećmi i pogodzenia się z nimi przed śmiercią. Jak to u Andresona jest i dramatycznie i zabawnie. To historia o miłości, osobistych dramatach, samotności, ale podana w fantastycznej formie. Gwarantuję, że podczas seansu na waszych twarzach częściej pojawi się uśmiech niż smutek.

Mała Miss (2006)

Absolutna klasyka gatunku. Film bez którego to zestawienie nie mogłoby się obyć. Zdobywca dwóch (jak najbardziej zasłużonych) Oscarów, w tym jednego za scenariusz. Rodzina Hooverów jest niby jak każda, a jednak diametralnie inna. Najmłodsza Olive chce zostać królową piękności pomimo swoich krągłości. Ojciec Richard lubi doradzać innym, samemu nie potrafiąc poradzić sobie z problemami. Syn Dwayn postanowił milczeć do czasu zostania pilotem myśliwca. Na dodatek po nieudanej próbie samobójczej do Hooverów przeprowadza się wujek. Na deser dziadek usunięty z domu starców z powodu heroiny. I ta oto zwykła amerykańska rodzina wybiera się starym busem w podróż na konkurs piękności Litte Miss Sunshine. Czyż nie zapowiada się na fantastyczna zabawę? Genialna historia o życiu, rodzinie oraz pokonywaniu przeciwności. Oglądam przynajmniej raz w roku.

City Island (2009)

Dokładnie pamiętam kiedy oglądałem ten film po raz pierwszy - na festiwalu Transatlantyk w Poznaniu, podczas wielkiej ulewy. Organizatorzy szybko przenieśli całe wydarzenie pod dach, za co jestem im wdzięczny, ponieważ miałem przyjemność zobaczyć kawałek naprawdę dobrego kina. Obraz ten potwierdza, że niezależne produkcje amerykańskie warte są uwagi. Dodatkowo mamy w nim polski akcent, ponieważ za muzykę odpowiada Jan A. P. Kaczmarek. Vincent Rizzo (miło było po latach zobaczyć Andy'ego Garcie w dobrej roli) to strażnik więzienny, który w tajemnicy przed bliskimi chodzi na lekcje aktorstwa. Jak się szybko okazuje, to tylko jedno z wielu "niedomówień" w tej rodzinie. Wszystko przez pewnego gościa, którego Vincent zaprasza pod swój dach. Jego obecność powoduje, że skrywane tajemnice wychodzą na jaw. Efekt? Naprawdę bardzo przyjemna komedia obyczajowa (scena przesłuchania do filmu w wykonaniu Garcii to mistrzostwo świata). Jednak największym zaskoczeniem dla mnie był Bronx. Do tej pory kojarzyłem tę dzielnicę jako zbiorowisko bandytów na zdewastowanych ulicach. Po seansie City Island zapragnąłem tam zamieszkać.

Sierpień w hrabstwie Osage (2013)

Spotkanie rodzinne to zawsze dobry pretekst do nakręcenia filmu. Dodatkowo, gdy scenariusz oparty jest na sztuce nagrodzonej Pulitzerem, a w obsadzie roi się od gwiazd, musi być dobrze. Trzy siostry (Julia Roberts, Juliette Lewis, Julianne Nicholson), dowiadują się o zniknięciu ojca. Postanawiają wrócić do domu i wesprzeć chorą matkę (Meryl Streep). Oczywiście nie potrzeba dużo czasu, by na światło dzienne zaczęły wychodzić długo skrywane pretensje, niedomówienia oraz sekrety. Atmosfera się zagęszcza i tylko czekamy, aż bohaterowie wybuchną. Mamy tu prawdziwy dramat, połączony z małymi dawkami humoru. Największym plusem jest tu jednak obsada. Oprócz wymienionych wyżej aktorek na ekranie uwielbiani przez wszystkich: Ewan McGregor, Chris Cooper i  Benedict Cumberbatch. Na szczęście takie stężenie talentu nie wpływa negatywnie na odbiór filmu. Reżyser odpowiednio prowadzi aktorów, stara się ich tonować, dzięki czemu całość wypada znakomicie.

Powiedzmy sobie wszystko (2014)

I znów mamy spotkanie rodziny pod jednym dachem po długiej nieobecności. Tym razem powodem jest śmierć ojca. Niestety dla bohaterów muszą oni ze sobą spędzić cały tydzień, ponieważ zmarły zażyczył sobie, by rodzina odbyła Sziwę (żydowska żałoba). Przez siedem dni będą siedzieć razem pod jednym dachem, nie wykonując żadnych prac (skąd my to znamy?). Jednak do samego obrzędu podchodzą z lekkim dystansem, ponieważ nie są bardzo religijni. Niemniej czego by nie robili, nie uda im się uciec od rozmów. Zmusza ich to przepracowania obecnych, ale i przeszłych problemów. Co ważne aktorzy grający rodzeństwo wypadają niezwykle autentycznie. Mamy wrażenie, że naprawdę są spokrewnieni. Do tego jak zwykle pełna wdzięku Jane Fonda w roli matki. Zdaję sobie sprawę, że w przypadku tego filmu jestem całkowicie nieobiektywny, ponieważ od czasu serialu 30 Rock namiętnie oglądam i zachwycam się wszystkim, w czym gra Tina Fey. Jeżeli jednak macie wolną chwilę warto obejrzeć, nie będziecie żałować.

Poleca Patryk Szczechowiak

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2020